Mikroplastik: co naprawdę o nim wiemy [Jeszcze inna przyszłość #12]

Jak mały musi być śmieć, aby kwalifikował się jako „mikro”? Skąd właściwie się bierze mikroplastik i czy rzeczywiście winne są nasze ubrania i kosmetyki? Ile tak naprawdę jest tego mikroplastiku w głębinach oceanicznych, w lodowcach i wnętrzu ludzkiego ciała? I jakie są realne dowiedzione negatywne skutki zdrowotne obecności mikroplastiku w naszych ciałach?
Łukasz Lamża – „Jeszcze inna przyszłość”
Łukasz Lamża // Fot. Grażyna Makara

WIELKIE WYZWANIA: ANTROPOCEN

Przyglądamy się największym wyzwaniom epoki człowieka oraz drodze, która zaprowadziła nas od afrykańskich sawann do globalnej wioski. Omawiamy badania naukowe i dyskusje nad interakcjami między człowiekiem i innymi elementami przyrody – zarówno tymi współczesnymi, jak i przeszłymi.


Montaż i muzyka: Michał Woźniak


Pełna transkrypcja rozmowy

Poniższy tekst powstał w oparciu o transkrypcję maszynową, może zawierać usterki językowe.

Cząsteczki mikroplastiku są wszędzie, od głębin oceanów po szczyt Mount Everest, a także wnętrze naszego ciała. W XXI wieku ma zaś ich być coraz więcej i więcej. Z drugiej strony, co ów wszędobylski mikroplastik tak konkretnie powoduje? Można się zastanawiać, czy przyszłość upłynie pod znakiem mikroplastiku, a może tylko jego obecności.
 
Cześć i czołem, Szanowni Państwo, tu Łukasz Lamża i „Jeszcze inna przyszłość”. Druga część mojej miniserii o plastiku.
 
W poprzednim odcinku mówiłem o makroplastiku, dzisiaj mikroplastik i nanoplastik – to nowsze pojęcie obejmujące już cząstki plastiku o nanometrowych rozmiarach. Tak czy inaczej, jaki jest plan na dzisiaj? Najpierw pomówimy o tym, z czym mamy do czynienia, czym ten mikroplastik tak naprawdę jest, skąd się bierze, jakie są jego główne źródła, gdzie się go znajduje, no i co z tego wynika, bo to wcale nie jest oczywiste, co tak naprawdę, konkretnie z tego wynika, że on wszędzie jest.
 
Moje główne źródło na dzisiaj, akurat się ukazała świetna przeglądówka w świetnym źródle, w czasopiśmie „Science” pod koniec października tego roku, czyli rzecz najświeższa. Ukazał się artykuł przeglądowy „Twenty years of microplastic pollution research—what have we learned?”. Główny autor Richard Thompson. „Dwadzieścia lat badań nad zanieczyszczeniem mikroplastikiem, czego się dowiedzieliśmy?”. No więc podsumowanie, nie ma lepszej okazji, żebyśmy i my dla siebie to podsumowali.
 
Przede wszystkim mikroplastik, czyli cząstki wykonane z rozmaitych tak zwanych plastików. Technicznie to będą rozmaite polimery, typu poliakryl, polipropylen, poliester, polietylen, polistyren. Ale też, o czym za chwilę, będą do tego należały polimery stosowane w gumie. Opony, ścierające się opony są jednym ze źródeł mikroplastiku. No i włókna, oczywiście włókna występujące w ubraniach syntetycznych.
 
Czyli krótko mówiąc, wszystko, co chemik powiedziałby, że należy do szerokiej klasy rozmaitych polimerów stosowanych przez ludzi w różnego rodzaju produktach poniżej 5 milimetrów. I to mnie, przyznam się, zaskoczyło. Szczerze, nie wiedziałem, jak jest ta powszechnie stosowana granica. Niedawno to zostało przyklepane przez taką grupę ludzi, którzy się tym poważnie zajmują. 5 mm to jest, słuchajcie, pół centymetra. Ja sobie zawsze wyobrażałem, że mikroplastik to są przede wszystkim jakieś rzeczy widoczne tylko w mikroskopie, ewentualnie jakieś nitki, włókienka. Tymczasem, no, 5 mm to jest dużo. Moje dzieci swego czasu bawiły się intensywnie takimi plastikowymi koralikami, które można przygrzać żelazkiem i powstają z tego piękne wzorki, to już byłby mikroplastik.
 
