Reklama

Pasterze

Pasterze

08.08.2016
Czyta się kilka minut
Tutaj mogłem do woli snuć dekadenckie rojenia o ślepym zaułku zachodniej cywilizacji. Jeszcze się na nią dobrze nie załapałem, a już kręciłem nosem.

​Lubiłem patrzeć, jak Europa zamienia się w Azję. Czułem coś w rodzaju wrednej satysfakcji, że jednak gdzieś się kończy. Że włóczą się te bezpańskie wielbłądy, że brudno jest, że muchy latają. Że myć się nie za bardzo trzeba. Że można w kucki. Może w drogę gnała mnie jednak rozpacz, bo nie byłem ani stąd, ani stamtąd, jak jakiś bezprizorny. Między zabitą dziurą i nieskończonością stepu. Jaki tam zachód...
W Toskanii zdychałem z nudów od całej tej kultury i starodawności. Nad Amu Darią przygniatało mnie niebo bez końca, upał, znużenie i marzyłem, żeby to wszystko już się skończyło. No ale na pustyni czułem chociaż coś w rodzaju grozy, a we Włoszech nie czułem nic. Jakbym oglądał album, film albo folder. Nie chciało mi się nic zapamiętywać. A teraz jechałem wpatrzony w pustkę i myślałem o kanistrach na dachu, o dwóch plastikowych dwudziestkach w kształcie takich zwykłych...

3334

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Hmmm ... jakoś pomyślałem o historii polskiej motoryzacji ... do drugiej wojny światowej nie udało się rozwinąć własnego modelu samochodu, choć była już koncepcja przedsięwzięcia (za to rozwinęły się już fabryki motocykli, w tym prywatne). Po drugiej wojnie wybudowana została fso. Z początku budowano tam kopię kopii jakiegoś Chryslera czy Forda czyli Warszawę. Ale i zaraz pojawił się własny projekt czyli Syrena. Projektodawcą był przedwojenny inżynier który pracował nad uruchomieniem biura projektowego i wypuszczenia z czasem jakiegoś sensownego pojazdu (choć na swoje czasy Syrena byłą całkiem ok jeśli chodzi o wzornictwo). Skończyło się na Syrenie Sport i projekt został utrącony. Nadszedł czas Łady czyli Fiata kanciaka czyli kopiowania. Ale już znów Polonez nie był kopią, tylko adaptacją projektu studialnego znów Fiata czy tam Lancii. A były jeszcze własne projekty studialne: wzorowany na "american pony cars" Ogar, Fiat 1100 a'la Maseratii oraz bodajże najbardziej innowacyjny Beskid z roku 1982. Tak wyglądajęce samochody zaczęły jeździć po ulicach dopiero 10 lat temu. No i jeden z najbardziej wymiernych przyczynków Polski do motoryzacji - logo Citroena. Ta jodełka symbolizuje układ kół zębatnych zastosowanych w Tracion Avant, który powstał gdzieś w mazowieckim "rust belt" między Łodzią i Warszawą.

No i pytanie które wynika z powyższego: Autor pisał coś o swoich praktykach w fso. Czy gdyby wstrzelił się z nimi w jakiś bardziej kreatywny okreś niż w okreś Fiata kanciaka i wzorem praktykantów z Turynu czy Detroit zostałby włączony w w projektowanie samochodu, to czy dziś łaskawszym okiem patrzyłby na zachód ? :) ps: Amerykanie nakręcili trzy filmy, w których bohaterami są "muscle cars" (Bullit, Znikający Punkt i Grand Torino) i ich proletariaccy kierowcy i budowniczowie. W dwóch z nich noszą nazwisko Kowalski. Tu drugie pytanie: czy samochodem dla Kowalskiego jest pf126 czy jednak Dodge Challenger ? ;) :))

Z początku nie byłem pewny, dokad pan zmierza, ale tok rozumania okazał się bardzo ciekawy. Pozdrawiam

Ach dzięki ... bo co ja się nacierpiałem przez kanciaka. W RFN znaczy w rozmowach z autochtonami ... polski Fiat ... bruhahaha huuhuu hihihi haha - brzmi jakbyście to zajumali. Polski Mercedes ... hehehehe .... Przypominało to trochę dialog Bułki z Paliwkiem (Paliwką ?) i to nie ja byłem niestety Bułką. Aż nagle zaświtało mi że przecież zbudowaliśmy odrzutowy dwupłatowiec roliniczy i nazwaliśmy go "Belfegor". I że nawet Horten Ho 229 nie był tak fikuśną konstrukcją :)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]