W najważniejszej modlitwie chrześcijan mówimy: “I nie wódź nas na pokuszenie...", choć wiadomo, że Jezus uczył Apostołów: “I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie". W imię czego trwamy z uporem przy tym nieszczęsnym lapsusie? Przecież dla Papieża wprowadzenie korekty to nie problem. Czemu, mimo posoborowej odnowy, panuje taki bezwład? Równie uporczywie trzymamy się niezręcznego nazywania Papieża Ojcem Świętym. W efekcie, w modlitwie eucharystycznej zwrot “Ojcze Święty" może kojarzyć się właśnie z nim. Niewykluczone, że kiedyś Jan Paweł II będzie kanonizowany i nasi potomkowie będą się do niego modlić, ale to przecież nie to samo.
MARIA USZOKOWA (Katowice)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