Dobrze, więc kolejno może przejdźmy sobie, cóż tym mikroplastikiem jest. Autorzy tego badania porządkują. Mają dwie główne kategorie i potem one się dzielą, każda z nich na trzy kolejne. Ja wiem, że nic tak nie kręci jak subkategoryzacja, dlatego postanowiłem się nią z wami podzielić, bo wiem, jak będziecie podekscytowani.
 
Zacznijmy od mikroplastików pierwotnych, czyli to są rzeczy, które już zostały wytworzone jako tak małe. Mikroplastiki wtórne to będą rzeczy, które kiedyś były większe i zostały pościerane fizycznie. No więc pierwotne mikroplastiki – mamy trzy główne kategorie. To jest w sumie bardzo logiczne, bo patrzymy na proces produkcyjny. Pierwsze są rzeczy, które się produkuje do wytwarzania innych rzeczy zwłaszcza tak zwane pelety, czyli granulki polimerów stosowane przy produkcji materiałów plastikowych. One czasami trafiają do środowiska, jakieś partie są wyrzucane itd. Krótko mówiąc, rzeczy, jakieś płatki tego, proszki, różnego rodzaju rzeczy stosowane w produkcji materiałów plastikowych.
 
Drugie są rzeczy już wyprodukowane jako małe, typu konfetti, jakieś granulki różnego rodzaju błyszczące itd.
 
Trzecie rzeczy to te dodawane do innych produktów, na przykład różnego rodzaju granulki w kosmetykach, cząsteczki pigmentu w farbach. To są dwie największe. Czyli produkujemy pewne rzeczy i tam mamy małe kawałki plastiku. Proste. Wtórne rzeczy to jest wszystko, co się pościerało i teraz jest małe. Czyli część powstaje w procesie recyklingu, czyli coś tam się wydostaje. Kiedy to rąbiemy, siekamy, palimy. To jest jedna grupa.
 
Druga to są rzeczy, które się ścierają. I to jest duża grupa i one są bardzo ważne. Opony, tekstylia, czyli ciuchy w praktyce, i powierzchnie malowane, czyli podczas użytkowania opon, ubrań i farb powstaje mnóstwo mikroplastiku.
 
Ostatnia grupa i to jest, zaraz wam powiem, największa, to jest fizyczny rozpad makroplastiku, czyli normalnie bierzemy butelkę, wyrzucamy ją w krzaki albo trafia do oceanu, ona tam się rozpada fizycznie na mniejsze części i to jest mikroplastik. Od razu wam powiem, że to jest główne źródło, zdecydowanie główne źródło mikroplastiku. Autorzy tego badania oszacowują, że łącznie do środowiska corocznie trafia około 8-9 milionów ton mikroplastiku. Wiecie, to są takie liczby, o których się ciężko myśli. Ja osobiście nie umiem sobie wyobrazić niczego, co liczy 8 milionów. 8 milionów ludzi, 8 milionów kuleczek, 8 milionów ton. No ale w każdym razie 8 milionów ton.
 
Powiem tylko dla porównania, że w poprzednim odcinku mówiłem o makroplastiku, czyli po prostu o dużych przedmiotach plastikowych. I wyszło nam z tego, z ich badania wyszło, że corocznie ludzie, ludzkość produkuje około 50 milionów ton odpadów plastikowych, które nie są ogarnięte, czyli unmanaged, nie podlegają recyklingowi, nie są jakoś przetworzone, albo zaopiekowane w inny sposób, 50 milionów ton, z czego nieco powyżej połowy się spala, co ostatecznie oznacza, że zostaje około dwadzieścia kilka milionów ton odpadów, które trafiają do środowiska. 20 milionów ton, tak? Czyli corocznie 20 milionów ton odpadów plastikowych, takich jak opakowania, worki, butelki i to wszystko to, o czym zwykle myślimy, kiedy myślimy o śmieciach plastikowych.
 
