Reklama

Początek i koniec

Początek i koniec

03.03.2009
Czyta się kilka minut
Nękanie, inwigilacja, prowokacje - zanim ks. Jerzy zginął, Służba Bezpieczeństwa we współpracy z Urzędem ds. Wyznań i prokuraturą mobilizowały przeciw niemu cały arsenał ludzi i środków.
Notatka z 26 kwietnia 1981 r., archiwum IPN Warszawa
P

Podczas dokumentacji związanej z pracą nad kolejnymi reportażami telewizyjnymi i filmem dokumentalnym natrafiłem w ciągu ostatniego roku na kilka nieznanych dokumentów związanych z życiem i śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki. Oto kilka z nich.

Początek

26 kwietnia 1981 r. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie odbyło się poświęcenie sztandaru Solidarności z Huty Warszawa. Był to jeden z pierwszych, o ile nie pierwszy związkowy sztandar święcony w kościele po Sierpniu 1980. Uroczystość mogła być pierwowzorem późniejszych słynnych Mszy za Ojczyznę.

Zainteresowała ona także Służbę Bezpieczeństwa. W archiwum IPN, w aktach tzw. Sprawy Operacyjnego Rozpracowania (SOR) Huty Warszawa, odnalazłem na samym końcu teczki kilkustronicową notatkę służbową sporządzoną po tej uroczystości.

Jej autor, esbek z Wydziału III "A" Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych, pisał: "W dniu 26 b[ieżącego] m[iesiąca] udałem się do Parafii św. Stanisława Kostki celem wzięcia udziału w uroczystości poświęcenia sztandaru (...). Stwierdziłem na wieżach kościelnych flagi biało-czerwone i hutnicze czerwono-czarne. Nad zewnętrznym ołtarzem zrobionym na balkonie frontonu kościoła umieszczony był transparent z napisem »Bóg i Ojczyzna«. Ogrodzenie kościoła było udekorowane flagami państwowymi i Huty Warszawa oraz [wisiały tam] dwa transparenty »Solidarność«. Przy bramie wjazdowej zaparkowany był samochód nagłaśniający huty. Na dziedzińcu przed kościołem, skwerku oraz przyległych ulicach zaczęli się gromadzić ludzie. O godzinie 16.45 ksiądz przez mikrofon z balkonu podał plan przebiegu uroczystości oraz prosił zebranych o zachowanie spokoju i rozwagę w czasie uroczystości".

Prośba o zachowanie spokoju stała się później charakterystycznym elementem Mszy za Ojczyznę. Pierwsze takie nabożeństwo w żoliborskim kościele zostało odprawione w październiku 1980 r. Później Msze "w intencji Ojczyzny i tych, którzy dla niej cierpią" stały się symbolem stanu wojennego. Od lutego 1982 r. przed ich zakończeniem ks. Popiełuszko lub proboszcz, ks. Teofil Bogucki, prosili, aby "nie dać się sprowokować nikomu, kto chciałby zakłócić nasz modlitewny nastrój".

Czy w notatce z kwietnia 1981 r. esbek opisał ks. Jerzego Popiełuszkę? Weryfikowałem tę informację ze świadkami i uczestnikami poświęcenia sztandaru Solidarności Huty Warszawa. Zgodnie twierdzili, że takiego wezwania nie było, bo uroczystość połączona z Mszą miała "charakter ekumeniczny", czyli że brała w niej udział (obok robotników, środowisk medycznych i warszawskich aktorów) także dyrekcja Huty, która wyraziła zgodę na poświęcenie sztandaru.

Środowisko Huty było wtedy intensywnie rozpracowywane i inwigilowane przez SB. Na jej terenie działało wielu donosicieli. Zaś sama uroczystość odbywała się zaledwie kilka tygodni po tzw. wydarzeniach bydgoskich, kiedy podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej funkcjonariusze milicji pobili działaczy Solidarności. W kraju wrzało; Solidarność rozważała strajk generalny w proteście przeciwko temu pobiciu.

"Organizacja kontrrewolucyjna"

Systematyczna inwigilacja księdza Jerzego miała swój początek w 1982 r. Stołeczny Urząd Spraw Wewnętrznych wszczął wówczas tzw. Sprawę Operacyjnego Rozpracowania o kryptonimie "Popiel". Prowadzono ją "w celu poznania form, sposobów, narzędzi i kierunku działań danej osoby, grupy czy środowiska, a także uzyskania dowodów ich aktywności antysystemowej".

Akta SOR "Popiel" zaginęły lub też zostały zniszczone na przełomie lat 80. i 90. Wiadomo jedynie, że istotnym elementem SOR "Popiel" było m.in. szeroko rozumiane "nękanie" księdza (jak określał to żargon esbeków) i skrupulatne raportowanie, dotyczące m.in. Mszy za Ojczyznę. Raporty trafiały nie tylko do centrali w MSW, ale również do Urzędu do spraw Wyznań w Warszawie.

