Nieszczęście Boga

W Niedzielę Palmową w kościołach czyta się opis Męki Pańskiej. Chcąc jednak uchwycić treść tego opisu, ani na chwilę nie można zapomnieć, że jest wyrazem samoświadomości pierwszego Kościoła.
Czyta się kilka minut
Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, 01.04.2012 r. / Fot. MAREK LASYK/REPORTER
Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, 01.04.2012 r. / Fot. MAREK LASYK/REPORTER

Stworzyli go ludzie, którzy już wierzyli, a tym samym byli przekonani, że Jezus przeszedł przez śmierć, jak się przechodzi przez głęboką wodę, ale w niej nie utonął, nawet przez chwilę nie przestał istnieć. Piotr Apostoł mówi: „Bóg wskrzesił (Jezusa) i uwolnił od więzów śmierci”. Stało się tak, gdyż „Nie było możliwe, aby ona nad Nim panowała”. Według Pawła Apostoła śmierć, rozumiana jako unicestwienie, wobec Jezusa okazała się bezsilna, ponieważ „On, mając naturę Boga, nie uznał za stosowne korzystać ze swojej równości z Bogiem, lecz ogołocił siebie samego, przyjmując naturę sługi i stając się podobnym do ludzi. A z zewnętrznego wyglądu uznany za człowieka, uniżył siebie samego, stając się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci na krzyżu”. Na czym to zbawienne posłuszeństwo polegało i w czym się wyraziło?

Niektórzy teologowie i kaznodzieje wciąż głoszą, że to Bóg zażądał śmierci Jezusa. Ludzie grzesząc, obrazili Boga w niewyobrażalny sposób, gdyż Obrażony jest niewyobrażalnie wielki. Musiał więc przyjść Ktoś równy Bogu, gdyż tylko On, za cenę ogromnych cierpień, mógł rozgniewanemu Bogu godnie zadośćuczynić za nasze grzechy i uśmierzyć Jego gniew. Tym kimś jest Syn Boży i jedynie On, składając siebie w krwawej ofierze, mógł w pełni Boga usatysfakcjonować.

Papież Franciszek w „Laudato si” napisał: „jeżeli przyjrzymy się różnym regionom naszej planety, zdamy sobie sprawę, że ludzkość zawiodła Boże oczekiwania”, ale Bóg z tego powodu nie zmienił swego nastawienia względem nas. Jak przed wiekami, tak i teraz posyła swojego Syna, żeby nas nauczyć Jego sposobu życia. I jak przed wiekami nasi ojcowie, tak i my teraz odrzucamy to Boże zaproszenie do nawrócenia, tzn. do zmiany naszej mentalności, sposobu patrzenia na świat. Rozczarowujemy Jezusa, ale On pozostaje nam wierny, wprost posłuszny. Zażądaliśmy dla Niego śmierci i Jezus spełnił to żądanie. Więc to nie Bóg, ale my, jego siostry i bracia, skazaliśmy Jezusa na śmierć. Jezus więc nie umierał, aby uśmierzyć gniew Boga na ludzi, ale gniew ludzi na Boga.

 

W Biblii czytamy: „Jeśli zobaczysz, że osioł twego brata albo wół jego upadł na drodze – nie odwrócisz się od nich, ale z nim razem je podniesiesz”. Chrystus pragnie rozbudzić w nas taką właśnie czułość względem całego świata, a zwłaszcza względem najciemniejszych jego stron, jako że dla Boga grzech to przede wszystkim nieszczęście, z którego trzeba człowieka podnieść. Nie gniew, ale miłość jest motywem działania Boga. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2018