No i z tych 20 milionów ton autorzy tego z kolei badania oszacowują, że corocznie około 8, 9, może 10 zamienia się w mikroplastik. Te liczby zaczynają powoli mieć sens, zaczynają się zbiegać. Bardzo fajnie, że coraz więcej sensu jest w tych liczbach. Ale dobra, co to jest 8 milionów ton? Później to przetłumaczymy na liczby bezwzględne, czyli ile cząsteczek mikroplastiku, to jest dużo ciekawsze wydaje mi się. Natomiast jeszcze, co to jest, co się mieści w tym? Przede wszystkim właśnie źródłem jest makroplastik, i to głównie do wód trafia. Prosta sprawa. Mamy opakowania, butelki, folie, woreczki, i to wszystko inne, i to trafia do wody. Tą wodą trafia do oceanu. Po drodze to się rozpada, jest niszczone fizycznie, ulega różnego rodzaju procesom, wietrzenia, rozpadu. Organizmy żywe w tym również biorą udział. I to jest główne, przeważające źródło mikroplastiku.
 
A więc również, jeżeli się geograficznie zastanawiacie, skąd się bierze w świecie mikroplastik, no z tych samych miejsc skąd makroplastik. Czyli patrzymy na te same miejsca. Główni podejrzani, tak? Basen Oceanu Indyjskiego, Afryka, Azja Południowa, Południowo-Wschodnia, no i stamtąd bierze się makroplastik, a więc stamtąd też się bierze głównie w środowisku mikroplastik. A później już wędruje. Wędruje swobodnie. Zwłaszcza te najmniejsze cząstki, których jest najwięcej. Bo to też wychodzi zawsze w badaniach, że mimo że górna granica to jest 5 mm, to tak naprawdę ilościowo, licząc po cząsteczkach, najwięcej jest tych maleńkich, mikroskopijnych. W każdym razie główne źródło – rozpadający się makroplastik, co jest ciekawą informacją, bo oznacza, że jeżeli chcemy się uporać z problemem mikroplastiku, to wystarczy niejako, że uporamy się
z problemem makroplastiku, no i gdzieś tak 80 procent tego problemu zostanie rozwiązane.
 
Reszta, następne farby, łuszczące się farby, farby ściekające do środowiska, również odpady po malowaniu, czyli rozpuszczamy, czyścimy pędzle. Farby trafiające do środowiska to jest następne źródło. Kolejne to opony, ścierające się opony, następne pelety plastikowe, czyli to, o czym mówiłem, odpady podczas produkcji. Dopiero następne, i to są dwie najmniejsze, wyraźnie najmniejsze kategorie, to są rzeczy stosowane przez konsumentów w życiu codziennym, takie jak tekstylia i produkty higieny osobistej, czyli kosmetyki i ubrania. To są dwa najmniejsze źródła.
 
OK. Łącznie zresztą zobaczmy to. 260 kiloton, czyli powiedzmy sobie 2,5 procent mniej więcej całej światowej produkcji mikroplastiku
to mamy ubrania i kosmetyki. No dobra, wiemy już tyle teraz. Gdzie to trafia? Najprościej byłoby powiedzieć, że trafia wszędzie. Zacząłem od takiej imponującej informacji o Mount Everest, o czym jeszcze za chwilę powiem. Natomiast lista jest długa, no wszędzie: rzeki, jeziora, strumienie, gleby, atmosfera, głębiny oceanu, dno oceaniczne i osady głębokomorskie.
 
A później mamy jeszcze ciało człowieka, tu piękna infografika na stronie szóstej, wątroba, nerka, jelito, ślina, włosy, krew, płuca i wszystko inne, czyli tam wszędzie znaleziono cząsteczki mikroplastiku, mleko matki, a następnie jeszcze mamy co? Sól, miód, cukier, piwo, herbata, owoce, warzywa, fasola, ziarna, przyprawy, tłuszcze, jedzenie dla dzieci. Wszystko, tak? Krótko mówiąc, w praktyce wszystko, myślę od głębokości kilometra po szczyt atmosfery, każda rzecz znajdująca się na tej planecie ma w sobie mikroplastik. 
 
