Gdy w Demokratycznej Republice Konga dzieje się źle, media nadużywają tego ogólnego słowa.
/ GORAN TOMASEVIC / REUTERS / FORUM
W ostatnich dniach opisywało ono m.in.: konflikt między grupami Lendu i Hema we wschodniej prowincji Ituri; ucieczkę 70 tys. ludzi do sąsiedniej Ugandy (do końca roku ONZ spodziewa się tu 200 tys. kongijskich uchodźców); organizowane przez Kościół katolicki demonstracje przeciw prezydentowi Josephowi Kabili. Problemu nie ma – twierdzą władze DRK – i bojkotują tymczasem genewską konferencję ws. pomocy dla tego kraju. Na zdjęciu: obóz dla uciekinierów w miejscowości Bunia, prowincja Ituri, 12 kwietnia 2018 r. ©(P)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















