Reklama

Instrukcja widmo

Instrukcja widmo

12.02.2016
Czyta się kilka minut
W mediach zawrzało – z rzekomo nowo wydanej instrukcji watykańskiej miało wynikać, że niekoniecznie to biskup będzie miał obowiązek zawiadamiać o przypadkach pedofilii wśród księży służby państwowe w krajach, gdzie jest to obowiązkowe.
Bazylika św. Piotra na Watykanie, 08.10.2015 r. / Fot. Andrzej Stawinski/REPORTER/EASTNEWS
W

Warto wyjaśnić kilka kwestii. Po pierwsze, nie została wydana żadna taka instrukcja, ani inny dokument, który ma charakter prawny. Trzeba podkreślić, że w Kościele dokumenty o charakterze prawnym mogą wydawać albo Kongregacje, albo sam Papież. W kwestii pedofilii urzędem do tego powołanym jest Kongregacja Nauki Wiary. Prałat Tony Anatrella, autor dokumentu, na który powołuje się Guardian, nie jest funkcjonariuszem Kongregacji Nauki Wiary. Jest konsultantem jednej z Rad, jakich wiele w Watykanie. Nie ma kompetencji ani umocowania do wypowiadania się w tej kwestii w imieniu Stolicy Apostolskiej. Jego wypowiedź ma zatem prywatny charakter. Prałat Anatrella nie jest też prawnikiem - zajmuje się psychologicznymi i psychiatrycznymi uwarunkowaniami funkcjonowania rodziny.

W przypadkach pedofilii i molestowania seksualnego wśród księży aktualne jest dalej wskazanie Kongregacji Nauki Wiary zawarte w liście Kongregacji do Episkopatów, wydanym w roku 2011. Nakazuje ono współpracę przełożonych kościelnych z wymiarem sprawiedliwości w poszczególnych krajach, w celu efektywnego ścigania sprawców przestępstw na tle seksualnym. To jest obowiązujące stanowisko Watykanu. W tym miejscu warto przywołać casus biskupa Roberta Finna z USA, który został odwołany w 2015 roku ze stanowiska właśnie za brak współpracy z organami wymiaru sprawiedliwości. Muszę też przyznać, że wypowiedź prałata Anatrelli tchnie prawniczym absurdem: skoro w systemie prawnym danego państwa istnieje obowiązek zgłaszania tego typu przestępstw policji, to uchylanie się od niego naraża poszczególnych biskupów na odpowiedzialność karną. Aż trudno uwierzyć, że nowo powołani biskupi byliby zmuszeni na wysłuchiwanie tego typu „rad”, które trzeba uznać za szkodliwe i sprzeczne z nauczaniem Kościoła, ale również za narażające ich samych na odpowiedzialność karną.

Jakie można z tego wszystkiego wyciągnąć wnioski? Odpowiedzialni za formację tzw. „baby bishops”, jeżeli chcą zajmować się tematem pedofilii, powinni po prostu na spotkanie z nimi zaprosić ofiarę duchownego pedofila, która opowie im o swoim bólu: nie ma lepszej formacji przełożonych kościelnych niż konfrontacja z cierpieniem ofiary.

Pisząc o „instrukcji”, o „dokumencie”, czy kreując jakiś spór pomiędzy Papieżem a administracją w Watykanie, warto zweryfikować u źródła tego typu informacji. Pozwoliłem sobie sprawdzić: nikt z mediów w Polsce, które opisały sprawę, nie kontaktował się ostatnio z biurem prasowym Stolicy Apostolskiej, aby zweryfikować, to co napisał „Guardian”. Redakcja „Guardiana” także tego nie zrobiła. 

Jesteśmy ostatnio pod wrażeniem opisanej w filmie „Spotlight” rzetelnej pracy dziennikarzy z „Boston Globe", którzy ujawnili skandal pedofilii w jednej z archidiecezji w Stanach Zjednoczonych. Warto naśladować ich dążenie do prawdy. 

To ważne, że media podejmują temat pedofilii w Kościele, ale jeśli to robią nierzetelnie, z pewnością nie są w tej walce sojusznikami Papieża Franciszka, na którego przykład powołują się na samym wstępie swoich publikacji.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Redaktorze, dokładnie Pan wyjaśnił sprawę, ale kto z nas "maluczkich" zna się na wymienionych przez Pana niuansach? Do nas dociera sygnał: Papież sobie, a Kardynałowie i Biskupi sobie. W tym kontekście, wygląda na to, że nawet "nadpapież Terlecki" tłumaczący słowa i kompetencje Papieża, ma rację. Myślę, że wyjście byłoby tylko jedno. Jeśli któryś z Biskupów czy Kardynałów przeinacza intencje Głowy Kościoła, niech się pożegna z fotelem i to pokazowo. Nie ma wyjścia.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]