Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pana Boga za rogi

Pana Boga za rogi

12.10.2014
Czyta się kilka minut
Udało się. Dostała. Dziewięć i pół metra.
T

Teraz to będą żyły, „po domowemu”: ona i córka. Wcześniej hotelowy pokój musiały dzielić z siedmioma innymi robotnicami. A teraz, nawet miejsce w kuchni będzie miała najlepsze – przy oknie. W latach 60. w Leningradzie mieć osobny pokój to przecież luksus. „Sama jestem sobie panią” – myśli Antonina.
A trzy sąsiadki z komunałki to już babcie, nie ma co się ich bać. „Tylko postaw się, niech nie myślą, że są gospodyniami” – radzi koleżanka. Ale jak Tonia ma się postawić? Ona, z Małych Połowiec, będzie ustawiać arystokratki leningradzkie? No dobrze, tylko jedna z nich zna francuski, ale wszystkie przeżyły blokadę. 900 dni, czyli prawie dwa i pół roku. Jadły, co znalazły. Straciły mężów, dzieci. Pamiętają, że to jak wczoraj.
Antonina pierze ich bieliznę w wielkich garach. Gotuje im, stoi w kolejkach: to za olejem, to za mąką. I to wszystko po zmianie w fabryce. A fabryce zawdzięcza i pokój, i wózek dla córki. Jak będzie chciała, to dostanie też żłobek, przedszkole, a później kolonie. Bo „dziecko jest nasze, fabryczne. Wspólne, znaczy się. Dla władzy nie ma pasierbów”. Ale Tonia nie chce żłobka. Babcie, sąsiadki z komunałki, we trzy wychowują Siuzanoczkę. Nieźle mieć trzy niańki. Tylko córkę widzi rzadko. Skończyła sześć lat i nadal nic nie mówi. Jest niemową, niemotą. A tak poza tym to Tonia wszystko ma. Pana Boga za rogi złapała, jak by powiedziała moja przyjaciółka.
Jeleny Czyżowej nie poznalibyśmy, gdyby nie tłumaczka, Agnieszka Sowińska. Ona przekonała Czarne do wydania „Czasu kobiet”. To pierwsza powieść autorki przetłumaczona na język polski. Wygrała rosyjskiego Bookera w 2009 roku, teraz walczy w finale „Angelusa”.
Język Czyżowej jest prosty, nie ma zbędnych pióropuszy formy, popisów słownych. W tej prostocie czai się beznadzieja, niczym w domowym piecu biesy („Nie patrz w ogień! Tylko biesy cieszysz”). Jak u Czechowa. Nie ma najmniejszej szansy, że będzie lepiej. Tylko Krzywda albo Prawda. Bo to one, według Czyżowej, rządzą światem. Nie dobro i zło – to dawałoby jeszcze jakąś nadzieję. U Czyżowej może wygrać albo „pamiętliwa Krzywda”, albo „straszliwa Prawda”. Nikt nie protestuje, nikt nie narzeka.
Tylko przed samą śmiercią Antonina marzy: „tak właśnie wygląda raj. Jak w telewizorze. Ludzie już całkiem inni. Nie tacy jak my. Dobrzy, odświętni. Idą do pracy i wszystko u nich dobrze. I w domu po ludzku”. Marzy o tym, że kiedy wreszcie nastanie prawdziwy komunizm, i nie będzie już pieniędzy („Wszystko, obiecali, będą dawać za darmo. Kto tylko ile zechce”), to w każdym domu będzie stała maszyna, która sama upierze bieliznę.
„– I gdzie to niby postawią?
– No – Antonina spojrzała na domek z kartonu – może w kuchni?”.
Jelena Czyżowa, Czas kobiet, tłum. Agnieszka Sowińska, Czarne, Wołowiec 2013

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]