Oto wielkie tajemnice wiary. Czy dogmaty pomagają je zrozumieć?

Całun turyński, objawienia w Medziugorju, ale też katolickie dogmaty – wszystko to musi podpadać pod refleksję intelektualną, jeśli nie chcemy popaść w zabobon.
Czyta się kilka minut
Maciej Müller // Fot. Grażyna Makara/ Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny
Maciej Müller // Fot. Grażyna Makara/ Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny

Dziwna sprawa z tymi dogmatami. Na przykład: nie istnieje żaden ich spis. Kościół ogłasza je rzadko i właściwie niechętnie. A tak kluczowe sprawy jak zmartwychwstanie – nie są opisane przez żaden dogmat. Dogmatyzm nie kojarzy się z wiarą głęboką, spełniającą się w relacji z Bogiem, ale raczej z kodeksem prawa kanonicznego. Czy nie znając lub nie rozumiejąc do końca dogmatów, możemy się nazywać wierzącymi? Ks. Grzegorz Strzelczyk uspokajał kiedyś na naszych łamach, że wielu Polaków uważa Chrystusa za Boga chodzącego po ziemi, i chociaż w świetle dogmatyki podpada to pod herezję monofizytyzmu, to „nieświadome wyobrażenie niezgodne z dogmatem nie stanowi przeszkody dla zbawienia”.

„Wbrew pobożnym przekazom, dogmaty mogą przeszkadzać i utrudniać przyjęcie i zrozumienie wiary” – pisze w tym numerze teolog Józef Majewski. „Mogą rodzić wielkie trudności, dla których często brak zadowalających rozwiązań. Znam wierzących, którzy zazdroszczą niewierzącym, że ci nie muszą mierzyć się z takimi problemami”. W swoim eseju na kilku przykładach opisuje, że dogmat – paradoksalnie, bo przecież myślimy o nim jak o skale – bywa płynny i zmienny w czasie. Mówiąc chociażby o „obcowaniu świętych”, pierwsi chrześcijanie mieli na myśli coś zupełnie innego niż my. (Co konkretnie? Sprawdźcie u Majewskiego). Do tego stopnia, że mieliby nas... za heretyków.

Co na pewno nie ulega wątpliwości, to że do wierzenia jest potrzebna refleksja intelektualna – żeby nie dać się zwieść sekciarzom, domorosłym interpretatorom Pisma i nie popaść w zabobon. Naukowcy od dekad próbują forsować tajemnicę związaną z Całunem Turyńskim – o najnowszych badaniach tego artefaktu pisze Mariusz Gogól. Być może nie jest on średniowiecznym falsyfikatem, ale czy mógł być całunem Chrystusa? A jeśli by był – to czy ten fakt wzmocni, czy osłabi naszą wiarę? Czy to by jeszcze była wiara? To już pytania nie do biologa, tylko dogmatyka. A może po prostu do naszego sumienia?

Jeszcze jedną sprawę poddano ostatnio zimnej, intelektualnej refleksji. To problem maryjnego kultu w Medziugorju i trwających tam od ponad 40 lat objawień. Watykańska nota na ten temat, którą komentujemy na „Obrazie tygodnia”, rozczarowała tych, którzy oczekiwali odpowiedzi na pytanie o prawdziwość orędzi Gospy. Urząd nauczycielski zręcznie się od tego wywinął – wskazując jednak coś, co jest dla wiary o wiele istotniejsze niż cudowność. Czytajcie ten numer. Pomagamy zrozumieć świat, a jeśli to niemożliwe – zadać najistotniejsze pytania.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2024