Ponad ludzkie siły...

Nie potrafisz spełnić tego podwójnego przykazania. Kochać Boga całym sercem, całą duszą i całym umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego, jest nieosiągalnym ideałem. Im bardziej się starałeś, im więcej włożyłeś siebie w miłość i rzeczywiście mocniej kochałeś, tym nabierałeś większego przekonania, że miłowanie skazane jest na cierpienie niespełnienia. Nawet jeśli przyjąłeś minimum, by nikogo nie skrzywdzić, by nikt się nie musiał na Ciebie skarżyć, nie potrafiłeś spełnić nawet tego.
Czyta się kilka minut

---ramka 379201|prawo|1---Nie mam na myśli mesjańskiego miłowania i cierpienia za miliony. Ile razy ktoś miał do Ciebie żal, bo go uraziłeś, o czymś zapomniałeś, nie zareagowałeś tak, jak powinieneś? Może Cię irytować stwierdzenie, że powinieneś być dobry jak chleb, który leży na stole i każdy może podejść i ukroić tyle, ile mu potrzeba. Jeśli kiedyś próbowałeś tak żyć, to wiesz, że kończy się to poczuciem, iż cały zostałeś zjedzony, a głodni nie przestają domagać się jeszcze.

Uważasz, że nie mam racji? Pomyśl, ile czasu poświęcasz na spotkanie z Tym, którego masz kochać z całego serca, duszy i umysłu. Przypomnij sobie o dziadkach albo rodzicach, którzy wyglądają Twojej wizyty. O dzieciach, które chciałyby się z Tobą pobawić albo potrzebują spokojnej i szczerej rozmowy. Powiedz, kiedy z Twoim mężem/z żoną, bratem czy siostrą, przyjacielem siadłeś spokojnie, nie patrząc na zegarek. Dlaczego nie oddzwoniłeś do tych, którzy nagrywali się na automatyczną sekretarkę? Ile listów i maili czeka tygodnie i miesiące, byś na nie odpisał? Czas to nie wszystko, ale jego brak pokazuje Twoją bezsilność.

Nie, nie jestem sceptykiem. Nie podejrzewam też Ciebie, że jesteś egocentrykiem albo egoistą, który żyje dla siebie lub kręci się wokół własnej osi, mniemając, że kocha Boga i bliźniego. Nie twierdzę, że należysz do ludzi, którzy chcą być z kimś, bo przeraża ich samotność, ale nie pomyślą, by być dla kogoś. Zakładam, że Twoje relacje miłości czy przyjaźni są utkane z wierności, a nie obustronnych korzyści. Spodziewam się, że starasz się prawdziwie kochać.

Nikt z nas nie dorasta do przykazania miłości, nikt nie potrafi go wypełnić. Kiedyś myślałem, że niedoskonałości, błędy i upadki przeszkadzają kochać, skazują miłość na klęskę. Dziś sądzę, że miłość polega na przekraczaniu ich, niezgodzie, by ludzka grzeszność miała więcej do powiedzenia niż miłość. Miłość jest wyruszeniem w drogę, nieustannym początkiem, nieugaszoną tęsknotą. Nigdy nie doprowadzi Cię do pełnej satysfakcji, nie da poczucia dobrze spełnionego obowiązku. Pragnienie tych, którzy oczekują miłości, będzie zawsze większe niż Twoje siły, ale pamiętaj, że każdy dobry gest, każde przyjazne słowo, wprowadza w świat promyk światła. Jesteś za słaby, by zlikwidować ciemności, ale możesz zapalić płomyk nadziei w sercu tych, których kochasz. Ważne, byś wobec ogromu wyzwań nie uległ pokusie zaniechania miłości, która jest ponad ludzkie siły. Inne ścieżki są może łatwiejsze i przyjemniejsze, ale prowadzą w ciemność.

---ramka 379200|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2005