Może następne konklawe będzie w Bombaju?

A może „Veni Creator” zaśpiewają nie tylko basy, barytony i tenory, ale również alty i soprany?
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Dwa tysiące lat temu pewien chrześcijanin pisał: „Następnie ujrzałem nowe niebo i nową ziemię, pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły (…). Usłyszałem też potężny głos (…). Oto mieszkanie Boga z ludźmi (…). On otrze z ich oczu każdą łzę i nie będzie już śmierci ani bólu, ani krzyku, ani cierpienia, bo pierwsze rzeczy przeminęły (…). Ja jestem Alfa i Omega. Początek i Koniec. Ja spragnionemu dam pić ze źródła wody życia – za darmo”. Po dwu tysiącach lat nic innego nie możemy powiedzieć, jak powtórzyć jego wypowiedź, gdyż nie umiemy, mimo starań, „żyć w fantasmagorii”, w świecie bez znaków, tym samym bez znaczenia, a więc bez przyszłości.

Doskwierająca nam niemożliwość zbilansowania życiowych strat i zysków zmusza człowieka do nieustannego podążania we wszystkie możliwe i niemożliwe strony. W tej wędrówce, chcąc, nie chcąc, wypatrujemy kogoś, kto, sam nie wiedząc, „skąd on to ma”, umie w gąszczu wydarzeń wydobyć te, które zjawiają się jako dotychczas niespotykane, ale zapoczątkowujące następną epokę. Słowem: szukamy pontifeksów, czyli budowniczych mostów, również tam, gdzie jeszcze nie ma rzek, ale już pojawiają się źródła. Wbrew pozorom jeśli się chce, nietrudno takich ludzi znaleźć. Wystarczy popatrzeć na to, co uważamy dzisiaj za najcenniejsze. Te skarby zaistniały dlatego, że ktoś miał odwagę kurczowo trzymać się tego, co w swoim czasie jawiło się mu jako dające nadzieję na przyszłość, na to, że ten nasz piękny i straszny świat można uczynić jeszcze odrobinę piękniejszym.

Naście dni temu umarł papież, za jakiś czas nowo obrany też umrze, a po nim następni i znowu zbierze się konklawe, niekoniecznie w Rzymie, może w Bombaju i będzie bardziej kolorowe, nie tylko czerwone i złote, nie tylko powłóczyste i w mitrach, ale w spodniach i garsonkach, bez zbędnej biżuterii, „Veni Creator” zaś zaśpiewają nie tylko basy, barytony i tenory, ale również alty i soprany. A potem usłyszymy „Good morning”, „शुभ प्रभात” albo jeszcze inaczej, gdyż z Kościołem jest jak z winem, im starsze, tym lepsze, ale do czasu, po czasie wino staje się octem, dobrym jako przyprawa, ale nie jako napój „rozweselający serca synów ludzkich”, a tym samym boskich. Pewnie to oznacza synodalny sposób istnienia Kościoła: fratelli tutti, todos, todos, todos: laudato si’, mi’ Signore.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nowe niebo