Środowe wystąpienie prezydenta Dudy w Sejmie nie zaskoczyło o tyle, że jest logiczną konsekwencja linii, jaką prezydent prezentuje niemal od wyborów, których rocznicę podsumowywał 15 października. Duda przedstawił w najlepszym świetle 8-letnią epokę PiS, a niespełna roczne rządy Donalda Tuska wyjątkowo ostro zganił, chwaląc je jedynie za kontynuowanie linii poprzedników w sprawie obronności oraz za działania w sprawie powodzi.
Duda nie zostawił suchej nitki na obecnym gabinecie, zwłaszcza w kwestii sporu o obsadę placówek dyplomatycznych, a także zmian w wymiarze sprawiedliwości. Choć rząd swoimi działaniami w tych kontrowersyjnych, zapętlonych przez poprzednią ekipę sprawach też chętnie wchodzi w logikę konfliktu, to Duda nie zająknął się ani słowem o wątpliwościach konstytucyjnych wokół obsady obecnego Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego, wyrażanych przez międzynarodowe trybunały. Ani o tym, że obecny tryb obsady placówek dyplomatycznych, inny niż miało to miejsce w poprzednich 30 latach, wynika z ustawy przyjętej pod koniec epoki PiS, mającej zminimalizować straty w obliczu ewentualnej porażki wyborczej.
Wiek Jarosława Kaczyńskiego w naturalny sposób prowokuje do walki
Prezydent brzmiał jak przedstawiciel poprzedniej władzy, co znalazło wyraz w owacjach na stojąco, jakie zgotowali Dudzie przedstawiciele partii Jarosława Kaczyńskiego. Także bardzo krytyczna reakcja na zapowiedź zawieszenia przyjmowania wniosków o azyl od uchodźców i imigrantów na granicy (ma na tym rzekomo ucierpieć białoruska opozycja), która jest dla PiS dosyć niewygodna, zdradza zamiary polityczne prezydenta.
Przemówienie Dudy w istocie wyglądało tak, jakby właśnie szykował się on do kandydowania na trzecią kadencję, a nie za kilka miesięcy miał ustąpić ze stanowiska. Wiele wskazuje na to, że po zakończeniu II kadencji prezydent chce włączyć się do walki o przywództwo nad szeroko rozumianym obozem PiS, obecnie podporządkowanym starzejącemu się Kaczyńskiemu.
Sam Andrzej Duda jest politykiem relatywnie młodym. Kapitał dziesięciu lat sprawowania urzędu prezydenta może być ważny w momencie, gdy skłócone w PiS frakcje zaczną walczyć o schedę po Kaczyńskim. Środowe wystąpienie w Sejmie pokazuje, że prezydent może być jednym z nich.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















