To oczywiście jeden z najważniejszych kroków do zreformowania całej polskiej piłki: pozbycie się chuliganów ze stadionów i nietraktowanie ich jak kibiców, bo co to za kibic, dla którego bijatyka jest ważniejsza od bycia z własną drużyną?
Co innego jednak sytuacja piłki, a co innego sytuacja społeczna. Przemoc nie jest nieodłączną towarzyszką futbolu. Ci, którzy bili się z policją w Mielcu, nie nauczyli się jej na stadionie. Raczej wśród niej wzrastali - w szkole, na osiedlu, może w domu. Oczywiście zawsze warto przy takiej okazji apelować o profesjonalizację służb porządkowych, żeby zaprowadzając spokój nie prowokowały dodatkowych konfliktów. Warto mówić o szybkości orzekania polskich sądów i nieuchronności kar dla uczestników zajść. Ale to wszystko nie wystarczy, bo ludzie z Mielca - miasta uzależnionego niegdyś od jednego zakładu przemysłowego i borykającego się z gigantycznym bezrobociem - przegrali coś więcej niż mecz ligowy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















