Reklama

Ostatni strażnicy

Ostatni strażnicy

17.04.2007
Czyta się kilka minut
Joachim Trenkner w artykule "Nadzieja umiera ostatnia" (dodatek historyczny "Europa i jej narody bez państw", "TP" nr 12/07) opisał obecny stan Serbołużyczan. My chcemy przypomnieć ich sytuację z czasów II RP i lat 40. Otóż, w gimnazjum im. Hugona Kołłątaja w Krotoszynie uczył Wojciech Reising, nauczyciel geografii, za którego sprawą ukazywało się redagowane przez uczniów pismo "Strażnica Kresowa". Dzięki pismu właśnie, Alojzy Matyniak, absolwent tego gimnazjum z 1939 r., zdobył wiedzę potrzebną do założenia w 1945 r. Akademickiego Związku Przyjaciół Łużyc "Prołuż" (był już wówczas studentem Wydziału Historii Uniwersytetu Poznańskiego). Zebranie założycielskie odbyło się w Poznaniu 12 września 1945 r., Związek zarejestrowano, nawiązano też współpracę z Polskim Związkiem Zachodnim, Komitetem Kowieńskim i przedstawicielami narodu łużyckiego w Budziszynie (w osobach Antoniego Nawki i Pawła Dudzika). Na zjeździe delegatów uczelni polskich, 18 listopada 1945 r., powołano centralę "Prołużu" z siedzibą w Poznaniu. Pierwsze zgromadzenie młodzieży w sprawie Łużyc z 8 lutego 1946 r. wystosowało orędzie do ONZ w sprawie niepodległości tych ziem. W tej sprawie rozmawiano z wicepremierem Stanisławem Mikołajczykiem i przedstawicielami Krajowej Rady Narodowej, uzyskując zezwolenie na tworzenie kółek "Prołużu" w szkołach średnich. Wkrótce potem przyjechał z wizytą do Poznania sekretarz Krajowej Łużyckiej Rady Narodowej z Budziszyna Wojciech Delano-Koczka. W ramach współpracy przyjmowano studentów z Łużyc w Poznaniu i fundowano im stypendia, a z okazji wizyty delegacji z Łużyc wydano jednodniówkę "Ratujemy". Z kolei 25 sierpnia 1946 r. nad Nissą w Gubinie, podczas wspólnej manifestacji, dokonano symbolicznych zaślubin Polski i Łużyc. Wtedy też centrala "Prołużu" wysłała do USA delegata, który miał współpracować z Polonią, kolonią łużycką, ambasadą polską i naszym przedstawicielstwem przy ONZ. Sprawę "Prołużu" przesądziło aresztowanie zarządu z Matyniakiem na czele i pokazowy proces przed sądem wojskowym z 25 października 1949 r., który zakończył się wyrokami więzienia za konspirację. Po uwolnieniu Matyniak zajął się wyłącznie pracą naukową, najpierw na Uniwersytecie Wrocławskim, potem Łódzkim. Zmarł nagle 27 lipca 1999 r.; doczekał się jednak rehabilitacji i uniewinnienia.
M

MARIA BONOWSKA-KOPPE, ZENON VOELKEL (Poznań)

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]