Reklama

Najlepszy dzień w roku

Najlepszy dzień w roku

18.01.2015
Czyta się kilka minut
Mój drogi Piołunie, dawno temu natknąłem się na ciekawe stwierdzenie:
I

Inteligencja wcale nie polega na robieniu rzeczy właściwie, lecz na robieniu rzeczy właściwych. Jakie to szczęście, że większość naszych pacjentów nie kieruje się powyższą wskazówką! To zresztą nielichy paradoks. Bo człek – najmarniejsze ze zwierząt stworzonych przez Nieprzyjaciela; łażąca na dwóch łapach kpina z nieśmiertelności i doskonałości – otóż mizerny człek cierpi na chorobę zwaną perfekcjonizmem. To jakby żaba oświadczyła, że skoro wysoko skacze – latać też musi niczym sokół.
Nie tak dawno temu drwiłem w liście do Ciebie z człeczych postanowień noworocznych. A właśnie minął Blue Monday. Tak pseudopsychologia zwie poniedziałek w ostatnim pełnym tygodniu stycznia. To ponoć najgorszy dzień roku, zero absolutne samopoczucia, dno rozczarowania i zgorzknienia. W owy Blue Monday budzi się człeczyna, oko przeciera i poczyna rozumieć, że trzeba spłacić...

3810

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I to jest właśnie kwintesencja tzw. "wielkich religii monoteistycznych" wytworzyć w ludziach poczucie winy i towarzyszące temu mniemanie, że tylko one zapewniają podnoszenie się z upadku.

Może to i kwestia monopolu na zbawienie. Ale co wstawić w miejsce po "wielkich religiach monoteistycznych"? Tylko Baron Münchhausen zdołał wyciągnąć się z bagna chwytem za własne włosy.

Kultury Azji są najmniej skażone monoteistycznymi przywarami. Do pracy nad sobą i do zwalczania własnych słabości szuka się sił w sobie samym, w doświadczeniach przodków, w szeroko rozumianej Naturze i wielu innych aspektach duchowości (bóstwach też). Niemniej nie ma tam raczej zwyczaju by to monopolizować. Nie ma tam raczej śmiałości by przypisywać sobie pełni prawdy i wiedzy o zaświatach czy moralności przez jedną grupę wyznawców czegoś "jedynego". Nie wykluczam, że nad wszystkim jest coś co można nazwać "świadomym Absolutem", ale przypisywanie sobie przez jakąkolwiek grupę ludzi monopolu na znajomość Prawdy o tym, uważam za niedopuszczalną bezczelność.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]