Nadwiślańskie K2

Czyta się kilka minut

Fatalizm słowiański nas pędzi w wyrozumiałość dla szeregu opresji, które powinny być nie do zniesienia na zdrowy chłopski rozum. Nibyśmy chłop w chłopa wszyscy z chłopa, ale zdrowy chłopski rozum w narodzie chyba poszedł w las gremialnie, i to dawno temu, runo leśne przeczesywać, zamiast się puknąć w głowę i zadać sobie pytanie: za jakie grzechy oddychamy tym, czym oddychamy. A właściwie: czy my oddychamy, co my wdychamy – konkretnie – przez sześć miesięcy w roku co najmniej?

Przepraszam, że temat banalny, przecie tam na dachu świata nasi (nie) wchodzą na K2 bez tlenu – tym żyją Polki i Polacy – ale pozwolę sobie zauważyć, że żyjąc tym-tam, tutaj Polki i Polacy wszędzie wchodzą, chodzą i schodzą bez tlenu. Zwłaszcza schodzą, bo prędzej czy później syf się na nas niekorzystnie odciska piętnem chorób ciężkich i śmierci, zgodnie z myślą, że oddychając tracimy oddech… ujmę to nieco bardziej dosadnie: oddychając – zdychamy.

Wszystkie miasta i miasteczka na południe od Sopotu to trupiarnie, zwłaszcza te występujące jako „Zdrój”. Dlaczego mieszkańcy, dajmy na to, Rabki-Zdroju nie wylegają masowo na ulice w proteście przeciw morderczej „jakości powietrza”? Żeby nie płoszyć urlopników z sanatorium, żeby nie martwić dzieci, co to przyjechały do – było nie było – uzdrowiska. Każdy w Polsce ma jakiś piec, co go grzeje, jak mu się dorzuca, każdy lubi ciepełko ogieńka, co to pełga w kominku, każdy po coś ważnego jeździ czymś z wyciętym katalizatorem… i odwieczne „jest jak jest” się samo przez się tłumaczy. Regularne 30 procent Top Ten najbardziej zanieczyszczonych miast na planecie plasuje się w naszej ojczyźnie – wow!

Gdyby na zimowym koncercie w Polsce Phil Collins wykonywał „In The Air Tonight”, musiałby przerwać jeszcze przed słynnym wejściem perkusyjnym – inaczej zemdlałby wskutek duszności. Żart nie żart, faktem jest, że Collins mieszka w Szwajcarii, więc byłby w stanie zdzierżyć jeden zasyfiony wieczór w Polsce, na naszym swojskim K2 à la szczyt wszystkiego. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2021