„Loverly”

"Loverly"
Czyta się kilka minut

Cassandra Wilson

Blue Note / EMI

Płyta została pomyślana dość przewrotnie, wypadła natomiast cokolwiek ambiwalentnie. Przy wszelkich zastrzeżeniach trzeba jednak pamiętać, że chodzi tu o wysokości przyalpejskie. Dla muzyków jazzowych standardy są poruszaniem się między biegunami oswojenia a odpoznania; Cassandrę Wilson, i nie ma w tym nic dziwnego, zdecydowanie bardziej interesuje punkt drugi.

Przygotowując się do sesji, śpiewaczka zaproponowała grającemu na perkusjonaliach Lekanowi Babalola poszukiwanie w wybranych melodiach ich afrykańskich korzeni. To nader skomplikowana teza historyczna, wszak nie każdy jazzowy standard wywodzi się z muzyki stricte jazzowej. W każdym razie chodziło o rekonstrukcję (reinterpretację) struktur rytmicznych. Babalola, a także cały zespół, solidnie rozwiązali (ale i postawili) ten problem. Utwory są silnie zrytmizowane, rozkład akcentów służy przy tym złożoności muzyki. Instrumenty perkusyjne niejednokrotnie funkcjonują kontrastowo w stosunku do fraz liderki. Nawet miękki rytm w być może najpiękniejszej na płycie piosence "Black Orpheus" staje się czynnikiem dominującym. Ba! Nawet gdy Cassandra Wilson snuje powolne frazy w "Wouldn’t It Be Lovely", zarazem kształtuje je tak, by słychać w nich było, hm, ukrytą rytmiczność.

Zatem Wilson radykalnie podeszła do standardów, starając się przy tym o zachowanie ekspresyjnej powściągliwości. Analogicznie zrealizowano przestrzeń dźwiękową: brzmienie albumu jest nie tyle płaskie, ile zacieśnione; wzmocniono natomiast tony niskie, co niekoniecznie sprawia przyjemność uchu. Być może artystka chciała udowodnić, że nie ma takich ograniczeń, w których nie mogłaby sobie poradzić. Owszem, przy takim głosie wystarczy pół frazy, by przypomnieć, kim jest jego posiadaczka i co potrafi ze swoim głosem zrobić. Niemniej - i na tym polega kłopot - cała płyta budzi raczej uznanie niż zachwyt.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2008