Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Literatura w niebycie

Literatura w niebycie

24.08.2015
Czyta się kilka minut
Arcydziełom przeszłości, jeśli się je uwspółcześni, nie grozi unicestwienie. Są nam potrzebne, tak jak my im jesteśmy potrzebni.
Sylwia Chutnik w sukni barokowej; zdaniem Jerzego Jarniewicza pisarka mogłaby uwspółcześnić dzieło Franciszki Urszuli Radziwiłłowej. Fot.: Jean Auguste Dominique / Daniel Kozak // Montaż „TP”
S

Sobotnie przedpołudnie. W telewizyjnym programie poświęconym książkom krytycy wypowiadają się o pomyśle Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpisania konkursu na przekład dzieł literatury staropolskiej na współczesną polszczyznę. Ministerstwu chodzi o uprzystępnienie uczniom tych coraz mniej czytelnych tekstów. I co? „Zgroza!”, krzyczą zgodnie wszyscy obecni, „Zgroza i absurd!”. „To odesłanie do czyśćca oryginalnych utworów – słyszę – wymazywanie ich z pamięci”.

A więc: ręce precz od naszej pięknej, choć nieczytanej literatury. Niech nikt ze współczesnych nie tyka Reja, Szymonowica czy Sępa Szarzyńskiego. Niech stoją, jak do tej pory, na zakurzonych półkach szkolnych bibliotek. Nie, nie na półkach, a w muzealnych gablotach z napisem „Nie dotykać eksponatów!”.

Lęk przed uwspółcześnieniem tych tekstów nie bierze się z obaw, że przekłady mogą wypaść źle, ale z...

17476

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zacznę od sprzeciwu wobec zachwytów nad współczesnymi tekstami dawnej literatury angielskiej. Mnie osobiście sa one na rekę, gdyż stary angielski sprawia mi wiele trudności. Niemniej z jeszcze wieksza radoscią witam ich polskie przekłady. A co sa warte przekłady literatury, nawet Stanisława Barańczaka, proszę zapytać Juliana Tuwima:))Co gorsze, Anglicy wzięli rozpęd i tlumacza w ten sam sposób żródła historyczne (sic!). Co to oznacza, wie tylko historyk pracujący na źródłach! Żeby więc dotrzeć do oryginalnego tekstu, trzeba jechać do Londynu i zamówić książke w bibliotece, w dziale starych drukow. Żeby było weselej, tłumaczone są też łacińskie teksty starych kronik. A ze chyba na Wyspach nie za dobrze ze znajomoscia łaciny, zadaniem historyka jest dotrzeć do oryginalnego tekstu, oczywiście w starych drukach bibliotecznych. Propozycja, aby to samo robic z polską literaturą, wsparta jest argumentem z gatunku tych wskazujących na oglądalność programów telewizyjnych. Ogladają ludziska - dobrze, nie oglądają - źle, więc zdejmujemy program. Otóż nie ma obowiązku zadnego czytać Reja i Kochanowskiego. Lepiej oglądać seriale TV, a co...A literaturze staropolskiej proszę dac spokój. Niech sobie stoi na półce i cieszy czytelnika, który jest w stanie ja docenic.

W dzisiejszych czasach wszystkie popularne klasyki można mieć za darmo w ramach ebooka. Więc ... po co płacić za papierową książkę.

Bardzo słusznie:))) Zwłaszcza, ze te ebooki mogą być płodzone w dowolnych ilościach i w dowolnej postaci: skrócone, wydłużone, przerobione tak lub siak... Przecież nikt tego nie kontroluje, dziś można wyprodukować każda bzdure i kazdą bzdure puscic na rynek. A ciemny lud to kupi.

Niezwykle trafny i merytorycznie uzasadniony tekst p. Jarniewicza, również celny komentarz p. Klaty. Bardzo mi się podobają propozycje dotyczące nowych wersji (nie nazywam ich "tłumaczeniami"), łącznie z propozycjami autorów. Z ogromną przyjemnością wezmę do ręki (i chyba zakupię) wersję "dwujęzyczną" - na lewej stronie kopia wydania archiwalnego (ówczesna czcionka, grafika!), po prawej - wersja aktualna.

Proszę się wiec zdecydować: albo jest Pan zdania red. Jarniewicza, albo zgadza się Pan z red. Klata:)) Zwazywszy pański post miałabym propozycje dla Sz. Redakcji TP: obok oryginalnego felietonu pana Klaty zamieszczać krótkie jego streszczenie oraz główne tezy:))

Zamienić przypisy ( nie - tekst oryginalny!) w podręcznikach szkolnych na nową wersję utworu? Marzenie licealnej polonistki! Sądzę, że uczniów też! Nie w każdym tekście udaje się rozsmakować, zakochać, zachwycić...Męczy słownictwo, gramatyka, konwencja. Ale z drugiej strony: już nie będzie pretekstu, żeby na lekcji Janek i Zosia napisali swoją wersję sonetu Sępa - Szarzyńskiego. Ktoś inny zrobi to lepiej?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]