Nie ma głupich pytań

John Patrick Anthony McCumiskey, nauczyciel: Zdolność interpretowania kontekstu odróżnia nas od sztucznej inteligencji. Uczniowie, którzy poznają historię w sposób świadomy, są nie tylko lepiej wykształceni, ale też bardziej odporni na dezinformację.
Czyta się kilka minut
Lekcja historii w muzeum Topografia Terroru w Berlinie, 2016 r. // Fot. Bruno Coelho / Alamy / East News
Lekcja historii w muzeum Topografia Terroru w Berlinie, 2016 r. // Fot. Bruno Coelho / Alamy / East News

Tekst powstał w trakcie warsztatów dziennikarskich dla młodzieży.

Historia uchodzi za przedmiot fundamentalny dla rozumienia współczesności. Jednocześnie bywa uznawana za trudną i nużącą – kojarzy się z nadmiarem dat, nazwisk i wydarzeń oderwanych od realiów życia uczniów. Funkcjonując w świecie dynamicznych bodźców i mediów społecznościowych, często nie znajdujemy w tradycyjnie prowadzonej lekcji historii przestrzeni do zaangażowania i refleksji.

Tymczasem potrzeba głębszego rozumienia przeszłości nie traci na aktualności. Przeciwnie – w świecie uproszczeń i dezinformacji staje się coraz bardziej paląca. By jednak historia mogła pełnić tę funkcję, sposób jej nauczania musi ulec zmianie. Jak można tego dokonać w szkole?

Stanisław Anioł: Czego mogą nas nauczyć lekcje historii?

John Patrick Anthony McCumiskey, nauczyciel: Największą wartością płynącą z nauki historii jest rozwój krytycznego myślenia. Historia to nie tylko opowieść o przeszłości. To narzędzie, które pozwala nam analizować, porównywać i rozumieć złożoność świata. Dzięki niej uczymy się dostrzegać zależności przyczynowo-skutkowe i mechanizmy rządzące społeczeństwami. Lepiej rozumiemy nie tylko to, co było, ale i to, kim jesteśmy dzisiaj – jako jednostki i jako zbiorowość.

Dlaczego powinniśmy się w XXI wieku uczyć historii?

Historia w XXI wieku to nie zestaw dat i biografii wielkich ludzi – to interdyscyplinarna dziedzina, która łączy elementy politologii, socjologii, psychologii i stosunków międzynarodowych. W programie IB uczniowie mają okazję zgłębiać na przykład teorię „Great Man”, która bada wpływ jednostek na bieg dziejów. Ale to tylko przykład. Głębszy sens polega na tym, że ucząc się historii, młodzi ludzie uczą się również interpretować wydarzenia, analizować decyzje polityczne i rozumieć społeczne zmiany. To kompetencje kluczowe dla świadomego obywatela XXI wieku.

Jak historia może pomóc zrozumieć współczesny świat?

Historia pozwala zrozumieć procesy, które stoją za dzisiejszymi konfliktami i decyzjami politycznymi. Dzięki niej widzimy, że obecne napięcia nie biorą się znikąd, ale mają głębokie źródła w przeszłości. Przykładowo, rosyjska agresja na Ukrainę staje się zrozumiała dopiero w kontekście rozpadu ZSRR, chaotycznych lat 90. i polityki Putina po Jelcynie. Z kolei interwencja NATO w Kosowie w 1999 r. pomaga wyjaśnić, skąd w Europie Wschodniej bierze się nieufność wobec Zachodu. To pokazuje, że bez znajomości historii trudno trafnie ocenić, co naprawdę dzieje się wokół nas.

Jak historia wpływa na nas jako społeczeństwo?

Każde społeczeństwo nosi w sobie ślady przeszłości – w mentalności, systemach wartości, strukturach społecznych czy relacjach. W Polsce zmiany, jakie zaszły od lat 90., są szczególnie widoczne w dużych miastach, gdzie transformacja ustrojowa wpłynęła na sposób myślenia, otwartość i stosunek do świata. Gdańsk, Wrocław czy Kraków stają się przestrzeniami bardziej progresywnymi i inkluzywnymi, co jest efektem nie tylko współczesnych trendów, ale też świadomego przetwarzania historycznych doświadczeń. Historia nie jest więc zamkniętym rozdziałem – to aktywna siła kształtująca sposób, w jaki budujemy wspólnoty i odpowiadamy na wyzwania teraźniejszości.