Pojawia się następne pytanie i co z tego? Jakie są tego skutki negatywne? Jeżeli chodzi o człowieka, to muszę przyznać, że trochę mnie to zaskoczyło. Ja już o tym wiedziałem wcześniej, ale że aż tak mocno zostało to powiedziane tutaj, przyznam się, że mnie zaskoczyło. Skutki dla ludzi w zasadzie są nieznane, można by aż tak powiedzieć. Może przeczytam. Po prostu zacytuję z tego artykułu, w czym rzecz.
 
Skutki nano i mikroplastiku na komórki i tkanki zostały wykazane in vitro. (In vitro, to mój nawias, w szkle, czyli w warunkach laboratoryjnych, na próbkach tkanek, na komórkach, na hodowlach komórkowych, ale nie na żywym organizmie. Koniec mojego nawiasu). Jednak tego typu eksperymenty laboratoryjne zwykle wykonywane są z użyciem względnie wysokich stężeń cząstek, które nie odpowiadają ich ilości i typowi, na które ludzie są tak naprawdę narażeni, a więc ciężko jest przetłumaczyć tego typu badania eksperymentalne na efekty in vivo, zwłaszcza w przypadku chronicznego stężenia niskimi dawkami. Krótko mówiąc, nasza zdolność opisania ryzyka związanego z ludzkim narażeniem na mikroplastik jest ograniczona, ponieważ nasza wiedza na ten temat jest fragmentaryczna i niepełna. Być może w ciągu najbliższych 5-10 lat będzie większa jasność w temacie. Do tego czasu oczywiście zaleca się ostrożność, o czym też za chwilę powiem.
 
Lepiej udokumentowane są skutki zdrowotne dla organizmów morskich i w ogóle w środowisku od mikroorganizmów, od jednokomórkowców przez organizmy duże. Natomiast też muszę przyznać, że kiedy się czyta na ten temat, to głównie powiedziałbym, że 95 procent badań wszystkich to są badania typu: stwierdziliśmy obecność. To samo w sobie może się wydawać, że no już wiemy. Ktoś może sobie zadawać pytanie, czy ten mikroplastik jest niebezpieczny, i na to pojawia się na przykład badanie, że w bezkręgowcach morskich znaleziono ileś tam mikroplastiku, jest zjadany, jest trawiony, jest wydalany.
 
Natomiast w tego typu badaniach, wiem, bo parę z nich przed chwilą przeczytałem, w zasadzie nie ma mowy o tym, że stwierdzono jakiekolwiek skutki negatywne dla tych istot. Jest tego stosunkowo niewiele. Są tego typu badania. I w tej mniejszości, czyli w tej, w której udało się rzeczywiście stwierdzić efekt negatywny, mamy dwa główne skutki negatywne: fizyczne i chemiczne. I te najlepiej dowiedzione są tak naprawdę fizyczne, czyli jakieś stworzenie połyka cząsteczkę mikroplastiku z ostrymi krawędziami i to fizycznie uszkadza przewód pokarmowy. Nawet się spotkałem z takim terminem plasticosis, co można by przetłumaczyć chyba na polski jako plastikoza. Po angielsku brzmi to dużo bardziej medycznie niż po polsku. Tak czy inaczej, zespół medyczny związany z fizycznym uszkodzeniem przewodu pokarmowego przez cząstki mikroplastiku.
 
Mamy też badania chemiczne, czyli wykazujące, że coś, z czego mikroplastik jest zbudowany albo produkty jego rozkładu są szkodliwe dla stworzeń. Mamy też tego typu badania, natomiast też większość z nich jest in vitro. Jeżeli chodzi o samo zbadanie, jakby ilościowo, jak bardzo szkodliwe są dla środowiska te cząsteczki, to autorzy tego streszczenia podsumowują, że w zasadzie tego typu badania są bardzo trudne. Tam jest duża sekcja metodologiczna, nie będziemy przez nią przechodzić, bo metodologia kiepsko się czyta i kiepsko sprzedaje.
 
