Meriam

Wciąż o niej myślę.
Czyta się kilka minut
 /
/

Smukła sylwetka, patrzące z powagą wielkie, jasne oczy, wyraziste usta, smukłe palce, ciemne, nastroszone włosy, biały welon. Ślubne zdjęcie. Ona pochylona nad mężem, on siedzi na krześle. Ona opiekuńczym gestem położyła ręce na jego ramionach. Meriam Yehya Ibrahim Ishag, lekarka.

Mąż – Daniel Wani, pochodzi z Sudanu Południowego, jest czarnoskóry, ma obywatelstwo amerykańskie. Oboje są chrześcijanami. Ich gospodarstwo znajduje się na południe od Chartumu. W miniony czwartek 15 maja Meriam została w majestacie prawa skazana na chłostę i śmierć przez powieszenie.

Nieszczęsne ślubne zdjęcie. Meriam miała wtedy 25 lat, teraz ma 27. Czy się zmieniła? Urodziła dziecko, za miesiąc urodzi drugie. Potem zostanie wychłostana (sto uderzeń) i powieszona. Tymczasem przebywa w więzieniu. Krewniak-donosiciel posłużył się zdjęciem jako dowodem na to, że zawarła ślub chrześcijański. Za porzucenie islamu i przyjęcie chrześcijaństwa w Sudanie grozi kara śmierci. Można jej uniknąć, wyrzekając się nowej wiary i wracając do islamu. Takie przypadki się zdarzają. Małżeństwo z Danielem w świetle prawa szariatu jest cudzołóstwem.

Sędziemu, który dał jej trzy dni do namysłu, Meriam odpowiedziała: „Jestem chrześcijanką i nigdy nie dokonałam aktu apostazji”. Takie przypadki prawie się nie zdarzają. Jej ojciec był muzułmaninem, więc wedle obowiązującego w Sudanie szariatu i ona jest muzułmanką. Tymczasem od najmłodszych lat żyła bez ojca, była wychowywana w wierze prawosławnej przez pochodzącą z Etiopii matkę.

Po ogłoszeniu wyroku przed budynkiem sądu manifestowało 50 odważnych osób. Pojawiły się protesty ze świata: głos zabrał sekretarz generalny ONZ, rządy USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Holandii, Amnesty International i inne organizacje broniące praw człowieka. Zbierane są podpisy pod zbiorowymi protestami. Adwokat Meriam zapowiada apelację. Jego zdaniem sędzia bardziej się trzymał szariatu niż obowiązującego prawa, które gwarantuje „poszanowanie wolności religijnej i prawo każdego do zmiany wiary lub własnych wierzeń”. Tymczasem przewodniczący Sudańskiej Rady Narodowej Al-Fateh Ezzedin oświadczył (w radiu Omdurman), że zainteresowanie światowych mediów sprawą sudańskiej kobiety szkodzi reputacji kraju przez fałszywe informacje, bowiem kobieta – stwierdził polityk, niezgodnie z prawdą – była wychowywana przez oboje rodziców wiary islamskiej. W mediach powraca wspomnienie Pakistanki Asi Bibi, która od 2010 r. przebywa w więzieniu, oczekując na wykonanie wyroku śmierci za „bluźnierstwo” (powiedziała: „Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzechy świata. A co zrobił Mahomet dla ludzi?”).

Historia Meriam budzi zgrozę. Dziś jeszcze, na oczach świata, mogą się dziać rzeczy tak potworne? Ten dramat zresztą jest raczej wierzchołkiem góry lodowej niż czymś wyjątkowym. Wciąż przecież w krajach muzułmańskich trwają różnego rodzaju prześladowania mniejszości chrześcijańskich.

Historia Meriam budzi też pragnienie protestu, pragnienie dołączenia się do tych, którzy domagają się jej bezwarunkowego uwolnienia. Pragnienie wykrzyczenia, że to hańba, że tak nie wolno.

Historia Meriam (a także Bibi i innych ofiar szariatu) przypomina, ku naszemu przerażeniu, że w przeszłości i my, chrześcijanie, postępowaliśmy podobnie. Za to w 2000 r. Jan Paweł II publicznie przepraszał Boga i ludzi.

W dniu, w którym w Chartumie sędzia odczytywał wyrok śmierci na Meriam, w Częstochowie, podczas publicznego spotkania, ktoś mnie spytał, czy uważam, że w Polsce Kościół jest prześladowany? Pytający zaznaczył, że tej opinii nie podziela, ale często ją słyszy. Pomyślałem, że mówienie u nas o prześladowaniu jest zniewagą wyznawców płacących najwyższą cenę za wierność – takich jak Meriam.

19 maja, cztery dni po ogłoszeniu wyroku śmierci na Meriam, rozpoczęto w Watykanie obchody pięćdziesięciolecia działalności Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego. Mamy nadzieję, że Rada zabierze głos w sprawie Meriam.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2014