14 stycznia 1985 r., już po śmierci księdza Popiełuszki i podczas jedenastego dnia "procesu toruńskiego" - gdy sądzono esbeków oskarżonych o jego uprowadzenie i zabójstwo - doszło na sali sądowej do osobliwego nawiązania do Mszy za Ojczyznę, odprawianej przez księdza Jerzego w sierpniu 1984 r., i do wygłoszonej wówczas homilii.

Mecenas Jan Olszewski, występujący jako pełnomocnik rodziny zamordowanego, podczas zadawania pytań jednemu z oskarżonych - Adamowi Pietruszce - nawiązał do dokumentu określonego jako "Pro memoria" i skierowanego przez Urząd do spraw Wyznań do Sekretariatu Episkopatu Polski. W dokumencie tym zarzucano ks. Popiełuszce założenie kontrrewolucyjnej organizacji "duchownych i świeckich o ogólnokrajowym zasięgu". Podczas kazania wygłoszonego 26 sierpnia 1984 r. ksiądz miał ujawnić "cele, strukturę tej organizacji oraz jej zasięg".

Oto fragment stenogramu z rozprawy:

"SĘDZIA KUJAWA: Czyli, krótko mówiąc: oskarżony nie wie, na jakich materiałach Urząd do spraw Wyznań opierał swoje »Pro memoria«?

ADAM PIETRUSZKA: Nie wiem. Urząd do spraw Wyznań jest samodzielną jednostką, która, powiedzmy... bo tak, to można odnieść wrażenie, że Urząd do spraw Wyznań jest swego rodzaju filią, naczyniem połączonym z MSW. Jest to integralna, samodzielna jednostka. Z tego, co wiem, ponosi odpowiedzialność za to, co pisze i przekazuje.

MECENAS OLSZEWSKI: Ja nie mam wątpliwości, co do zakresu uprawnień waszego resortu i resortu do spraw wyznań...

ADAM PIETRUSZKA: No, z tytułu pytania...

SĘDZIA KUJAWA: Odpowiedź na pytanie była.

MECENAS OLSZEWSKI: Ale oskarżony potwierdza, że tekst kazania został przez was przekazany, prawda?

ADAM PIETRUSZKA: Oczywiście.

MECENAS OLSZEWSKI: Odwołuję się do stwierdzenia zawartego w »Pro memoria«, że z treści tego kazania wynika fakt istnienia jakiejś kontrrewolucyjnej organizacji. Każdy z obecnych [na sali], kto słyszał ten tekst [homilii], mógł wyrobić sobie własne przekonanie, co do zasadności tego wniosku. Mnie chodzi o to, czy wasz resort przekazywał jakieś informacje do Urzędu do spraw Wyznań na temat istnienia takiej organizacji i udziału w niej księdza Popiełuszki? To znaczy analiz homilii...

SĘDZIA KUJAWA: Uchylam to pytanie - nie dotyczy tej sprawy. Musielibyśmy zapytać Urząd do spraw Wyznań, skąd otrzymuje. (...)

MECENAS OLSZEWSKI: Ja właśnie chciałem ustalić, czy inne informacje na ten temat były przekazywane przez oskarżonego.

SĘDZIA KUJAWA: No, to jest inne pytanie. Czy to oskarżony bezpośrednio przekazywał informacje do Urzędu do spraw Wyznań?

ADAM PIETRUSZKA: Nie, proszę Wysokiego Sądu.

MECENAS OLSZEWSKI: A można wiedzieć, czy zwierzchnik oskarżonego przekazywał?

SĘDZIA KUJAWA: Uchylam to pytanie".

Akcja na Chłodnej

Sprawa Operacyjnego Rozpracowania "Popiel" miała na celu nie tylko permanentną inwigilację, w tym sporządzanie raportów z Mszy i wygłaszanych przez księdza kazań. W roku 1983 miała ona doprowadzić do aresztowania księdza i do jego oskarżenia.

Tak też się stało. Wiceprokurator Anna Jackowska z ówczesnej Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie 12 grudnia 1983 r. opracowała kilkustronicową notatkę informacyjną "w sprawie nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL przez ks. Jerzego Popiełuszkę". Obszerna część dokumentu dotyczyła dokonanej wcześniej rewizji w mieszkaniu księdza na Chłodnej w Warszawie.

Wydany dzień później komunikat Polskiej Agencji Prasowej zawierał lakoniczną informację. Stwierdzano w nim, że "w wyniku przeszukania garsoniery należącej do Jerzego Popiełuszki znaleziono materiały wybuchowe, amunicję, granaty łzawiące i kilkanaście tysięcy ulotek przygotowanych do rozpowszechnienia, wydrukowanych przez nielegalną organizację, a nawołujących do organizowania w najbliższym czasie antypaństwowych wystąpień publicznych".

