Pedofilia poza Kościołem

W ubiegłym tygodniu biuro prasowe Stolicy Apostolskiej przekazało, że abp Józef Wesołowski został usunięty ze stanu kapłańskiego.
Czyta się kilka minut

Sposób, w jaki Kongregacja Nauki Wiary rozwiązała sprawę byłego watykańskiego dyplomaty, zasługuje na słowa uznania.

Warto przypomnieć, że Wesołowski przestał pełnić urząd nuncjusza na Dominikanie na przełomie sierpnia i września 2013 r. Trzeba też pamiętać, iż zapadłe orzeczenie nie jest prawomocne.

Wydanie orzeczenia w stosunkowo skomplikowanym postępowaniu oznacza, że Watykan nie tylko uznaje zasadę „zero tolerancji” za sztandarowe hasło walki z pedofilią wśród duchownych, ale dysponuje również instrumentami proceduralnymi do tego, aby wprowadzić je w życie. Laicyzację duchownego, przy stwierdzeniu, iż rzeczywiście dopuścił się przestępstwa, należy przyjąć za wprowadzanie w czyn słów poprzedników Franciszka i jego samego, że wśród duchownych nie ma miejsca dla osób, które krzywdzą dzieci. Na kanwie tej sprawy rodzi się jedno pytanie, które moim zdaniem jest dużo ważniejsze niż samo orzeczenie Kongregacji. Mianowicie: dlaczego tak późno Watykan poznał całą prawdę? Nie sposób uwierzyć, że nikt nie znał skłonności osądzonego duchownego. Jeszcze trudniej uwierzyć, że skłonności te ujawniły się dopiero na Dominikanie.

Istotnym pytaniem jest, ile dzieci skrzywdził, jaki jest ich los i czy radzą sobie z traumą? A przede wszystkim: o ile mniej dzieci zostałoby skrzywdzonych, gdyby obok duchownego znalazł się choćby jeden sprawiedliwy i odważny? Ten casus powinien nauczyć nas odwagi i odpowiedzialności, tak by uniknąć krzywdy innych, nie wspominając już choćby o gorszącym nadużywaniu autorytetu Kościoła.

Przy okazji tej sprawy słyszeliśmy przecież, że kariera Wesołowskiego w dyplomacji watykańskiej rozwinęła się w czasach Jana Pawła II.

Czas zrozumieć, że walka z tą patologią dla swojej efektywności wymaga oparcia na dwóch filarach: pierwszy to prewencja, która jest obecna na wszelkich obszarach działalności Kościoła, drugi to szybka i sprawiedliwa instytucjonalna reakcja na krzywdę dzieci.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2014