Część prezentowanych prac Malczewskiego – zwłaszcza tych o charakterze szkicowym – powstała zapewne w czasie trwania podróży w 1884 roku. Liczne noszą datę o rok późniejszą – artysta wykonywał je na podstawie szkiców, kończył rozpoczęte prace lub wykorzystywał fotografie i na ich podstawie odtwarzał miejsca i sytuacje sprzed kilku miesięcy. Prace artysty były bowiem przeznaczone na wystawę „artystycznych trofeów” – dzieł sztuki i ówczesnego rzemiosła, które Karol Lanckoroński przywiózł z dwóch wypraw: w latach 1882/1883 i 1884. Zanim powstała wawelska wystawa, dzieła Jacka Malczewskiego przeszły konserwację, która trwała od listopada 2024 roku.
„Nie wiem do dziś, co mogło kierować ojcem, by zaprosić malarza do udziału jako gościa w ekspedycji archeologicznej do Pamfilii i Pizydii” – pisała Karolina Lanckorońska w 1995 roku na łamach „Tygodnika Powszechnego”. I dodawała: „Nie wiem, kiedy i którędy poznał Malczewskiego mój ojciec”. Ale Artysta i jego Mecenas znali się zapewne dużo wcześniej – Karol Lanckoroński musiał wiedzieć, że z powierzonego mu zadania malarz wywiąże się należycie. A zadanie to polegało zapewne na wykonywaniu na miejscu „szybkich szkiców interesujących krajobrazów lub typów” – tak bowiem Karol Lanckoroński definiował swoje oczekiwania wobec innego artysty – Leopolda Bary, uczestnika pierwszej wyprawy do południowo-zachodniej Turcji w październiku 1882 r.
Przygotowania
Na miejscu kupowano (lub wynajmowano) konie i muły. Ukształtowanie terenu wykluczało użycie wozów; przemieszczano się więc konno, czasem też pieszo, nierzadko pokonując wzniesienia i gęste zarośla czy przeprawiając się przez rzekę. Objuczone zwierzęta, które dźwigały cały ekwipunek, nie zawsze były w stanie podążać tam, dokąd można było dojechać konno. Kłopotów przysparzali także miejscowi pomocnicy, którzy często opóźniali marszrutę i nie chcieli się podejmować trudnych zadań.
Lanckoroński tak opisuje podróż do Syrku 21 września 1884 roku: „O 7.30 rano, po długich przygotowaniach byliśmy wreszcie gotowi do podróży do Syrku, dawnego Selge (…). Kiedy przewodnik, który wczoraj obiecał wskazać nam drogę, zobaczył niektóre bardzo obładowane zwierzęta, wyjaśnił, że przejście tą drogą ze zwierzętami jucznymi jest niemożliwe. Rozdzieliliśmy się więc (…). Nasza karawana była zbyt okazała. Zaptieh [tur. żandarm] jechał konno na przedzie, za nim podążało siedem zwierząt jucznych z dwoma poganiaczami idącymi pieszo i dwoma jadącymi na osłach, którzy jednak wkrótce zboczyli z drogi i pojawili się dopiero nazajutrz”.
Wielokulturowa Adalia
Adalia – dawna stolica Pamfilii, założona w 150 r. p.n.e. przez króla Pergamonu Attalosa II (159–138 p.n.e.), liczyła w 1884 r. około 25 tys. mieszkańców. Był to wówczas jedyny tak duży port śródziemnomorski. Tutaj Malczewski szkicował, zapewne dla „śmiesznego wyrazu ust”, wielbłądy, które, według opisów Lanckorońskiego, „obładowane worami i skrzyniami, ciągnęły w nieskończonych karawanach”. Mieszkali tu obok siebie Grecy, Ormianie, Żydzi, Turcy i Arabowie. W porcie panował gwar i zgiełk, a tragarze i marynarze uwijali się wokół zawijających do portu statków.
Przybywających do Adalii urzekał malowniczy widok, opisany przez Lanckorońskiego: wybrzeże z czerwono-brunatnego wapienia wznoszące się na wysokość 30 metrów prostopadle do morza; na tym „naturalnym murze wznoszą się około zatoki inne pięknie zbudowane ręką ludzką mury okalające rozległe miasto, ponad które strzelają wysoko palmy i minarety”, a w oddali majestatyczne góry Taurus. Artysta tak właśnie to namalował: wysokie, skaliste wybrzeże, fragment opasujących miasto bizantyńskich murów obronnych i łańcuch gór na horyzoncie. W łódce cumującej przy brzegu siedzą czterej członkowie ekspedycji, a Karol Lanckoroński stoi jeszcze na nabrzeżu, gdzie być może żegna się z przedstawicielem miejscowych władz. W postaci z turecka ubranego mężczyzny można się domyślać Turchana Beya, mutasarrifa Adalii.
Podróż to wrażenia
„Do naszego domu przyjeżdżamy jednocześnie z Hartlem, Malczewskim i Sokołowskim” – zapisał Lanckoroński 4 października. Wszyscy członkowie wyprawy byli więc już na miejscu. Kolejny zapis hrabiego: „Malczewski zrobił ładne rzeczy” oraz informacja o tym, że nazajutrz wybrał się „kolejny raz z malarzem do latarni”, mogą świadczyć o tym, że artysta natychmiast zabrał się do pracy. W Adalii powstało stosunkowo dużo jego rysunków. Jednym z nich jest autoportret przy pracy – malarz rozłożył sztalugi w pobliżu „łuków po Hadryanie” i sportretował siebie na tle jednego z najważniejszych zabytków starożytnych Adalii: trójprzęsłowej bramy Hadriana, wzniesionej w 130 r. w celu upamiętnienia wizyty tegoż cesarza.
