Na Facebooku

W ostatnim numerze „Tygodnika” Jan Wróbel skrytykował wprowadzenie przez ministerstwo edukacji państwowego podręcznika dla pierwszoklasistów.
Czyta się kilka minut

„Od niepamiętnych czasów króluje u nas przekonanie, że edukacja jest państwowa (…) Miarą jakości edukacji jest powszechność wdrażania (tfu!) schematów edukacyjnych narzucanych gminowi przez Tych, Którzy Wiedzą Lepiej” – pisał Wróbel, krytykując brak konsultacji przy wdrażaniu pomysłów z nauczycielami. Oto kilka reakcji na artykuł Wróbla z Facebookowego profilu „TP”:


~ Ludzie, przecież w szkole zawsze Ktoś Wie Lepiej – a może to uczniowie powinni opracowywać program nauczania?

Magda Duffy


~ Nonsens! To nie jest uniwersytet, gdzie próby homogenizacji nauczania są groteskowe. To szkoła podstawowa, elementarna, która z mnóstwa Ważnych Powodów może podlegać unifikacji w zakresie merytorycznej warstwy programu nauczania i wyjściowego zestawu pomocy naukowych.

Bogusz Kania


~ Uczniowie, czyli dzieci, przede wszystkim należą do rodziców i tak naprawdę do rodziców należy ta właściwa, zasadnicza edukacja, o czym dzisiejszy świat zapomniał, a czego skutki już widać.

Aleksandra Maria Michalak

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2014