Mielec i kibice

Kilkanaście miesięcy temu na ekranach polskich kin gościł film Football Factory, którego (anty)bohaterami byli pseudokibice londyńskiej Chelsea. Od naszych chuliganów nie różnili się niczym, z wyjątkiem jednego: wszyscy mieli tzw. zakazy stadionowe i ewentualnych rozrób mogli dokonywać wyłącznie z dala od trybun.
Czyta się kilka minut

To oczywiście jeden z najważniejszych kroków do zreformowania całej polskiej piłki: pozbycie się chuliganów ze stadionów i nietraktowanie ich jak kibiców, bo co to za kibic, dla którego bijatyka jest ważniejsza od bycia z własną drużyną?

Co innego jednak sytuacja piłki, a co innego sytuacja społeczna. Przemoc nie jest nieodłączną towarzyszką futbolu. Ci, którzy bili się z policją w Mielcu, nie nauczyli się jej na stadionie. Raczej wśród niej wzrastali - w szkole, na osiedlu, może w domu. Oczywiście zawsze warto przy takiej okazji apelować o profesjonalizację służb porządkowych, żeby zaprowadzając spokój nie prowokowały dodatkowych konfliktów. Warto mówić o szybkości orzekania polskich sądów i nieuchronności kar dla uczestników zajść. Ale to wszystko nie wystarczy, bo ludzie z Mielca - miasta uzależnionego niegdyś od jednego zakładu przemysłowego i borykającego się z gigantycznym bezrobociem - przegrali coś więcej niż mecz ligowy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2005