Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Polska–Niemcy: lepszy klimat i co dalej?

Polska–Niemcy: lepszy klimat i co dalej?

22.01.2018
Czyta się kilka minut
Jacek Czaputowicz ma istotną zaletę: nie jest Witoldem Waszczykowskim ani Ryszardem Czarneckim.
Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych RP, i Wolfgang Schäuble, przewodniczący Bundestagu, Berlin, 17 stycznia 2018 r. BERND VON JUTRCZENKA / DPA / PAP
C

Czego zresztą nowy minister spraw zagranicznych sam nie zaniedbał zaznaczyć, już w pierwszych dniach urzędowania dystansując się publicznie od sztandarowego projektu poprzednika (kwestia niemieckich reparacji za II wojnę światową) i od języka wiceszefa Parlamentu Europejskiego (obelga „szmalcownik”, której Czarnecki użył wobec oponentki).

W sytuacji, gdy po dwóch latach rządów Prawa i Sprawiedliwości klimat polityczny (i interpersonalna „chemia”) na linii Warszawa-Berlin i Warszawa-Bruksela są takie, jakie są, to już niemało. A sądząc po pierwszych wypowiedziach i wizytach Czaputowicza (w tym w Berlinie, w minionym tygodniu), nowy szef MSZ nie tylko jest świadomy bonusa nowości, ale również i tego, że nie potrwa on długo. Zwłaszcza jeśli gabinet Morawieckiego będzie rządem kontynuacji w tych sferach polityki wewnętrznej i zagranicznej, które prowadziły ostatnio do coraz ostrzejszej polemiki w kraju i Europie.

Relacje polsko-niemieckie są lepsze niż ich reputacja: taką opinię od ponad dwóch lat powtarzają – z biegiem czasu z coraz większą determinacją – ludzie z obu krajów, którym autentycznie zależy, by konstatacja taka nie stała się myśleniem życzeniowym. Rzeczywiście, substancja tych relacji (w tym skala i wielość powstałych w ciągu 28 lat więzi) – choćby w sferze gospodarczej, społecznej czy wojskowej – wydaje się nadal odporna na klimat „na górze”. A także na przekaz, zwłaszcza państwowej telewizji, gdzie chętnie sięga się po „niemiecką maczugę”.

Ale oceniając punkt startu ministra Czaputowicza i jego próbę nowego otwarcia w relacjach z Berlinem – choćby (na początek?) przez ocieplenie klimatu – warto pamiętać, że wiele kwestii, za sprawą których trudno mówić dziś o polsko-niemieckiej wspólnocie interesów (aby przypomnieć życzenie sprzed 28 lat), nie pojawiło się po 2015 r. One narastały od dawna – by wspomnieć gazociąg Nord Stream 2 (groźny dla Polski, a forsowany przez Berlin), politykę wobec Rosji (nie idzie tu o ocenę Putina, bo ona jest podobna, lecz o to, jak adekwatnie reagować, także militarnie) czy spory historyczne (przecież Muzeum II Wojny Światowej, sztandarowy projekt rządu Tuska, pomyślano również jako odpowiedź na nowe tendencje w polityce historycznej i pamięci zbiorowej w Niemczech).

Dlatego naiwny byłby pogląd, że gdy kiedyś PiS przegra wybory, relacje z Berlinem automatycznie będą jakościowo inne. Budowanie polskiej polityki wobec Niemiec – takiej, która byłaby asertywna, ale bez retorycznego zadęcia i instrumentalizacji dla celów wewnętrznych (co robi wielu polityków PiS) – to proces długiego trwania. Ale zacząć trzeba od małych kroków. Jeśli minister Czaputowicz ma taki cel, pozostaje mu kibicować. Nawet jeśli jego pole manewru jest w dużym stopniu zależne od okoliczności, na które on sam nie ma już wpływu. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]