W Adalii wykonał Malczewski także rysunek wyobrażający członków wyprawy w rozmowie z mieszkańcami lub urzędnikami. Wskazówką do identyfikacji miejsca jest widoczna na drugim planie, z lewej strony, charakterystyczna sylwetka słynnego „żłobkowanego” minaretu Yivli, pochodzącego z czasów seldżuckiego sułtana Keykobada I (1219-1238). Inny rysunek przedstawia podwórze domu, na którym członkowie wyprawy spoglądają z drewnianej galerii na tłum żywo gestykulujących mężczyzn, zgromadzonych na schodach wiodących z podwórza na galerię. Także i ta scena rozgrywa się zapewne w Adalii, a Malczewski przedstawił opisany przez Lanckorońskiego „obszerny i wygodny dom, cały z drzewa, z galeryą na około podwórza biegnącą”.
Obserwacje
Przedmiotem zainteresowania członków wyprawy były nie tylko starożytne ruiny i dawna sztuka, lecz także codzienne życie, zwyczaje i tradycje ówczesnych mieszkańców Anatolii, ich kultura i religia. 21 października Lanckoroński w towarzystwie mutasarrifa Turchana Beya zwiedzał „dwa meczety”, a w dzienniku zanotował: „Wieczorem z Luschanem, Sokołowskim, Malczewskim u Hadgiego Alego Effendiego (…). Następnie turecka kawiarnia, teatr”.
Być może do tej wizyty nawiązuje rysunek Jacka Malczewskiego przedstawiający wnętrze kawiarni (kafany), gdzie odbywa się przedstawienie tureckiego teatru ludowego zwanego orta oyunu („gra pośrodku”). Nie jest to jednak reporterski zapis konkretnej sytuacji – grupę trzech aktorów malarz skopiował bowiem z fotografii, którą wykonał Felix Luschan w Adalii w 1883 r. Malarz wiernie powtórzył pozę i kostium aktora grającego kobietę z zasłoniętą twarzą (role kobiece odtwarzali mężczyźni) oraz aktora z lewej strony, lekko pochylonego do przodu. Scenę, sfotografowaną przez Luschana na ulicy, Malczewski przeniósł do wnętrza, w którym wśród publiczności sportretował kilku członków wyprawy.
W teatrze cieni
Z pobytem w Adalii łączy się, być może, także rysunek ukazujący turecki teatr cieni – w notatkach Karola Lanckorońskiego 7 października pojawia się zapis: „Kolacja z Whittalem i Cartezą. Następnie karagiös”. Karagöz (karagiös) był jednym z dwóch (oprócz teatru lalek) rodzajów tureckich teatrów ludowych. Widowiska te, znane w Turcji od XVI wieku, odbywały się w pałacach, domach lub kawiarniach. Lalki cieniowe, wykonane z odpowiednio spreparowanej skóry zwierzęcej, która stawała się przezroczysta, wprawiane były w ruch za pomocą drążków przytwierdzonych od tyłu, tak że układały się prostopadle do specjalnie podświetlonego ekranu. Bohaterami improwizowanych przedstawień, swoistej komedii charakterów i sytuacji, były dwie postacie, reprezentujące odmienne typy i temperamenty: Hacivat – typ wykształconego mieszczanina oportunisty, operującego wytwornym językiem; i Karagöz – prosty, niewykształcony, ale wesoły człowiek z ludu. Tematem widowisk były aktualne wydarzenia, krytyka społeczna, popularne opowieści czy też parodia znanych osób.
W swoim rysunku Malczewski przedstawił niewielkie pomieszczenie ze sceną w głębi, obramioną udrapowaną i podświetloną od tyłu kotarą, na której widoczne są dwie lalki cieniowe. Linki, widoczne ponad nimi, to być może dowód na to, że malarz dokładnie nie wiedział, na czym polega ich animacja (drążki były bowiem dla widza niewidoczne), lub – wykonując rysunek dużo później – połączył dwa rodzaje przedstawień: teatr cieni z teatrem marionetek. Na podstawie własnoręcznych szkiców odtworzył zapewne publiczność – w niedużej, pustej sali siedzą wokół sceny nie tylko miejscowi widzowie, których wyróżniają nakrycia głowy (fezy), lecz także czterej członkowie ekspedycji. Karol Lanckoroński i Marian Sokołowski, ukazani z profilu, oglądają przedstawienie, Felix Luschan zwraca się natomiast w stronę widowni. Stojący mężczyzna trzymający w lewej ręce rozłożony szkicownik, w prawej ołówek i obserwujący scenę z widocznym zainteresowaniem to zapewne autoportret artysty szkicującego na żywo scenę, którą później dokładnie opracuje.

Zredagowany i skrócony fragment tekstu autorstwa dr Joanny Winiewicz-Wolskiej pochodzi z publikacji „Jacek Malczewski w Anatolii” wydanej przez Zamek Królewski w związku z otwarciem wystawy.
DR JOANNA WINIEWICZ-WOLSKA – kuratorka wystawy, kustosz, kierownik Działu malarstwa w Zamku Królewskim na Wawelu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















