„…Otacza go [Samuela Hasselhorna] majestatyczny i różnorodny dźwięk orkiestry, jaki nieczęsto towarzyszy tego rodzaju retorycznym popisom, czy to u Karajana, czy u Thielemanna i Bouleza: nigdzie symbioza głosu i orkiestry nie jest tak doskonała jak tutaj” – pisze Remy Franck na łamach prestiżowego luksemburskiego portalu muzycznego Pizzicato.
To tylko fragment jednej z wielu świetnych recenzji najnowszego albumu Filharmoników Poznańskich „Urlicht. Songs of Death and Resurrection”, nagranego pod batutą Łukasza Borowicza ze znakomitym niemieckim barytonem Samuelem Hasselhornem. Album, z pieśniami i ariami kompozytorów przełomu XIX i XX w., wydany przez wydawnictwo harmonia mundi, otrzymał już także kilka wyróżnień.
To zresztą kolejne wyrazy uznania dla Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, która ma na koncie także prestiżowe nagrody: ICMA 2018 (International Classical Music Awards) za „Quo vadis” Feliksa Nowowiejskiego czy Fryderyka 2023 za nagrania koncertów fortepianowego i wiolonczelowego Feliksa Nowowiejskiego. W Filharmonii Poznańskiej chętnie sięga się po muzykę polską, zwłaszcza tę mało znaną lub zapomnianą. Cykl albumów płytowych z utworami Michała Bergsona, Feliksa Nowowiejskiego, Stefana Bolesława Poradowskiego czy Grzegorza Fitelberga to światowe premiery fonograficzne. Do nieznanych lub zapomnianych utworów Filharmonicy Poznańscy wraz z dyrygentem-szefem Łukaszem Borowiczem sięgają od lat, prezentując w wersji koncertowej „nieznane opery” podczas kolejnych edycji Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena w Warszawie.
W Beethovenowskim festiwalu orkiestra weźmie udział także w nowym, 78. sezonie artystycznym, który w Filharmonii Poznańskiej rozpocznie się 11 października 2024 r. Gwiazdą wieczoru otwierającego sezon będzie skrzypaczka Viviane Hagner, artystka-rezydentka Filharmonii Poznańskiej w sezonie 2024/2025, współtwórczyni i dyrektorka Festiwalu Krzyżowa Music, a cały koncert będzie retransmitowany 24 października o godz. 20.03 przez niemiecką stację radiową Deutschlandfunk Kultur, która od lat regularnie nagrywa i retransmituje koncerty Orkiestry Filharmonii Poznańskiej.
– Choć sezon zaczyna się w październiku, to swoistą uwerturą do niego było siedem naszych koncertów wrześniowych, w tym znakomicie przyjęty koncert otwierający V Festiwal Szymanowskiego w Krakowie – mówi Wojciech Nentwig, dyrektor Filharmonii Poznańskiej. – A nowy sezon to nowe wyzwania, w tym także wydarzenia, które nasi melomani szczególnie lubią i cenią – koncerty prowadzone przez naszych znakomitych głównych dyrygentów gościnnych: Paula McCreesha i Ariela Zuckermanna, cykle: „Gwiazdy światowych estrad” czy „Zwycięzcy międzynarodowych konkursów muzycznych”, prapremiery utworów zamawianych przez nas u poznańskich kompozytorów. Cykl koncertów dadzą „Poznańskie Słowiki”, obchodzące 85-lecie działalności.
– Od kilku sezonów, obok zapraszanych przez nas polskich i zagranicznych muzyków, na estradzie stają jako soliści także muzycy naszej orkiestry – dodaje Łukasz Borowicz, dyrygent-szef Orkiestry Filharmonii i dyrektor muzyczny Filharmonii Poznańskiej. – To dla nich wyróżnienie, a dla nas powód do dumy. Nie ma chyba w Polsce drugiej takiej orkiestry, której członkowie tak licznie i regularnie występują jako soliści.
I nie jest to jedyny wyróżnik Filharmonii Poznańskiej – to tu działają instytucje i realizowane są projekty, jakich nie mają inni. Legendarny Chór Chłopięcy i Męski Filharmonii Poznańskiej „Poznańskie Słowiki”, założony przez prof. Stefana Stuligrosza, to symbol chóralistyki w Polsce – śpiewał w wielu krajach na kilku kontynentach, m.in. dla prezydentów, koronowanych głów czy papieży. Albo Pro Sinfonika – unikatowy w Polsce ruch młodych ludzi słuchających klasyki na koncertach organizowanych dla nich w Auli Uniwersyteckiej, jak również w szkołach Wielkopolski.
Są wreszcie Koncerty Poznańskie, odbywające się od ponad 60 lat, które tylko na początku oferowały „łatwą i przyjemną” klasykę dla tych, którzy swoją przygodę z filharmonią rozpoczynali. I choć ich formuła jest inna niż piątkowych koncertów, nadal mają (nad)komplety publiczności. Podobnie jest na wszystkich filharmonicznych koncertach, na których frekwencja zazwyczaj przekracza 100 proc., a Aula Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (będąca salą koncertową nieposiadającej swojej siedziby Filharmonii Poznańskiej) nie może pomieścić wszystkich melomanów. Nic dziwnego, że w Poznaniu mówi się o… modzie na filharmonię.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















