Możliwe, ale niedozwolone

Temperatura dyskusji podnosi się i opada, zależnie od doniesień embriologów i genetyków o postępach w technice klonowania człowieka. O ile ich opinie zmieniają się wraz z doskonaleniem technik, etycy mówią raczej to samo. I to zarówno ci, którzy klonowanie - przynajmniej terapeutyczne, o próbach którego dowiedzieliśmy się niedawno - uznają za moralnie dopuszczalne, jak sprzeciwiający się wszelkim tego rodzaju eksperymentom. Czy prognozowane korzyści terapeutyczne zmienią stanowisko radykalnych przeciwników? Gdyby tak było, przeciwnicy klonowania okazaliby się raczej pragmatykami niż etykami.
Czyta się kilka minut

Są ingerencje biomedyczne, których ocena moralna uzależniona jest od postępu techniki, np. terapia eksperymentalna, także genowa, której nie powinno się stosować tak długo, jak długo nie ma szans jej powodzenia. Powodem korekty stanowiska nie będzie jednak inna ocena terapii (uważa się ją za dopuszczalną), ale prawdopodobieństwo jej powodzenia. Norma ochrony życia pozostaje niezmienna. Zmienia się jedynie stan badań w biomedycynie.

Klonowanie terapeutyczne jest moralnie niedopuszczalne niezależnie od możliwości jego powodzenia. Nawet jeśli projekty wykorzystywania sklonowanych zarodków komórek macierzystych do hodowli tkanek lub organów zakończą się sukcesem, droga do niego prowadzi przez niszczenie ludzkich zarodków, czyli - zabijania. Jeśli ktoś traktuje ludzki zarodek jako życie istoty ludzkiej w początkowej fazie jej rozwoju, nigdy nie zaakceptuje klonowania, a przymiotnik “terapeutyczne" brzmieć będzie dla niego niemal szyderczo. Cóż to bowiem za terapia, w której ratowanie jednych jest okupione śmiercią innych.

Oskarżanie przeciwników klonowania, że zamykają drogę do rozwoju medycyny jest bezsensowne. Przeciwnicy klonowania, w tym również Kościół katolicki, nie występują przeciw postępowi nauki. Jedynie po raz kolejny zwracają uwagę, że to, co możliwe, nie jest z tego tytułu moralnie dozwolone.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2004