Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nadzieja

Nadzieja

13.05.2017
Czyta się kilka minut
Siła prozy Wiśniewskiego bierze się z odwagi stawiania pytań pozornie banalnych i już od dawna niemodnych, ale dotyczących rzeczy fundamentalnych i wcale nie oczywistych.
M

Michał R. Wiśniewski powraca z ostatnią już częścią swojej trylogii – poprzednie tytuły to „Jetlag” (2014) i „God Hates Poland” (2015) – w której udało mu się stworzyć pogłębioną i przekonującą panoramę pokolenia dzisiejszych trzydziestoparolatków z dużych miast, pracujących najczęściej w tzw. przemyśle kreatywnym lub korporacjach (to właśnie jemu zawdzięczamy określenie „biurowa klasa średnia”). Pomysł na serię jest wariacją na temat Balzakowskiej „Komedii ludzkiej” (oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji), gdyż kolejne części serii łączą się ze sobą subtelnie poprzez tylko niektóre wątki i postaci. Akcenty za każdym razem rozłożone są inaczej, jednak kilka podstawowych problemów pozostaje bez zmian. Wiśniewski stara się opisać sposób, w jaki świata doświadczają ludzie wychowani już po transformacji ustrojowej. Dominuje tu gorycz i rozczarowanie – na ile wynikają one z obiektywnych czynników zewnętrznych, a na ile z samego faktu wchodzenia w trudną dorosłość, to osobna kwestia. Bez wątpienia jednak obietnice lepszego świata, od których wibrowały lata 90., zniknęły już bez śladu, utopione w nudzie (i znoju) korporacyjno-freelancerskiego trybu życia. Jednak dla bohaterów Wiśniewskiego najbardziej bolesna okazała się dezintegracja relacji społecznych. Nieustanna konieczność udowadniania sobie i innym własnej wartości, wylewające się zewsząd fale bezinteresownej nienawiści oraz powszechne przyzwolenie na szowinizm czynią świat bardzo trudnym i samotnym miejscem do życia.
W żargonie informatycznym „Hello world” oznacza prosty program, dzięki któremu wyświetlony zostaje komunikat właśnie o treści „hello world”. Ma on na celu określenie, jakiego języka programowania użyto do stworzenia danej sekwencji kodu. Najnowsza powieść Wiśniewskiego pełni dokładnie tę samą funkcję – poddaje szczegółowej wiwisekcji wszystkie elementy składowe naszej rzeczywistości. Niezwykła siła tej prozy bierze się z odwagi stawiania pytań pozornie banalnych i już od dawna niemodnych, ale dotyczących rzeczy fundamentalnych i wcale nie oczywistych. Jaki jest nasz świat? Z czego jest zbudowany? Jakimi (czyimi?) językami posługujemy się we wzajemnych relacjach? I najważniejsze: co z tym wszystkim można zrobić?
Powód do zadawania tych pytań jest szczególny – chodzi o macierzyństwo. „Hello world” to historia trzech spokrewnionych ze sobą kobiet, żyjących w zupełnie różnych epokach. Pierwsza z nich, Ada, jest nastolatką dorastającą na blokowisku późnych lat 80., która przypadkiem zachodzi w ciążę. Patrycja z kolei jest współczesną trzydziestolatką, która próbuje oswoić się z niełatwą myślą, że wkrótce zostanie matką. Z kolei Mimi żyje w nieodległej, ale dystopijnej przyszłości, gdzie większość ludzkości egzystuje w nędzy, a garstka uprzywilejowanych korzysta z przywilejów nowej, wszechobecnej wirtualnej rzeczywistości. Jednym z elementów trzymających ten układ społeczny w ryzach jest restrykcyjna kontrola prokreacji, w ramach której Mimi zostaje wytypowana do urodzenia w naturalny sposób pierwszego od lat dziecka. Ten prosty pomysł na równoległe opowiadanie trzech nachodzących na siebie historii okazuje się niezwykle produktywny – dzięki niemu udaje się Wiśniewskiemu uchwycić nie tyle istotę macierzyństwa (tu raczej pokazane jest ono jako zbudowany z kilku kulturowych klisz mało przydatny, a wręcz opresyjny konstrukt społeczny), co wiązkę problemów, z którymi zmagają się kobiety-matki kolejnych pokoleń: niepewność o swój byt, protekcjonalizm, pogardę i inne pochodne kultury patriarchalnej.
Wydawca sugeruje, że pierwsze dwie części trylogii Wiśniewskiego były poświęcone miłości i nienawiści, natomiast jej zwieńczenie opowiada o nadziei. Choć brzmi to jak puste hasło marketingowe, paradoksalnie trafia w sedno. Nadzieja, kolejna lekko zmurszała i trącąca naftaliną kategoria, powraca w tej prozie w nowej odsłonie. Dzięki wyczulonemu słuchowi literackiemu i poprzez precyzyjną pracę na języku w „Hello world” udaje się rozbroić wiele niebezpiecznych i złowrogich (nie tylko wobec kobiet) konstrukcji, zarówno na poziomie dyskursu, jak i innych praktyk społecznych. Cała trylogia Wiśniewskiego pokazuje, że literatura wciąż może być niezwykle ważnym medium nie tylko służącym opisywaniu świata, ale przede wszystkim aktywnemu w nim uczestnictwu. W końcu dzięki niej kolejne pokolenia mogą z nadzieją witać świat. ©

Michał R. Wiśniewski, HELLO WORLD, Krytyka Polityczna, Warszawa 2017

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]