W ten sposób ksiądz stał się osobą oficjalnie oskarżoną - i aresztowaną. Co prawda po nocy spędzonej w areszcie (w Pałacu Mostowskich) wypuszczono go, ale śledztwo przeciw niemu prowadzono nadal. Umorzono je w wyniku amnestii ogłoszonej w lipcu 1984 r.

Na początku lat 90., kiedy ponownie przesłuchiwano świadków w śledztwie dotyczącym sprawstwa kierowniczego w uprowadzeniu i zabójstwie księdza Popiełuszki, funkcjonariusze SB przyznali się, że "prowokacja na Chłodnej" była w całości ich dziełem.

Oskarżająca księdza w roku 1983 prokurator Jackowska nie poniosła żadnych konsekwencji służbowych. Obecnie nadal jest osobą czynną zawodowo.

Dopisek

17 października 1984 r. prokurator Prokuratury Generalnej Leszek Pietrasiński sporządził krótki "wniosek w sprawie ks. Jerzego Popiełuszko". Dotyczył on wygłoszonej przez księdza homilii w dniu 26 sierpnia 1984 r.

"Załączony stenogram homilii - pisał prokurator - nie daje podstaw do wszczęcia postępowania karnego przeciwko ks. J. Popiełuszko. Wypowiedzi jego mają charakter aluzyjny w duchu idei b[yłej] »Solidarności« i tylko nieliczne można by ewentualnie zakwalifikować jako fałszywe w świetle przepisu artykuł 271 paragraf 1 kodeksu karnego (np. »stan wojenny wprowadzono przeciwko całemu narodowi« - karta 2 stenogramu homilii). Z drugiej strony nie można pominąć faktu, że po zakończeniu mszy wezwał on wiernych [ostrzegając] przed wywoływaniem zajść, manifestacji i przyjmowaniem ulotek. (...) Warto jedynie rozważyć podjęcie kroków w trybie administracyjnym. Ewentualne przeprowadzenie rozmowy profilaktycznej z ks. J. Popiełuszko itp.".

Na dokumencie jest dopisek o odłożeniu sprawy ad acta­ 26 października 1984 r. W tym dniu na tamie we Włocławku rozpoczęto poszukiwania zwłok księdza (Pietrasiński był potem jednym z prokuratorów oskarżających w "procesie toruńskim").

Ostatni atak prasowy

Pierwszy bodaj atak - ostry i skoordynowany - w PRL-owskiej prasie przeciwko ks. Popiełuszce przypuszczono po rewizji w jego mieszkaniu w grudniu 1983 r. Oficjalne media, funkcjonujące wedle odgórnych poleceń, pisały i mówiły o rzekomych wynikach rewizji oraz o zwolnieniu księdza z aresztu. Znane są felietony Jana Rema (pod tym pseudonimem pisał rzecznik rządu Jerzy Urban). Znany jest też opublikowany przez moskiewski dziennik "Izwiestija" 12 września 1984 r. tekst, którego autor sugerował, że Popiełuszko "sądząc ze wszystkiego, nie boi się".

Mało znany - i nieobecny w opracowaniach historycznych - jest felieton Pawła Micińskiego, wydrukowany w katowickim "Wieczorze" 18 października 1984 r. Nosi tytuł "Krople jadu", a dotyczy pobytu księdza w Bytomiu podczas Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej 8 października 1984 r.

Miciński pisał: "Tygodnie odprawiane są w różnych miastach, a udział w nich biorą, poza uczonymi katolickimi, także - podobno - artyści o znanych nazwiskach, w tym piosenkarki z tej okazji przekwalifikowane na pieśniarki. W Bytomiu gwiazdami byli ks. Popiełuszko z Warszawy i Anna Walentynowicz z Gdańska (...)".

"A potem było jak zwykle" - stwierdzał Miciński, cytując fragmenty kazania księdza, że "każdy powinien zdawać sobie sprawę z krzywdy, jaką czyni reżim ateizujący naród; że nigdy jeszcze tak okrutnie nie chlastano grzbietów batem kłamstwa i obłudy; że wolną myślą należy bronić się przed zniewoleniem; że ziemia ojczysta zasiewana jest ziarnem kłamstwa i ateizmu; że trzeba przezwyciężyć strach i wystrzegać się jałowego spokoju".

Dzień później ksiądz został uprowadzony.

PIOTR LITKA jest dziennikarzem Telewizji TVN, wspólnie z Przemysławem Wojciechowskim autorem reportaży telewizyjnych i przygotowywanego filmu dokumentalnego o ks. Popiełuszce oraz jego zabójstwie.

W NAJNOWSZYM "TYGODNIKU" DODATEK SPECJALNY

pt. POPIEŁUSZKO: ŚMIERĆ ZA SPRAWĘ CZY ZA WIARĘ?

zobacz... >>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]