Politycy Prawa i Sprawiedliwości grzmią o decyzji politycznej, o zamiarze zniszczenia największego opozycyjnego ugrupowania, o działaniu pod wpływem koalicji rządzącej itd. To ocena, której należało oczekiwać, ale raczej ocena niesprawiedliwa.
Rzeczywiście na Państwową Komisję Wyborczą, która opóźniła swoją decyzję o ponad miesiąc, były wywierane naciski ze strony rządzących. Były jednak przecież także naciski ze strony PiS. W efekcie komisja, i to zapewne był jeden z powodów tak długiego rozpatrywania sprawy, musiała znaleźć poważne merytoryczne powody, by sprawozdanie PiS odrzucić i uciec od zarzutu działania politycznego. Wygląda na to, że znalazła i przesłanki zakwestionowania sprawozdania PiS są rzeczywiście poważne. Oznacza to, że w ciągu najbliższych lat partia może stracić do 50 mln zł subwencji i dotacji podmiotowej. Do określenia konkretnej sumy potrzebna jest jednak osobna uchwała PKW.
Prawdą jest, że w sposób podobny do PiS w przeszłości przepisy o finansowaniu kampanii nadużywały wszystkie ugrupowania. Partia Kaczyńskiego zwiększyła jedynie skalę tego procederu. PKW zaś działała dotąd trochę jak niedowidzący księgowy, który patrzy w tabelki i widzi tylko największe liczby na końcu słupków – skoro się z grubsza zgadzają, nie wnika w szczegóły.
Co decyzja PKW zmieni w finansowaniu kampanii wyborczych
Dlatego swoją czwartkową decyzją w sprawie sprawozdania PiS komisja nie tylko wydała werdykt „zgodny z prawem i sprawiedliwy”, jak zapowiadał przewodniczący Sylwester Marciniak, ale też podwyższyła standardy na przyszłość.
Z całej bowiem politycznej burzy wokół nadużywania instytucji państwowych do finansowania PiS wyciągnięty zostanie miejmy nadzieję wniosek na przyszłość. I wszystkim ugrupowaniom, zwłaszcza tym aktualnie rządzącym, zarówno PKW, jak i opinia publiczna będą patrzeć znacznie bardziej wnikliwie na ręce, gdy przyjdzie do finansowania przedsięwzięć wyborczych.
PiS oczywiście ma jeszcze drogę odwoławczą do Sądu Najwyższego, konkretnie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, opanowanej przez nominatów PiS. Jeśli ta zdecyduje po myśli dawnej partii rządzącej, mogą nastąpić kolejne rozdziały sprawy. Sama izba jest przecież obiektem wielu zarzutów o niekonstytucyjność jej powołania.
Ale nawet jeśli PiS nie uzyska satysfakcjonującego werdyktu i popadnie w kłopoty finansowe (ugrupowanie zaprzestało spłaty kredytu), paradoksalnie może na tym zyskać. Bardziej zmobilizuje swoich wiernych wyborców postrzegających decyzję PKW jako polityczne represje, o ile oczywiście problemy z pieniędzmi nie staną się równocześnie siłą odśrodkową i nie dojdzie w PiS do kłótni i rozłamów.
Być może jednak cała sprawa przyczyni się zarazem, miejmy taką nadzieję, do doprecyzowania przepisów o finansowaniu kampanii wyborczych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















