Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Magazyn Literacki „Książki w Tygodniku”: Betlejem dziś

Magazyn Literacki „Książki w Tygodniku”: Betlejem dziś

30.11.2014
Czyta się kilka minut
Betlejem? Niby wszystko jasne.
M

Mniej więcej wiemy, gdzie leży. Wszyscy znają nowotestamentową historię, która wiąże z tym miastem jedno z najistotniejszych dla chrześcijan wydarzeń religijnych. Potrafimy sobie wyobrazić, że jako miejsce kultu Betlejem musiało w przeszłości odgrywać bardzo ważną rolę, co miało wpływ na życie zarówno ówczesnych mieszkańców, jak i pielgrzymów, którzy ściągali do Palestyny z najdalszych zakątków świata. Słowem: przeszłość obfita w kluczowe dla historii świata wydarzenia. Ale co potem? Co działo się z i w Betlejem przez następne stulecia? A przede wszystkim – co dzieje się tam dziś?

CZY ZADAJEMY SOBIE PYTANIE, kto dziś mieszka w Betlejem? Jaka społeczność, jaki naród je zasiedla? Jak wygląda życie ludzi, którzy każdego dnia spacerują po ulicach tego miasta? Nam Betlejem kojarzy się ze stajenką i narodzinami Chrystusa, jest religijnym toposem ze wspaniałej opowieści, którą słyszeliśmy tak wiele razy, że jej szczegóły zaczęły się zacierać, zwłaszcza topografia miejsca, w którym – jak mówią – to wszystko się zdarzyło. Dla nich, dla mieszkańców Betlejem, dla Palestyńczyków, którzy tam żyją, przestrzeń (jej znaki szczególne, jej kształt, jej rozmiary) ma ogromne znaczenie. Przede wszystkim dlatego, że żyją z poczuciem, iż ciągle się im wymyka, że mają jej coraz mniej, że tracą ją na rzecz innych. Kurczące się terytorium, zawężające się granice miasta, coraz większe poczucie osaczenia i bezsilności.

KONFLIKT IZRAELSKO-PALESTYŃSKI to temat trudny i złożony. Pisaliśmy o nim wielokrotnie na łamach „Tygodnika” i jeszcze nie raz będziemy go podejmować. Dziś przedstawiamy trzy materiały, które nie odnoszą się do tego konfliktu bezpośrednio, ale dla których jest on istotnym tłem, determinującym wszystko, co dzieje się na głównej scenie. Tą sceną jest miasto – Betlejem. Postanowiliśmy pokazać je oczami mieszkańców i ludzi, którzy je stale odwiedzają. Raja Shehadeh, palestyński prawnik, aktywista i pisarz, opowiada o podróży do Betlejem z jego rodzinnego Ramallah. Zwykła wycieczka okazuje się męczącą wyprawą, ponieważ dystans, który oddziela obydwa miasta, jest trudny do pokonania. Szybką podróż uniemożliwia wybudowany przez Izrael mur, który tnie ziemię na części. Jedni mogą się między tymi częściami poruszać bez kłopotu, korzystając z autostrad, inni muszą nauczyć się nowych ścieżek i tras, muszą na nowo poznać znane im, ale teraz zniekształcone terytorium.

LEILA SANSOUR to palestyńsko-brytyjska reżyserka, która w 2004 r., po wielu latach spędzonych w Anglii, powróciła do Betlejem, by nakręcić film o powstającym murze. Nie wiedziała, że projekt ten rozciągnie się na dekadę. Jej opowieść uzmysławia nam bolesną prawdę: gdy zaczynamy śpiewać kolędy, Betlejem pojawia się w naszych domach, ale jedynie jako słowo. Samo miejsce jest nam obce, a może nawet – obojętne.

JEST TEŻ ROZMOWA Z ETGAREM KERETEM, izraelskim prozaikiem, którą przeprowadziłem podczas ostatniej edycji Festiwalu Conrada. Keret nie mówi o Betlejem, opowiada jednak o doświadczeniu, które ma coś wspólnego z tak dobrze nam znaną religijną historią: o ojcostwie, o narodzinach syna, które całkowicie zmieniły jego sposób patrzenia na świat, sprawiły, że pewne sprawy musiał zacząć tłumaczyć już nie tylko sobie, ale również dziecku, przyjmując jego perspektywę. Jak dziecko postrzega konflikt? Jak uchronić je przed reprodukowaniem schematów, w których przemoc wydaje się naturalniejsza niż pokój? Lęk przed nieznanym – mówi Keret – lęk przed pokojem jest większy niż strach przed wojną, która została oswojona, z którą ludzie nauczyli się żyć.
Tak wygląda dziś sytuacja w Betlejem.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]