Zupełnie niesłychany tekst prześwietlił nas niedawno w liturgii mszalnej. Oto Pan wzywa proroka Jeremiasza: „Idź i kup sobie lniany pas, i włóż go sobie na biodra”; a potem zaraz mówi do niego: „Weź pas, który kupiłeś, a który nosisz na biodrach, wstań i idź nad Eufrat, i schowaj go tam w rozpadlinie skały”. A kiedy – po upływie „wielu dni” prorok wraca nad Eufrat, by zabrać stamtąd pozostawiony pas, znajduje go „zbutwiałym” i „nie nadającym się do niczego” (zob. Jer 13, 1-11).
Obraz jest czytelny i prosty. Mówi o tym, co stało się z Izraelitami: z narodu, który był jak Pańska szata – ściśle przylegająca do właściciela (przecież nie jedynie zewnętrzną formą?!) – stali się bezużyteczni i obcy, oddają się bałwochwalczym kultom babilońskich bogów (czczonych nad Eufratem).
Problem jednak polega na tym, że kiedy Jeremiasz wykonuje – z polecenia Pana – ową symboliczną akcję, Izraelici nie znajdują się jeszcze w Mezopotamii; niewola babilońska pozostaje dla nich jeszcze daleką przyszłością. W rzeczy samej „Eufrat”, o którym mówi Pan Bóg, znajduje się jakieś 10-15 kilometrów od Jerozolimy – 4 mile od Anathoth (poświadczone w Joz 18, 23 jako: Parah), którego nazwa przywołuje słowo „Eufrat” (hebr. Perat). Żyją więc ciągle na swojej ziemi, która jest Ziemią Boga, a dla nich Ziemią Obiecaną. Są u siebie. Nie zostali pojmani i uprowadzeni do bałwochwalczego Babilonu. Cóż więc prorok chce im powiedzieć?
Czy nie to właśnie, że zanim zostaną uprowadzeni do Babilonu fizycznie – po zdobyciu Jerozolimy przez Nabuchodonozora – już znajdują się w nim duchowo: z własnego, wolnego wyboru, wskutek własnej, nieskrępowanej decyzji. Sami wybrali babilońskich bogów, poddając im swój sposób myślenia i postępowania. Niewola babilońska – która w przyszłości nastąpi – będzie więc dla nich nie tyle „karą Bożą” za odstępstwo, co raczej konsekwencją i potwierdzeniem ich własnych wyborów. Duchowo już stali się obywatelami Babilonu.
Prawda, że może dopiero wtedy, gdy w Babilonie zostaną zredukowani do roli niewolników, będą w stanie prawdziwie ocenić swoje poprzednie decyzje.
Przyznajcie, to mocny tekst – wywołujący do tablicy naszą odpowiedzialność – zwłaszcza tam, gdzie chcielibyśmy ją zrzucić na zewnętrzne i wrogie „siły”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















