Pamięć i niepamięć

W Dużym Formacie z 3 stycznia br. (dodatek do GW) tekst wstrząsający: list do generała Jaruzelskiego po jego wywiadzie udzielonym Teresie Torańskiej w ostatnią rocznicę stanu wojennego. Było w tym wywiadzie m.in. wspomnienie o procesie szpiegów z roku 1951.
Czyta się kilka minut

“Z trudem mogę uwierzyć - pisze syn skazanego wtedy wraz z innymi patriotami generała Stefana Mossora - że byliście w gronie kolegów oficerów przekonani o rzetelności śledztwa i procesu, kierowanych przez płk. Skulbaszewskiego, radzieckiego obywatela w polskim mundurze". I przypomina, jak było, zestawiając to ze słowami obecnego na owym procesie Wojciecha Jaruzelskiego, z jego relacją niby-naiwną, omal uspokajającą.

List Romana Mossora (który nb. powinien był zostać bardziej wyeksponowany) przypomniał mi natychmiast wrażenia z lektury tamtego grudniowego wywiadu. Wrażenie całkowitego zwątpienia wobec niewzruszonej niczym obrony własnych racji, własnych ocen i sądów. Ślepej nawet wobec takich wydarzeń, jak stalinowskie procesy. Zamkniętych uporczywie oczu i uszu. Co można wtedy zrobić? A może jedyną na razie odpowiedzią powinna być - niepamięć, jako jedynie sprawiedliwa wobec takiej niepamięci?

Niepamięć, czyli milczenie. Pustka wokoło domu generała w noc 13 grudnia, zamiast okrzyków prowokujących do obrony. I żadnych wywiadów, stwarzających jeszcze jedną możliwość samoobrony, jak owe straszne słowa “śpiewali jak z nut", powiedziane o storturowanych skazańcach. Milczenie, czyli niepamięć, podobna tej otaczającej pomniki, których wprawdzie nikt nie wywraca spychaczem, ale też nikt już nawet nie pamięta drogi do nich. Może właśnie taki werdykt milczenia i niepamięci byłby w jakimś momencie najdotkliwiej sprawiedliwy i dawał do myślenia więcej niż wrzawa zderzających się osądów?

A pamięć? Co mam na myśli? To powrót do tematu sprzed tygodnia: owych kryteriów, jakie zastosowalibyśmy wobec już niebawem wybieranych przez nas tych, którym zaufamy. Jedną z cech, których będę u nich na pewno szukała, jest zdolność do wdzięczności, wyrażana właśnie pamięcią. Przyznawanie się do ludzi i faktów, którym zawdzięcza się grunt, na jakim się wyrosło. Do świata, który hodował i uczył. Do mistrzów i prekursorów, zapoczątkowujących to, co dziś stanowi własną dumną propozycję i obietnicę. Nie zaufam temu, komu wzrok przyćmiewa święte przekonanie, że wszystko dobre i ważne zaczyna się dopiero od niego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2005