Co powinien wynieść uczeń z nauki historii?

Uczeń nie powinien wychodzić z lekcji historii jedynie z głową pełną dat i wydarzeń. Znacznie ważniejsze są kompetencje analityczne: umiejętność formułowania argumentów, dostrzegania różnych perspektyw i tworzenia logicznie uporządkowanych narracji. Historia uczy też pracy ze źródłami – oddzielania faktów od interpretacji i rozpoznawania manipulacji. Taka umiejętność jest dziś bezcenna.

To zdolność interpretowania kontekstu odróżnia nas od sztucznej inteligencji. Uczniowie, którzy poznają historię w sposób świadomy, stają się nie tylko lepiej wykształceni, ale też bardziej odporni na dezinformację. Bardzo stawia na to program IB, w którym uczeń jest oceniany wyłącznie na podstawie krytycznego myślenia, umiejętności analitycznych, wyszukiwania informacji oraz pracy ze źródłami.

Co sprawia, że uczniowie się angażują w naukę historii?

Kluczem do zaangażowania jest poczucie sensu i wpływu. Programy takie jak IB, mimo że wymagające, oferują przestrzeń na indywidualną eksplorację, np. poprzez projekty badawcze jak Internal Assessment (projekt, w którym uczeń bada wybrane przez siebie zagadnienie i pisze na jego temat pracę naukową). Dzięki temu uczniowie nie są tylko odbiorcami wiedzy, ale stają się jej odkrywcami. 

Ale zaangażowanie trzeba kształtować znacznie wcześniej – już w szkole podstawowej. Warto rozwijać w dzieciach naturalną ciekawość świata, zachęcać je do stawiania pytań i myślenia przyczynowo-skutkowego. W końcu historia nie daje gotowych odpowiedzi. Uczy zadawać właściwe pytania, a kiedy uczniowie czują, że historia ma związek z ich życiem i pozwala im coś samodzielnie odkrywać, chcą te pytania zadawać i uczą się z pasją.

Co zniechęca uczniów do nauki historii?

Jednym z najczęstszych błędów jest prezentowanie historii jako listy faktów, oderwanej od współczesnych realiów. Jeśli uczeń nie widzi, jak przeszłość wpływa na jego codzienne życie, szybko traci zainteresowanie. Historia powinna być dialogiem – przestrzenią, gdzie każde pytanie ma wartość, nawet jeśli wydaje się „głupie”. Nie ma głupich pytań. Brak elastyczności i empatii ze strony nauczyciela sprawia, że uczniowie czują się zniechęceni i wykluczeni z procesu nauczania.

Dobra lekcja historii powinna być nie tylko źródłem wiedzy, ale i przestrzenią do refleksji, rozmowy, myślenia krytycznego. W klasie każdy uczeń musi się czuć dobrze – nie bać się zabrać głosu czy zadawać pytań. Należy wykreować komfortową dla każdego przestrzeń, w której nikt nie będzie się bał nauczyciela ani rówieśników. Nauczyciele często o tym zapominają.

Jak pogodzić wymogi programowe z pasją?

Nie jest to łatwe, ale możliwe. W krajach zachodnich, np. w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzę, nacisk kładzie się na rozwijanie zdolności do samodzielnego myślenia i argumentacji. Zamiast wymagać zapamiętywania treści, uczniowie uczą się konstruować eseje i bronić swoich tez. Na takich samych zasadach oparty jest program IB.

Wprowadzenie metod takich jak prace projektowe, mapy myśli czy debaty sprawia, że uczniowie czują się uczestnikami, a nie tylko wykonawcami programu. Niestety, mimo wszystko wymagania edukacyjne są duże, program przeładowany, a uczniowe przeciążeni, dlatego możliwości nauczyciela są ograniczone. 

