Reklama

O co toczy się wojna na Ukrainie. Dwa scenariusze

O co toczy się wojna na Ukrainie. Dwa scenariusze

13.03.2022
Czyta się kilka minut
Ceny benzyny oszalały. Zaraz podrożeje żywność. Pojawia się zmęczenie i myśl, że może są granice poświęcenia. Wtedy przypominajmy sobie, jaka jest stawka tej wojny. Oto ona.
Ukraiński żołnierz przy drodze do Irpienia, 4 marca 2022 r. / fot. Diego Herrera / Xinhua News / East News
T

Tak więc w piątek na szczycie Unii Europejskiej polski rząd, mimo szumnych zapowiedzi w kraju, nie zgłosił postulatu odcięcia importu ropy z Rosji. Rząd boi się wzrostu cen. I myślę, że wielu z nas także się tego boi.

Minął pierwszy szok. Dopada nas rzeczywistość kraju przyfrontowego. Ceny benzyny oszalały. Zaraz podrożeje żywność, bo Rosja i Ukraina to ważni producenci rolni. Służbą zdrowia i szkołami trzeba się dzielić z ponad milionem uchodźców. Pojawia się zmęczenie. No i złość: na Zachód, że nie pomaga nam wystarczająco, na niemiecki i francuski biznes, który z boku zarabia na wojnie. Na rząd, który chwali się przyjęciem uchodźców, w czasie gdy pospolite ruszenie obywateli odwala za państwo większość roboty. I – jeszcze nikt tego nie mówi głośno, ale w myślach, owszem, niejeden z nas to zauważa – że uchodźcy bywają roszczeniowi i potrafią nadużyć naszej gościnności, i na dodatek niektórzy z nich biorą pieniądze, choć mają lepsze samochody niż niejeden Polak.

Wtedy przychodzi nam do głowy, że może to jednak wszystko przesada, że są granice poświęcenia, że może nie warto ponosić aż takich kosztów, bo my też mamy tu swoje zmartwienia, swoje kredyty i swoje życie.

I to jest ten moment kiedy warto sobie powiedzieć o co właściwie walczymy.

Jeśli Ukraińcy wygrają tę wojnę, tzn. zmuszą wojska rosyjskie do wycofania się z większości swojego terytorium to:

  • Wygrana zostanie wolność dla dziesiątków milionów ludzi. Na wschód od nas będzie demokratyczny kraj – kraj sojuszniczy, w którym słowo Polska i Polacy wzbudzać będzie szacunek, a słowo Putin – nienawiść. Na Białorusi ludzie znowu podniosą głowy, bo klęska Rosji będzie także klęską Łukaszenki.
  • Będzie to koniec Putina (nawet jeśli ten koniec potrwa jeszcze kilka miesięcy czy nawet lat). Lecz co ważniejsze, z dużą dozą prawdopodobieństwa może to być ostateczna porażka rosyjskiego nacjonalistycznego imperializmu. To zmieni bardzo dużo w świecie, Europa poczuje się silna, a Chiny słabsze.
  • Ale przede wszystkim my w Polsce będziemy znów bezpieczni, i tym razem może już na dobre. Widmo III wojny światowej wywołanej przez Kreml odejdzie w sferę fikcji. Nie będziemy musieli trzymać w szufladzie paszportu (na wszelki wypadek) i z niepokojem zastanawiać się po kolejnych wyborach w USA, czy parasol amerykański jeszcze nas obejmuje, czy już nie.

Czytaj także:

Problem w tym, że Putin nie ma odwrotu. To oznaczałoby początek końca jego władzy. Położył na szali los swój i swojego kraju, i niestety musi dziś iść dalej - rozmowa z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz 


A jeśli Ukraińcy przegrają – tzn. Rosja zmusi Kijów do kapitulacji to:

  • Żelazna kurtyna opadnie na naszą wschodnią granicę. Za nią Rosjanie zbudują totalitarny system, który będzie wykorzeniał wszystko co ukraińskie, i terrorem zmieniał naszych sąsiadów w jeden „wielki rosyjski naród”. Na tę straszliwą zbrodnię dzień po dniu będziemy patrzeć bezsilnie, odwracając oczy i zaciskając zęby.
  • Z Ukrainy ucieknie nie 2, ale 10-15 mln ludzi.
  • Na naszej granicy od Bałtyku po Bieszczady będzie stała uzbrojona po zęby rosyjska armia. Putin, grożąc atomowym guzikiem, będzie domagał się wyjścia z Polski Amerykanów. Wiele biznesów, ale też zwykłych ludzi zastanowi się czy Polska jest rzeczywiście krajem, w którym warto inwestować i żyć.

To dwa skrajne scenariusze. Możliwe są oczywiście różne rozwiązania pośrednie. Niemniej te scenariusze wyznaczają granice tego, o co walczymy.

Więc kiedy przyjdą trudne momenty – a będzie ich w kolejnych dniach coraz więcej, kiedy ogarnie nas frustracja i zwątpienie; kiedy pomyślimy sobie, że może rząd ma rację i nie stać nas na kupowanie benzyny po 10 zł; wówczas przypominajmy sobie po prostu, jaka jest stawka tej wojny.

Bo za pokonanie Putina warto dzisiaj zapłacić każde pieniądze.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest politolożką i socjolożką. Była wiceministrem spraw zagranicznych (2012-14) i ambasadorem RP w Moskwie (2014-16), wcześniej pracowała m.in. w Ośrodku Studiów Wschodnich. Obecnie członkini zarządu think tanku Instytut Strategie 2050, związanego z ruchem Polska 2050. Komentarz, pierwotnie zamieszczony na profilu facebookowym autorki, publikujemy za jej życzliwą zgodą.


Czytaj także:

Jak myśli Putin? Ważnym elementem jego logiki jest całkowite niezrozumienie i niedoszacowanie Zachodu. Putin postrzega nas jako wiecznie dyskutujących i nastawionych na dyplomację. Sam takimi postawami gardzi i uważa je za dowód słabości - rozmowa z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz

ATAK NA UKRAINĘ - zobacz nasz serwis specjalny

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]