Ostatnie słowa

Zabobony i przesądy to rzecz śmieszna" - śpiewali panowie A i B w kupletach rozpoczynających 13. wieczór Kabaretu Starszych Panów, mając jednak na myśli lęk przed feralną liczbą, a nie różaniec.
Czyta się kilka minut

Choć Jeremi Przybora prywatnie dawał wyraz swojemu sceptycznemu stosunkowi do religii, publiczne komentarze na jej temat zostawiał raczej na boku. Szkoda, że jego śladem nie idzie Ryszard Marek Groński, żegnający w ostatniej "Polityce" jedną z najjaśniejszych gwiazd Kabaretu, Irenę Kwiatkowską. Nie on jeden ma kłopot z religijnością wybitnej aktorki, ale on jeden znajduje dla niej prościutkie wyjaśnienia. Felietonista "Polityki" pisze, że gdy zabrakło męża i powiernika, który "objaśniał jej świat", "zagubiona i bezradna szukała nadziei na falach toruńskiego radia, wracając do klimatu dzieciństwa w cieniu kruchty". Wygląda na to, że w Boga nie można wierzyć ot tak, po prostu, a ci, którzy się wiary nie wstydzą, automatycznie skazani są na kruchtę i niesamodzielność intelektualną. Doprawdy, nie czyta się tego z przyjemnością.

A skoro o przyjemności mowa: Marcin Król wspominał niedawno we "Wproście", że obecna redakcja "Tygodnika" znajduje ją w niszczeniu redakcji dawnej. Wiadomość ta wymaga sprostowania: obecna redakcja znajduje przyjemność wyłącznie w czytaniu "Rzeczpospolitej", zwłaszcza że ciągle może znaleźć tam coś na swój temat. "Książka Graczyka potwierdza, że środowisko »Tygodnika Powszechnego« ostro, czasem ponad miarę ostro, krytykowało prymasa Wyszyńskiego i nie miało najlepszego zdania o jego formacie intelektualnym" - pisze np. Ewa Czaczkowska, powołując się na esbeckie streszczenia prywatnych rozmów w redakcji, a także fragmenty dzienników Stefana Kisielewskiego czy Jerzego Zawieyskiego. Nie negując, wielokrotnie zresztą na tych łamach opisywanych, różnic między środowiskiem Znaku i "Tygodnika" a Prymasem, chcielibyśmy jednak zwrócić uwagę, że przywoływanie prywatnych zapisków i rozmów jako dowodu na linię pisma może okazać się zajęciem ryzykownym. Nasi tajni współpracownicy z siedziby "Rzeczpospolitej" wielokrotnie relacjonowali nam np., jak redaktor Czaczkowska dosłownie ostatnimi słowami mówi o biskupach, którzy odmawiają jej wywiadu, spóźniają się z autoryzacją albo - strach pomyśleć - formułują swoją wypowiedź w sposób nieprzystający do wymagań nowoczesnego medium. Nie wyciągamy z tego jednak wniosku, że redagowana przez Pawła Lisickiego gazeta zajmuje się na co dzień podkopywaniem Episkopatu. Rozróżnienie prywatne-publiczne jest staroświeckie, owszem, ale bywa przydatne w ocenie rzeczywistości. I trudno je uznać za przesąd.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2011