Pilot i artysta

W tym roku mija 70. rocznica zwycięstwa płk. pilota Jerzego Bajana w międzynarodowych zawodach lotniczych Challenge. Sukces Bajana z 1934 r. był nie tylko jego największym wyczynem sportowym. Na polskim samolocie RWD-9, ufundowanym przez mieszkańców Krakowa i noszącym imię Śniadeckiego, Bajan i jego mechanik Pokrzywka okazali się godnymi następcami Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury, zdobywając dla Polski, już na własność, puchar Challenge’u.
Czyta się kilka minut

Jestem siostrzenicą pułkownika i w rocznicę wydarzenia, ważnego chyba dla nas wszystkich, chciałabym przypomnieć jego postać.

Bajan pochodził ze Stanisławowa i tam chodził do szkoły. W 1918 r., jako 17-latek, przerwał naukę, aby dołączyć do młodocianych obrońców Lwowa. Tam też rozpoczął karierę wojskową. Po wojnie polsko-bolszewickiej przeniósł się do lotnictwa, najpierw na kurs obserwatorów, a następnie na kurs podstawowego i wyższego pilotażu w Bydgoszczy, które ukończył w 1925 r. Stacjonował w 3. Pułku Lotniczym w Poznaniu, potem w 11. Pułku Myśliwskim w Lidzie, skąd w 1928 r. przeniesiono go do 2. Pułku Lotniczego w Krakowie. Od 1935 r. płk Bajan był związany ze szkoleniem - najpierw w Inspektoracie Polskich Sił Powietrznych w Warszawie, a od 1938 r. kształcąc młode kadry lotnicze w Centrum Wyszkolenia w Dęblinie. Chwile wolne od służby poświęcał współtworzonemu przez siebie lotnictwu sportowemu. Spod jego ręki wyszły setki młodych pilotów, na których oparły się Polskie Siły Powietrzne, i to oni właśnie zyskali zasłużoną chwałę podczas wojny, zasilając siły RAF-u.

Ranny w czasie bombardowania Dęblina, Bajan stracił władzę w lewej ręce. Mimo to, dołączył do brytyjskich sił powietrznych i od 1942 r. uczestniczył w lotach bojowych 316. dywizjonu myśliwskiego. Miał z tym spore trudności, bo swobodne używanie rąk jest dla pilota nieodzowne, i tylko dorobienie do bezwładnej dłoni specjalnych haczyków oraz sprężynowych uchwytów umożliwiło mu udział w zadaniach bojowych. W 1943 r. objął dowództwo nad polskim lotnictwem myśliwskim. Po wojnie został na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł w 1967 r.

Bajan był jednym z niewielu pilotów, dla których latanie było sztuką, wymagającą nie tylko silnej ręki i precyzji, ale również poczucia piękna. Mój wuj był artystą, po prostu.

JANINA PIEKARSKA (Gdynia)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2004