Mieliśmy nadzieję, że stosunek Trumpa do Putina będzie nieco tonować zachowania naszych polityków. Było to marzenie tzw. ściętej głowy

Zajawką tego, co nas czeka, była informacja, że podczas sesji tutejszego parlamentu posłowie PiS-u, poniesieni wiadomościami zza oceanu, skandowali imię i nazwisko zwycięzcy amerykańskich wyborów.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Pociemniało. Naszym skromnym zdaniem, można by jednak trochę odpuścić, jeśli idzie o czarne wizje po wygranej D. Trumpa. Nie chcemy się tu za bardzo narażać proponując kwadrans z uśmiechem, wiadomo bowiem, że dystans jest dziś ogromnie źle widziany. No więc powszechna skłonność do pozowania na skrzywdzone dziecko z jednej strony i niczym niehamowana egzaltacja polskiej prawicy z drugiej, są emocjami – jak dla nas tu ponuro siedzących – krępującymi. W sferze tych zachowań mamy do czynienia z powszechnym zdziecinnieniem, a określenie to w ogóle nie ma na celu dokuczania dzieciom.

Rzecz jasna, poza decyzjami o zasięgu globalnym i ich efektami w znaczeniu planetarnym, wygrana D. Trumpa zmienia też warunki we wszystkich mikrokosmosach, w tym w mikrokosmosie polskim. Zastanawialiśmy się przez ostatnie miesiące, jak zwycięstwo tego Amerykanina zmieni Polskę. Mieliśmy wrażenie, że jego stosunek do Rosjanina będzie nieco tonować zachowania naszych, zarówno rządzących, jak i nierządzących. Że oni jednak kojarzą, ile jest jeden dodać jeden. Były to jednak i wciąż są oczekiwania tzw. ściętej głowy. Nie ma w zasadzie wątpliwości, że nasi nie potrafią wykonać żadnego zadania umysłowego, w którym suma działań Rosjanina i Amerykanina może stwarzać pewne – użyjmy eufemizmu – problemy w funkcjonowaniu niepodległego państwa polskiego.

Zajawką tego, co nas czeka, która do nas dotarła po ogłoszeniu wyników, była informacja, że podczas sesji tutejszego parlamentu posłowie PiS-u, poniesieni wiadomościami zza oceanu, skandowali imię i nazwisko zwycięzcy amerykańskich wyborów. Sięgnąwszy zaś do tygodnia sprzed wyborów – warto przypomnieć coś à propos. M. Błaszczak, potencjalny kandydat PiS-u w wyborach prezydenckich, zaproponował, by po wygranej D. Trumpa premier Polski podał się wraz z całym rządem do dymisji. Oto prawdopodobnie w głowach tych ludzi granica pomiędzy naiwną demonstracją radości a hołdem wasalnym jest całkowicie zatarta. 

Drugą ciekawostką, a jest to na razie plotka, choć z dużym potencjałem prawdopodobieństwa, jest wieść gminna, że mianowicie wygrana wyborcza D. Trumpa napawa A. Dudę i jego najbliższe otoczenie nadzieją na załatwienie sobie zagranicznych posad po zakończeniu ich pracy w Polsce. Trzeba powiedzieć, że pierwszy raz w życiu usłyszeliśmy, by prezydent jakiegoś kraju i jego urzędnicy snuli plany życiowe w tym guście i w takiej manierze, w oparciu o wyniki wyborów w innym państwie. Najpewniej skłonność do ostrego kombinowania jest jednak stemplem wytłoczonym w tutejszym genotypie. Jako się rzekło, jest to na razie plotka i byłoby to może i pocieszenie, gdyby nie fakt, że z plotek składa się nasza rzeczywistość.

Spróbujemy wypowiedzieć się teraz trochę szerzej, choć w zaledwie tylko jednej sprawie, a jest to ogólna zapowiedź prezydenta elekta. Otóż w swym pierwszym wystąpieniu D. Trump powiedział krótko: „Naprawimy wszystko”. Jest to – popatrzmy – synteza rzeczywiście wszystkiego, co najpotrzebniejsze. Ze świecą szukać lepszej obietnicy. „Naprawimy wszystko” to wzór zdania idealnego. Zapewne jest ono już drukowane we wszystkich językach świata i umieszczane w każdym poradniku każdego populisty – lewicowego, prawicowego i centrowego. Jesteśmy szczerze nim zachwyceni. Gdyśmy się zastanawiali, z kim D. Trump będzie „naprawiać wszystko”, że być może będzie to Rosjanin, a może i p. Czarnek jako prezydent RP, to straciliśmy wątek i musieliśmy skończyć pisanie na dziś, z myślą o jutrze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 46/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Naprawimy wszystko