Mity, zaklęcia, sondaże

Od ponad roku media, niezależnie od głębokiego podziału politycznego, zgodne były w jednym – twierdziły, że PiS ma wierny elektorat, który akceptuje wszystko, co wymyśli Jarosław Kaczyński.
Czyta się kilka minut

Jedne pisały o tym z przerażeniem, inne z satysfakcją. Jedne traktowały to jako wyraz geniuszu prezesa, inne jako dowód na zauroczenie współobywateli. Wszyscy mieli problem z przyjęciem do wiadomości, że notowania PiS są raczej słabe, a optyczna przewaga wynika z podziału opozycyjnego jądra na dwie niemal bliźniacze komórki – PO i Nowoczesną. Całość zaś tworzy równowagę opartą na porównywalnych słabościach każdej ze stron. Mit niepodważalnego przywództwa pchnął jednak PiS do samobójczej szarży przeciw Tuskowi. Tej ewidentnej klęsce próbowano jeszcze zaprzeczać, opowiadając o sukcesie, suwerenności i zdradzie. Nie pomogło – mity i zaklęcia trafiają w końcu na wydarzenia, które są dla nich nieubłaganym testem.
Zeszłotygodniowe sondaże (np. ten IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, według którego przewaga PiS nad PO stopniała do 2 punktów proc.) raz jeszcze potwierdzają to, co wielu umyka. W polskim społeczeństwie jest dość wahających się wyborców, by partie odczuły boleśnie, gdy popełnią duży błąd. Czy to jest sprawa wagi wyboru przewodniczącego rady UE, czy „tylko” romantyczna wycieczka na Maderę. Złudzenia optyczne mogą nie tylko zniknąć, ale obrócić się w drugą stronę. Podobne spadki poparcia PiS już się w minionym roku zdarzały. Zawsze jednak towarzyszyły im łagodzące obraz zmiany poparcia dla opozycyjnego duetu. Teraz nie tylko PiS słabnie, ale i PO wyraźnie zyskuje – po części dzięki irracjonalnej strategii PiS w sprawie Tuska, po części na skutek słabnięcia Nowoczesnej. Ostateczne wrażenie jest nieodparte – rządzący nagle poczuli na plecach oddech konkurencji. Czy to ich otrzeźwi i skłoni do skorygowania choć części praktyk? Tego nie sposób prognozować. Zdolność do robienia głupot stale towarzyszy polityce, a ich skala jest nieprzewidywalna – choć tak już jest, że rządzącym przychodzą one łatwiej. W każdym razie gra się na tym wahnięciu na pewno nie kończy – do wyborów ponad dwa lata i obu stronom nie braknie jeszcze szans na poprawę notowań i sposobności do samookaleczenia. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2017