W praktyce z tego wynika, że to się po prostu bardzo trudno bada. Dlatego że stężenia są mimo wszystko niewielkie, dlatego że to jest długofalowe, wieloletnie oddziaływanie niskich stężeń. I tu wróćmy teraz do tych liczb. Oszczędziłem wam przez jakiś czas liczb, ale dobrze wiecie, że to jest podkast liczbowy, więc one się muszą pojawić. I przyznam, że kiedy się czyta te liczby, to one przestają robić aż takie duże wrażenie. Bo na przykład w płucach ludzkich znajduje się mikroplastik. Ile go jest? I teraz sięgamy do badania. Po to się czyta artykuły przeglądowe, żeby się dowiedzieć, ile tego tak naprawdę jest. W badaniu, w którym to stwierdzono, stwierdzono 0,7, plus minus, 0,8 w ogóle cząsteczki mikroplastiku na gram tkanki płucnej. Czyli gdzieś od zera do półtorej cząsteczki mikroplastiku na jeden gram tkanki płucnej. W przybliżeniu, powiedzmy, wyobrażamy sobie jeden centymetr sześcienny płuca i tam mamy około od zera do jednej, może dwóch maksymalnie cząsteczek mikroplastiku.
 
Przy czym tak jak już mówiłem, najwięcej jest tych mikroskopijnych, a więc niemal na pewno będzie to cząsteczka mikroskopijna i to wcale już nie jest tak dużo, prawda? Dlatego, żei komórki żywe mają wielkości mikrometrowe, czyli w jednym centymetrze sześciennym. Teraz to liczę na szybko w głowie, ale spokojnie, mamy już liczbę komórek liczonych, no strzelam, w setkach tysięcy, być może w milionach. Organizmy biologiczne i rzeczywistość biologiczna to są też rzeczywistości milionowe, więc miliony przypadające na miliony nagle nam się zaczynają rozcieńczać. A tutaj mamy jedną rzecz w milionach komórek i w praktyce oznacza to, że te stężenia wcale nie są takie duże. Większość organizmu, większość płuca nie ma w ogóle kontaktu z tą cząsteczką.
 
Cóż my tu jeszcze mamy? Na przykład wątroba, trzy cząsteczki w gramie, nerka 0 do 0,2, czyli trzeba około 5 gramów tkanki nerki, żeby znaleźć jedną cząsteczkę mikroplastiku. W jelicie nieco więcej, 20, około 30 cząsteczek mikroplastiku w gramie, ale to jest wszystko tego typu skala, tak? Czyli to nie są miliony cząsteczek przypadające na miliony komórek, tylko to są pojedyncze cząsteczki w gramach substancji żywej.
 
Dokładnie tak samo wyglądają te liczby, kiedy się przyjrzymy tym środowiskowym statystykom. Na przykład brzmi to bardzo niedobrze, że w rzekach albo na dnie oceanu znajdują się cząsteczki mikroplastiku, ale zobaczmy te liczby. Mamy na przykład wodę oceaniczną i tu badanie, w którym stwierdzono 71 cząsteczek mikroplastiku na metr sześcienny wody. W związku z czym znowu, jeżeli się nad tym zastanowić, to wcale nie jest coś, co jest łatwo wykryć, i to jest coś, co nie do końca wiadomo, jak takie stężenia badać. Autorzy tu sami piszą, że to są tak niskie stężenia, że bardzo trudno się te badania przeprowadza.
 
Wyobrażamy sobie jeden metr sześcienny wody i w tym jednym metrze sześciennym wody mamy 70 jakichś mikroskopijnych włókienek. Lód morski od 40 do 230 cząsteczek na metr sześcienny. Tu mamy rzeki, no tu mamy ułamki cząsteczek na litr, tak? Czyli gdzieś tam mniej niż jedna trzecia cząsteczki na litr, aż do jednej dziesięciotysięcznej, czyli znowu od 3 do 3 tysięcy litrów wody trzeba by rzecznej zbadać, żeby znaleźć jedną cząsteczkę mikroplastiku. Przynajmniej w tym źródle, które jest cytowane w tym artykule przeglądowym.
 
