Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Problemy pierwszego świata

Problemy pierwszego świata

08.06.2015
Czyta się kilka minut
K

KATARZYNA TRACZ: Czy fakt, że polska gospodarka zdradza symptomy sekularnej stagnacji, nie jest dla niej przewrotnym komplementem?
PROF. ELŻBIETA MĄCZYŃSKA, PREZES POLSKIEGO TOWARZYSTWA EKONOMICZNEGO: Polska gospodarka wykazuje takie cechy jak gospodarki krajów bogatych: niski współczynnik dzietności, starzejące się społeczeństwo i bezrobocie, po części strukturalne. Jednak, w odróżnieniu od krajów wysokorozwiniętych, mamy niskie płace. W rankingach innowacyjności także zajmujemy końcowe lokaty. Te zjawiska się łączą: niskie płace stanowią antybodziec innowacji. Tania siła robocza nie wytwarza innowacyjnych rozwiązań. Co więcej, jesteśmy w Europie niechlubnym rekordzistą pod względem liczby umów śmieciowych, a te nigdy nie sprzyjają wysokim wynagrodzeniom. Tymczasem wyższe płace skłoniłyby pracodawców do inwestowania w nowoczesne technologie, a to dałoby szansę na unowocześnienie produkcji i nasycenie jej myślą naukowo-techniczną. Produkty wytworzone w taki sposób łatwiej wyeksportować. Jeśli eksport jest łatwiejszy, można zwiększać sprzedaż. Jeśli rośnie sprzedaż, pojawia się potrzeba większego zatrudnienia i rosną płace. Kiedy rosną płace, wzrasta też popyt. A kiedy wzrasta popyt, można sprzedawać jeszcze więcej. Gdy ten łańcuch nie funkcjonuje, wpadamy w czarci krąg niemożności.
Jakie zagrożenia stwarza to dla naszej gospodarki?
Podstawowym problemem we wszystkich krajach rozwiniętych jest teraz bariera popytu. Gdy rosną nierówności dochodowe, popyt nie będzie wzrastał w takim tempie jak produkcja. Ludzie o bardzo wysokich dochodach nie wydają szybko nadwyżek finansowych, a jeśli to robią, to często poza granicami kraju, zwłaszcza na dobra luksusowe. Często też kierują je na inwestycje spekulacyjne, np. w waluty. To wzrost dochodów grup biedniejszych najszybciej przekłada się na popyt krajowy i wpływy budżetowe, sprzyjając wzrostowi gospodarczemu i równoważeniu budżetu. Tak powstają bariery dla inwestowania, bo żaden producent nie będzie inwestował, jeśli nie będzie miał pewności, że znajdzie nabywców na swój produkt. To zjawisko nazywa się pułapką płynności.
Jakie jest z niej wyjście?
Inny rozkład dochodów. Niskie płace petryfikują nienowoczesne struktury i stanowią barierę rozwoju dziedzin wysokich technologii: kierując strumień inwestycji i energię przedsiębiorców do sektorów tradycyjnych, utrwalają gospodarkę niskomarżową, o niskim poziomie nasycenia nowoczesnymi technologiami.
Lekarstwem na objawy sekularnej stagnacji mają być inwestycje publiczne...
Owszem, ale tylko tworzące dobre warunki dla rozwoju działalności gospodarczej, wzrostu zatrudnienia i zmniejszania nadmiernego skontrastowania dochodów. Jeśli infrastruktura, to nie tylko drogi, ale także wspomaganie biznesu doradztwem. Równie ważne jest sprawne sądownictwo i przejrzyste prawo, w tym prawo podatkowe oraz ochrony konkurencji i konsumentów.
A polski przemysł? Reindustrializacja to też recepta na wieczną stagnację.
Cała Europa i Stany Zjednoczone zaczynają reanimować przemysł. Okazało się bowiem, że rozwój sektora usług nie wystarcza do tworzenia dostatecznej liczby miejsc pracy. Tyle że wraz z postępem technologicznym potrzeba mniej pracy do wytwarzania dóbr. Dlatego np. w Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia z reshoringiem (przeciwieństwem offshoringu – wyprowadzania produkcji do krajów, gdzie jest tania siła robocza). Zakłady produkcyjne przeniesione za granicę powracają na rodzimy obszar. W Polsce wiele wskazuje na to, że dokonano przedwczesnej deindustrializacji – zredukowano drastycznie krajowy przemysł. Dominuje u nas raczej montowanie cudzych produktów. Najlepszym rozwiązaniem byłoby odbudowanie i rozwijanie tych dziedzin produkcji, w których jesteśmy dobrzy i wciąż mamy wysoki potencjał kadrowy (np. jachty, autobusy, pojazdy szynowe, przemysł lotniczy, informatyka). ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]