Medeski Martin & Wood, „Note Bleu. Best of the Blue Note

Poprzednia oficjalna składanka tria MMW ukazała się w roku 1999, w wytwórni Gramavision. Tamta płyta była reprezentatywnym wyborem działalności zespołu w latach 1991-96, "Note Bleu może zaś dać jedynie dość ograniczone pojęcie o tym, co muzycy robili później. Nie ma tu więc nic z ciekawego eksperymentu "Farmer's Reserve (1997), brak też choćby paru minut z długich, pociągających improwizacji ("Electric Tonic, 2001). Niestety, nikt z mejdżersów (jak mawiają ludzie z branży) nie pochyli się nad pomniejszymi wytwórniami.
Czyta się kilka minut
 /
/

Niewątpliwym atutem "Note Bleu" jest natomiast dołączona płyta DVD (ale uwaga: jest też wydanie zawierające wyłącznie CD). To duża przyjemność obejrzeć Medeskich w akcji, zobaczyć pomysłowe, awangardyzujące teledyski czy też poznać zabawnie opowiadaną historię grupy.

A sama muzyka? MMW zachowali to, co od początku ich charakteryzowało: wybuchową wręcz muzyczną pomysłowość, łączenie przeróżnych stylów i gatunków, żywiołową grę, a zarazem upodobanie do pastiszu i parodii. Koronnym przykładem może być Hendrixowskie (choć nie on to skomponował) "Hey, Joe", wykonane w akustycznym trio, gdzie dźwięki raz udają natchnioną improwizację, a za chwilę cokolwiek taneczno-piosenkowy akompaniament.

Podstawą, a przy tym znakiem rozpoznawczym MMW są: elektryczne klawisze (zwłaszcza przypomniany przez Medeskiego hammond!), bas (elektryczny lub akustyczny) i duży perkusyjny zestaw. W czasach Blue Note grupa nieporównanie częściej sięga do efektów dodatkowych. Spokojna, bluesowa kompozycja ("Note Blue") jest zakłócana przez obróbkę na konsolecie. W "Off the Table" funkcję dodatkowego instrumentu rytmicznego zaczyna nagle pełnić piłeczka pingpongowa, zaraz też słychać głosy graczy i publiczności. Bywa, że zespół użyje instrumentów-zabawek czy też zaproponuje zaproszonemu alciście nader szczególne potraktowanie saksofonu. To wszystko celowo udziwnia i tak już odjazdową muzykę zespołu, bardzo zresztą świadomego wielu cudzysłowów.

Owszem, sporadycznie zdarzają się fragmenty nużące, co oznacza tu: przewidywalne, nieodkrywcze. Nie wykluczam zresztą, że trio znajduje się obecnie w okresie pewnego przesilenia, z którego (tak ufam) wyniknie wiele nowego i dobrego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2006