Reklama

Pokojowy Nobel dla frontowej agencji ONZ

Pokojowy Nobel dla frontowej agencji ONZ

12.10.2020
Czyta się kilka minut
T

Tuż przed dwudziestą, 13 lipca 1985 r., kończący swój występ na londyńskim Wembley David Bowie poprosił 72 tys. ludzi na stadionie i ponad miliard przed telewizorami o uwagę. Na telebimach wyświetlono film: 4 minuty zdjęć wycieńczonego chłopczyka, który próbował samodzielnie stanąć, i innych dzieci z Etiopii, gdzie trwała klęska głodu. Wembley zamarło. Od ujęć nie dało się uciec; ludzie płakali; „Drive”, przebój zespołu The Cars, którym zilustrowano film, potem już ciągle wywoływał obraz tamtego chłopca.

Najmocniejszy moment charytatywnego koncertu Live Aid (127 mln dolarów zysku przekazano do Etiopii) symbolicznie skończył z tabu głodu. Uruchomił jednak inny trend: wizerunki bosych dzieci z Afryki i Azji zaczęły zapełniać plakaty i reklamy społeczne. Wyzwalały współczucie i chęć pomocy, przyczyniały się jednak – choć w kontekście cierpienia dzieci brzmi to niezręcznie – do banalizacji problemu głodu, kompleksowo opisanego dopiero niedawno, choćby piórem reportera Martína Caparrósa.

Na drugim końcu skali od Live Aid jest działalność Światowego Programu Żywnościowego (WFP), agencji ONZ koordynującej pomoc dla miejsc dotkniętych wojnami, nieurodzajem i klęskami żywiołowymi – która właśnie otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. WFP to globalny bank żywności – jego skuteczność zależy od współpracy kilkudziesięciu państw. Ale i od pomysłowości oraz odwagi pracowników, którzy prowadzili piekarnie nawet w rządzonym przez talibów Kabulu, a z „terenu” (za tym oenzetowskim eufemizmem kryje się obszar wojny lub kryzysu) ostatni zjeżdżają do biur – daleko od kamer negocjując dowóz mąki, kaszy czy ryżu do odciętych od świata wsi. WFP jest najbardziej „frontową” agencją ONZ, jej pracownicy często narażeni są na śmierć i porwania. Niech to wszystko przekona sceptyków, że nie tylko bez ludzkich odruchów serca, ale i bez często demonizowanych w mediach dużych organizacji świat byłby jeszcze gorszym miejscem do życia. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]