Wracając do tej sekcji metodologicznej, autorzy piszą, że mimo, że te liczby bezwzględne są bardzo duże, na przykład 8 milionów ton, brzmi to poważnie, mimo że liczby tych cząsteczek bezwzględnie wydają się bardzo duże, na przykład oszacowano, że 5 kilogramów świeżych ubrań poliestrowych po jednym praniu upuszcza 6 milionów mikrowłókienek. I to jest rzeczywiście dużo. Natomiast to się rozprasza po środowisku. I to po dużym środowisku. Więc ogólnie nie jest to wcale proste, żeby rzeczywiście jednoznacznie stwierdzić bardzo wyraźnie, że tak, zbadaliśmy to, policzyliśmy to i taki dokładnie jest negatywny skutek środowiskowy, biologiczny występowania tego mikroplastiku w środowisku.
 
Jeżeli chodzi o życie ludzkie, to większość mikroplastiku trafia do nas w kurzu domowym, w powietrzu, które nas otacza i w kurzu domowym, w pożywieniu stosunkowo niewiele. Pożywienie jest jednym z tych mniejszych źródeł mikroplastiku w naszym życiu.
 
No i cóż z tego wszystkiego wynika? Przede wszystkim to, że potrzeba czasu. Autorzy tego badania wprost stwierdzają, że żeby oni, naukowcy, mogli jednoznacznie wyliczyć, jak poważnym jest to problemem, potrzeba więcej czasu i więcej badań. Na chwilę obecną oni piszą, że w zasadzie nie umieją tego stwierdzić, natomiast żeby była też całkowita jasność, no bo to, mam nadzieję, jest oczywiste. Oczywiście byłoby lepiej, gdyby tego mikroplastiku nie było i oczywiście te skutki będą negatywne. Nie wiemy tylko, jak bardzo negatywne. Mówię dlatego, że tego typu tezy już się pojawiają, bo one wydają się wynikać niejako automatycznie. Bardzo łatwo jest dojść do tego typu wniosku. Skoro mikroplastik jest już w chmurach, w lodowcach i na Mount Everest, skoro są tego miliony cząsteczek, skoro występują w tkankach organizmów morskich i w naszej własnej krwi, no to wygląda to, jakby to był poważny problem. Tymczasem tak naprawdę autorzy tego artykułu przeglądowego piszą, że tego jeszcze nie wiemy. Natomiast zalecają oczywiście precautionary approach, czyli podejście ostrożnościowe. Jest to dosyć rozsądne. Wiemy zresztą, że makroplastik wywołuje pewne poważne problemy, już nie mówiąc o estetyce, a makroplastik jest głównym źródłem mikroplastiku.
 
A więc mamy, spokojnie, mamy tę motywację i tę wiedzę, żeby powiedzieć: tak, trzeba coś z tym zrobić. Natomiast dowieść tej strony medycznej tego wszystkiego, no, okazuje się, że nie jest wcale tak łatwo. I tak mniej więcej się kończy ten artykuł i ja też mam zamiar mniej więcej w ten sposób skończyć swój podkast. Trwają prace nad globalnym traktatem plastikowym i zobaczymy, co z tego wyniknie.
 
Artykuł interesujący, zapamiętam przede wszystkim z niego to, że problem mikroplastiku to jest przede wszystkim problem makroplastiku.
To jest bardzo interesujący wniosek, dlatego że rzeczywiście nam go upraszcza. No i tyle. Tyle. Dzięki, że byliście ze mną w kolejnym podkaście z cyklu „Jeszcze inna przyszłość”. Zachęcam was do wspierania Podkastu Tygodnika Powszechnego, do słuchania naszych innych podkastów. Być może zechcecie nas odwiedzić na Patronite albo nas podpromować na mediach społecznościowych. Kto wie, może jeszcze w waszym środowisku są jacyś ludzie, którzy nie słyszeli jeszcze, jak opowiadam, albo jak moi koleżanki i koledzy opowiadają w Podkaście Tygodnika Powszechnego.
 
Dzięki. I do usłyszenia. 

 

 

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

Słuchaj naszych podcastów:

Jeśli lubisz nasze podcasty, wspieraj nas na Patronite »

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”