„Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a co w izbie szeptaliście do ucha, głoszone będzie na dachach. A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą (…). Bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła (…) Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych (…). Nie bójcie się: Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (por. Łk 12, 1-7).
To słowa z Liturgii minionego tygodnia. Jaka w nich kryje się Ewangelia? Bo w pierwszej chwili może się wydawać, że jedynie napawająca strachem przestroga… Ale nie! Ewangelia, czyli Dobra Nowina, zawarta jest w słowie „przyjaciele”. Tu pierwszy raz w Ewangelii Łukaszowej Jezus nazywa swoich uczniów/nas przyjaciółmi. A może i pierwszy raz w porządku chronologicznym, bo w Ewangelii Janowej czyni to dopiero na Ostatniej Wieczerzy. Nowina niesłychana. I niezwykłe zaproszenie do relacji przyjaźni z Tym, który decyduje o wieczności i w którego dłoniach złożony jest los każdego stworzenia.
W samym centrum doświadczenia naszej wiary leży relacja – odniesienie do osoby. Nie do rzeczy (nawet „najświętszych”), nie do poglądów, przekonań, przykazań, obyczajów czy obrzędów. Relacja przyjaźni z… Bogiem! Spotkanie z Osobą. Nie jednorazowe, lecz przekształcone w „bycie razem” – wspólnotę życia, która z każdym dniem staje się bliższa i głębsza, pełna zrozumienia i zaufania. Relacja, która wynosi człowieka ponad wszelkie stworzenie.
Pamiętając o tym, możemy odkryć ostateczny wymiar Jezusowej przestrogi przed obłudą: „Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów”. Chodzi, jak widać, o obłudę w relacji z Nim – o przyjaźń udawaną – odgrywaną jak rola w teatrze (to właśnie znaczy greckie słowo hypókrisis, aktorstwo). Znamy niestety takie historie. Znamy ból udawanej przyjaźni. Udawanej albo porzuconej – wypartej – choćby ze strachu, choćby o własne życie („Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało…”).
Porzucając wiarę, nie porzucamy kilku mniej lub bardziej ważnych prawd i norm, lecz wypieramy się przyjaźni z Tym, który umiłował nas aż po oddanie życia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