Chciałbym mieć więcej możliwości wyjść do muzeów czy przeprowadzania nietuzinkowych lekcji.

Jak rozmawiać z uczniami o trudnych tematach, np. ludobójstwach?

Rozmowa o traumatycznych wydarzeniach, takich jak ludobójstwo, wymaga ogromnej delikatności, ale i odwagi. Kluczowe jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której uczniowie mogą nie tylko słuchać, ale i zadawać pytania, także te niewygodne. 

Wspomnienie Rwandy, Kosowa czy głodu w Bengalu ma służyć nie tylko poznaniu faktów, lecz również refleksji nad tym, dlaczego takie wydarzenia miały miejsce i czy można było im zapobiec. Ważne też, by nie ograniczać się do jednej narracji – otwarta rozmowa o Holokauście w Niemczech czy trudne rozliczenia z kolonializmem w Wielkiej Brytanii pokazują, że świadomość historyczna to nie tylko wiedza, ale i moralna odpowiedzialność. 

W naukę trzeba włączyć nie tylko empatię, ale i chęć zrozumienia i poznania drugiej strony. Zrozumienie motywów i celów, jakie kierowały agresywnymi państwami na przestrzeni wieków, jest równie ważne jak empatia dla ofiar.

Jakie są różnice między polskim a zachodnim podejściem do nauki historii?

W systemach edukacyjnych krajów zachodnich, jak Wielka Brytania, dominują metody analityczne – uczniowie są zachęcani do formułowania samodzielnych sądów, argumentowania i logicznego rozumowania. W Polsce podejście do historii bywa bardziej zachowawcze – często unika się tematów trudnych lub kontrowersyjnych, np. politycznych. Tymczasem właśnie otwartość na niejednoznaczność i gotowość do dyskusji pozwala kształtować postawy dialogiczne, demokratyczne i odpowiedzialne. Historia uczona w sposób krytyczny nie dzieli – łączy, bo uczy szacunku do różnych perspektyw.

Jakie cechy powinien mieć dobry nauczyciel historii?

Taki nauczyciel to ktoś, kto nie tylko zna materiał, ale potrafi nim zainspirować. Nie chodzi wyłącznie o przekazywanie wiedzy, ale o budowanie relacji, tworzenie atmosfery zaufania i przestrzeni do wymiany myśli. Taki nauczyciel zadaje pytania, ale też słucha, wspiera proces samodzielnego myślenia i pozwala uczniom na błędy, które są częścią nauki. Historia w jego wykonaniu nie przypomina lekcji z podręcznika – staje się żywym doświadczeniem, które zostaje z uczniami na długo po opuszczeniu szkolnej ławki.

John Patrick Anthony McCumiskey jest nauczycielem historii w VIII PALO w Krakowie.

Stanisław // Fot. Marek Bednarz

Mam na imię Stanisław i jestem uczniem programu matury międzynarodowej (IB – International Baccalaureate) w VIII PALO w Krakowie. Uczę się historii i geografii na poziomie rozszerzonym, ale najważniejsza jest dla mnie nie sama wiedza, tylko zadawanie pytań. Co kształtuje świat? Skąd biorą się granice, zarówno te fizyczne, jak i mentalne? Chciałbym studiować prawo międzynarodowe na zagranicznym uniwersytecie, bo wierzę, że da się małymi krokami zmienić świat na lepsze. Interesują mnie ludzie i ich emocje. Relacje są dla mnie bardzo ważne, a empatia to według mnie nie mniej istotna forma inteligencji niż ta mierzona testami. Uwielbiam podróże, szczególnie takie, które pozwalają naprawdę się zatrzymać i czegoś o sobie dowiedzieć. Udzielam się w projektach i wymianach międzynarodowych, żeby choć trochę lepiej lepiej zrozumieć świat i moją rolę w nim. Ten tekst jest refleksją o tym, jak uczymy historii. Czasem odnoszę wrażenie, że za bardzo skupiamy się na faktach, a za mało na człowieku. A przecież to o człowieku jest cała ta opowieść.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2025

Artykuł pochodzi z dodatku Tygodnik Młodych 1/2025