Nowy etap impeachmentu

Publiczne przesłuchania w sprawie impeach­mentu prezydenta Donalda Trumpa zaczęły się w minionym tygodniu w amerykańskim Kongresie.
Czyta się kilka minut
 / MANUEL BALCE CENETA / AP / EAST NEWS
/ MANUEL BALCE CENETA / AP / EAST NEWS

Dotyczą tzw. quid pro quo, czyli wstrzymania przez Trumpa pomocy wojskowej dla Ukrainy, by wymusić na władzach w Kijowie rozpoczęcie śledztw, które mogłyby mu pomóc w wyborach w 2020 r. – chodziło zwłaszcza o śledztwo przeciw synowi Joego Bidena, który ma szansę stać się rywalem Trumpa w wyścigu do Białego Domu z ramienia Partii Demokratycznej.

Republikanie, stojący murem za prezydentem, krytykowali dotychczasowe przesłuchania za to, że odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Teraz wszystko dzieje się w świetle kamer. Jako pierwsi zeznawali dyplomaci – i ich zeznania stawiają prezydenta w kiepskim świetle. Ambasador USA na Ukrainie William Taylor powiedział, że Trumpa bardziej interesowały śledztwa niż poprawne relacje z Ukrainą. Gdy przesłuchiwana była Marie Yovanovich (była ambasadorka w Kijowie, odwołana przez Trumpa, na zdjęciu powyżej), prezydent zaatakował ją na Twitterze, co skrytykowała nawet lojalna wobec niego stacja Fox News. Przesłuchiwani uznali działania Trumpa za sprzeczne z interesem narodowym USA.

W środę 20 listopada zeznawać ma być może kluczowy świadek: Gordon Sondland, ambasador przy Unii Europejskiej z nominacji Trumpa. Podczas wcześniejszego tajnego przesłuchania Sondland stwierdził, że działania Trumpa wobec Ukrainy były „podstępne”, ale zaprzeczył, by słyszał o quid pro quo. Tymczasem kilkanaście dni temu zrewidował zeznania, twierdząc, że sam przekazał władzom w Kijowie warunki, jakie miały być spełnione w zamian za pomoc wojskową.

Do tej pory to głównie Republikanie starali się wykorzystać śledztwa wobec Trumpa do polaryzowania elektoratu. Teraz, po rozpoczęciu publicznych przesłuchań, liderka Demokratów Nancy Pelosi nazwała działania Trumpa „przekupstwem” – to, obok „zdrady”, jedyne wymienione wprost w Konstytucji USA przestępstwo, za które prezydent może zostać usunięty z urzędu. Badania wskazują, że to określenie robi na wyborcach największe wrażenie. Najwyraźniej także Demokraci uznali, że w obecnej sytuacji polaryzacja i koncentracja uwagi na sensacjach wokół impeachmentu bardziej się opłacają im oraz – przede wszystkim – Bidenowi, ulubionemu kandydatowi na prezydenta establishmentu Partii Demokratycznej. ©


Od Redakcji: W papierowym wydaniu błędnie podaliśmy, że Gordon Sondland będzie zeznawać w środę 27 listopada. Przepraszamy za pomyłkę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2019