Reklama

Ładowanie...

Pilot i artysta

Pilot i artysta

28.11.2004
Czyta się kilka minut
W tym roku mija 70. rocznica zwycięstwa płk. pilota Jerzego Bajana w międzynarodowych zawodach lotniczych Challenge. Sukces Bajana z 1934 r. był nie tylko jego największym wyczynem sportowym. Na polskim samolocie RWD-9, ufundowanym przez mieszkańców Krakowa i noszącym imię Śniadeckiego, Bajan i jego mechanik Pokrzywka okazali się godnymi następcami Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury, zdobywając dla Polski, już na własność, puchar Challenge’u.
J

Jestem siostrzenicą pułkownika i w rocznicę wydarzenia, ważnego chyba dla nas wszystkich, chciałabym przypomnieć jego postać.

Bajan pochodził ze Stanisławowa i tam chodził do szkoły. W 1918 r., jako 17-latek, przerwał naukę, aby dołączyć do młodocianych obrońców Lwowa. Tam też rozpoczął karierę wojskową. Po wojnie polsko-bolszewickiej przeniósł się do lotnictwa, najpierw na kurs obserwatorów, a następnie na kurs podstawowego i wyższego pilotażu w Bydgoszczy, które ukończył w 1925 r. Stacjonował w 3. Pułku Lotniczym w Poznaniu, potem w 11. Pułku Myśliwskim w Lidzie, skąd w 1928 r. przeniesiono go do 2. Pułku Lotniczego w Krakowie. Od 1935 r. płk Bajan był związany ze szkoleniem - najpierw w Inspektoracie Polskich Sił Powietrznych w Warszawie, a od 1938 r. kształcąc młode kadry lotnicze w Centrum Wyszkolenia w Dęblinie. Chwile wolne od służby poświęcał współtworzonemu przez siebie lotnictwu sportowemu. Spod jego ręki wyszły setki młodych pilotów, na których oparły się Polskie Siły Powietrzne, i to oni właśnie zyskali zasłużoną chwałę podczas wojny, zasilając siły RAF-u.

Ranny w czasie bombardowania Dęblina, Bajan stracił władzę w lewej ręce. Mimo to, dołączył do brytyjskich sił powietrznych i od 1942 r. uczestniczył w lotach bojowych 316. dywizjonu myśliwskiego. Miał z tym spore trudności, bo swobodne używanie rąk jest dla pilota nieodzowne, i tylko dorobienie do bezwładnej dłoni specjalnych haczyków oraz sprężynowych uchwytów umożliwiło mu udział w zadaniach bojowych. W 1943 r. objął dowództwo nad polskim lotnictwem myśliwskim. Po wojnie został na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł w 1967 r.

Bajan był jednym z niewielu pilotów, dla których latanie było sztuką, wymagającą nie tylko silnej ręki i precyzji, ale również poczucia piękna. Mój wuj był artystą, po prostu.

JANINA PIEKARSKA (Gdynia)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]