PKW zdała egzamin. Po odrzuceniu sprawozdania PiS szykuje się polityczne trzęsienie ziemi

Państwowa Komisja Wyborcza zakwestionowała rozliczenie Prawa i Sprawiedliwości na kwotę 3,6 mln złotych. Dla Jarosława Kaczyńskiego i jego ludzi oznacza to dziesiątki milionów strat.
Czyta się kilka minut
Sylwester Marciniak, przewodniczący PKW, wygłasza oświadczenie przed rozpoczęciem posiedzenia Komisji w sprawie sprawozdań finansowych komitetów wyborczych uczestniczących w wyborach do Sejmu i do Senatu przeprowadzonych 15 października 2023 r. Warszawa, 29 sierpnia 2024 r. // Fot. Tomasz Jastrzębowski / Reporter
Sylwester Marciniak, przewodniczący PKW, wygłasza oświadczenie przed rozpoczęciem posiedzenia Komisji w sprawie sprawozdań finansowych komitetów wyborczych uczestniczących w wyborach do Sejmu i do Senatu przeprowadzonych 15 października 2023 r. Warszawa, 29 sierpnia 2024 r. // Fot. Tomasz Jastrzębowski / Reporter

Politycy Prawa i Sprawiedliwości grzmią o decyzji politycznej, o zamiarze zniszczenia największego opozycyjnego ugrupowania, o działaniu pod wpływem koalicji rządzącej itd. To ocena, której należało oczekiwać, ale raczej ocena niesprawiedliwa.

Rzeczywiście na Państwową Komisję Wyborczą, która opóźniła swoją decyzję o ponad miesiąc, były wywierane naciski ze strony rządzących. Były jednak przecież także naciski ze strony PiS. W efekcie komisja, i to zapewne był jeden z powodów tak długiego rozpatrywania sprawy, musiała znaleźć poważne merytoryczne powody, by sprawozdanie PiS odrzucić i uciec od zarzutu działania politycznego. Wygląda na to, że znalazła i przesłanki zakwestionowania sprawozdania PiS są rzeczywiście poważne. Oznacza to, że w ciągu najbliższych lat partia może stracić do 50 mln zł subwencji i dotacji podmiotowej. Do określenia konkretnej sumy potrzebna jest jednak osobna uchwała PKW.

Prawdą jest, że w sposób podobny do PiS w przeszłości przepisy o finansowaniu kampanii nadużywały wszystkie ugrupowania. Partia Kaczyńskiego zwiększyła jedynie skalę tego procederu. PKW zaś działała dotąd trochę jak niedowidzący księgowy, który patrzy w tabelki i widzi tylko największe liczby na końcu słupków – skoro się z grubsza zgadzają, nie wnika w szczegóły.

Co decyzja PKW zmieni w finansowaniu kampanii wyborczych

Dlatego swoją czwartkową decyzją w sprawie sprawozdania PiS komisja nie tylko wydała werdykt „zgodny z prawem i sprawiedliwy”, jak zapowiadał przewodniczący Sylwester Marciniak, ale też podwyższyła standardy na przyszłość.

Z całej bowiem politycznej burzy wokół nadużywania instytucji państwowych do finansowania PiS wyciągnięty zostanie miejmy nadzieję wniosek na przyszłość. I wszystkim ugrupowaniom, zwłaszcza tym aktualnie rządzącym, zarówno PKW, jak i opinia publiczna będą patrzeć znacznie bardziej wnikliwie na ręce, gdy przyjdzie do finansowania przedsięwzięć wyborczych.

PiS oczywiście ma jeszcze drogę odwoławczą do Sądu Najwyższego, konkretnie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, opanowanej przez nominatów PiS. Jeśli ta zdecyduje po myśli dawnej partii rządzącej, mogą nastąpić kolejne rozdziały sprawy. Sama izba jest przecież obiektem wielu zarzutów o niekonstytucyjność jej powołania.

Ale nawet jeśli PiS nie uzyska satysfakcjonującego werdyktu i popadnie w kłopoty finansowe (ugrupowanie zaprzestało spłaty kredytu), paradoksalnie może na tym zyskać. Bardziej zmobilizuje swoich wiernych wyborców postrzegających decyzję PKW jako polityczne represje, o ile oczywiście problemy z pieniędzmi nie staną się równocześnie siłą odśrodkową i nie dojdzie w PiS do kłótni i rozłamów.

Być może jednak cała sprawa przyczyni się zarazem, miejmy taką nadzieję, do doprecyzowania przepisów o finansowaniu kampanii wyborczych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”