Reklama

Nadwiślańskie K2

Nadwiślańskie K2

08.02.2021
Czyta się kilka minut
F

Fatalizm słowiański nas pędzi w wyrozumiałość dla szeregu opresji, które powinny być nie do zniesienia na zdrowy chłopski rozum. Nibyśmy chłop w chłopa wszyscy z chłopa, ale zdrowy chłopski rozum w narodzie chyba poszedł w las gremialnie, i to dawno temu, runo leśne przeczesywać, zamiast się puknąć w głowę i zadać sobie pytanie: za jakie grzechy oddychamy tym, czym oddychamy. A właściwie: czy my oddychamy, co my wdychamy – konkretnie – przez sześć miesięcy w roku co najmniej?

Przepraszam, że temat banalny, przecie tam na dachu świata nasi (nie) wchodzą na K2 bez tlenu – tym żyją Polki i Polacy – ale pozwolę sobie zauważyć, że żyjąc tym-tam, tutaj Polki i Polacy wszędzie wchodzą, chodzą i schodzą bez tlenu. Zwłaszcza schodzą, bo prędzej czy później syf się na nas niekorzystnie odciska piętnem chorób ciężkich i śmierci, zgodnie z myślą, że oddychając tracimy oddech… ujmę to...

2138

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Te kominiarskie K2 bez tlenu to jednak tylko kilka miesięcy a w dolinach, na tzw. odludziach rodacy Polki i Polacy zostawiają kupki śmieci i gabarytowo różnych odpadów przez cały rok.

Przywołam przysłowie - Lepiej w smrodzie jak w chłodzie - i nie będę oryginalny. Wywozimy śmieci do lasu bo jesteśmy ostoją katolicyzmu w Europie, a co za tym idzie przywiązanie do tradycji jest naszą dewizą. Chłopski zdrowy rozsądek, rozum to zwyczajny mit. Jednak ten syf nie jest wynikiem naszej chytrości czy cwaniactwa, raczej mentalności. Nie mamy też szczęścia do ludzi, których wybieramy na stolce. Jest jeszcze coś co w nas siedzi, wystarczy że trafi nam się awans, a już musimy podwładnym pokazać kto tu rządzi, w każdym ogarniętym pracowniku dostrzegamy konkurencję, którą należy zwalczyć, znaczy, otaczamy się włazidupcami i głupszymi od nas, w naszym mniemaniu. Problemu smrodliwego powietrza nie rozwiąże się chciejstwem obywatela, to wymaga działań strukturalnych, sprawnej legislacji i zarządzaniem, a tego już żadna głowa polityczka, ani administracyjna nie ogarnia. Co jedna ekipa zacznie, następna musi rozpieprzyć i od nowa próbować. W sumie zostaje na obsadzeniu intratnych posadzek przez swoich i udawaniu "Greka" albo "Niemca" jak kto woli. Suweren pali i jeździ więc tym na co go stać. Woli zamiast dobrego i drogiego kotła, kupić szmelc, a na kredyt wypasionego suwa, bo ten dodaje mu skrzydeł. potem robi go w gazie jak gwarancja się kończy, a katalizator tylko przeszkadza. Śmieci do lasu wywozi, bo przecież widzi, że te skrupulatnie sortowane przez naiwnych i tak lądują w jednej dziurze, a płacić trzeba nie wiadomo ile. Kto ma pod ręką sortownie odpadów, gdzie można wszystko elegancko posegregowane zawieść za friko, pochwalić się.

We Francji od dawna nie dymi bo elektryczność i ciepło zapewnia "atom". Projekty budowy kilku elektrowni jądrowych przygotowane przez rząd Morawieckiego wyglądają bardzo sensownie. Trzeba się spieszyć bo przyjdą demokraci i pozamiatają. PS Pierwsza decyzja o budowie elektrowni jądrowej - o czym przypomina p. Mancewicz - zapadła w 1971 roku. Teraz mamy oprócz chęci odpowiednie środki. Alleluja i do przodu - jak lubi mawiać ksiądz dyrektor.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]