Listy 50/11

"TP" 48/11
Czyta się kilka minut

Z czym walczy bp Mering?

Z wywiadu z biskupem Meringiem wyłania się obraz rozmówcy mało sympatyczny. Więcej w nim niechęci niż empatii, co dziwi, bo przecież jest to rozmowa z kapłanem. Odpowiedzi często są demagogiczne lub wymijające. I ta wspaniałomyślność: "Nikt przecież księdza Adama  nie wyrzuca z Kościoła" - komunikuje biskup. Zdumiewające! Jakby zakneblowanie człowieka bez podania powodu było nic nieznaczącym drobiazgiem w walce..., właśnie, w walce o co? Bo przecież nie jest to walka z wypaczeniami prawd wiary czy z zalążkami schizmy! W sumie daje ten wywiad przygnębiający obraz mentalności części naszego Episkopatu. I na koniec, pod rozwagę ks. biskupa, chcę przywołać cytat z tekstu "Sentencje Ojców" napisanego przez Pawła Śpiewaka: "Osądzając innych ludzi, brać należy pod uwagę to, co uczynili najlepszego".

Jerzy Horn

Biskup Mering w wywiadzie zastosował sporo wykrętów. I nie przekonał mnie do siebie absolutnie. Zachował się jak typowy hierarcha, który zawsze ma rację, nawet gdy jej nie ma. O liście prowincjała ks. Pawła Naumowicza podtrzymującym zakaz wypowiedzi dla ks. Bonieckiego nawet nie wspominam. Proszę sobie przypomnieć, jak bronili o. Rydzyka jego przełożeni i współbracia. Widać u księży marianów jest inaczej, najlepiej swojemu dowalić.

Mirosław Osowski, Stalowa Wola

"TP" 47/11

Nie będzie Niemiec

Z niepokojem obserwuję pogłębiające się w ostatnim czasie "lewicowe odchylenie" "Tygodnika Powszechnego". Oto np. Redaktor Naczelny, pan Piotr Mucharski,  w swym krótkim komentarzu poświęconym burdom, do jakich doszło w Warszawie dnia 11 listopada ("Kibole w garniturach"), "po imieniu" pisze tylko o prawicy, jak gdyby lewica nie ponosiła żadnej winy w owych ubolewania godnych wydarzeniach. Dobrze, że przynajmniej dał "odsyłacz" do obszerniejszego tekstu ze strony 10. Jego autor, pan Michał Olszewski, na stronie 11 informuje, owszem, o przybyciu z Niemiec "lewicowej bojówki", ale dodaje (ewidentnie łagodząc ocenę jej aktywności): "Nie sposób jednak postawić znaku równości między opluciem  mężczyzny w stroju napoleońskim a regularną bitwą, którą stoczyła na Placu Konstytucji grupa uczestników Marszu Niepodległości z policją".

Faktycznie - nie sposób. Przecież mężczyzna, który został "tylko" opluty, mógł się po prostu wytrzeć i pójść spokojnie do domu. Strat wymiernych finansowo nie poniósł. Podczas gdy ta straszna druga strona (której w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwiam) spowodowała ogromne straty materialne (tak jakby tylko te się liczyły).

Pisała kiedyś znana polska poetka: "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". Biedna, nie przewidziała, że jeśli ten Niemiec będzie lewicowym antyfaszystą, to... (prawie) wszystko w porządku.

Przy okazji pytanie: czy użyty przez pana Michała Olszewskiego termin "szalbierstwo" w odniesieniu do poglądów ludzi "myślących inaczej" nie należy aby do słownictwa określanego jako "mowa nienawiści"?

Andrzej Pisowicz

Od redakcji: Będziemy utrzymywać, że nie da się postawić znaku równości pomiędzy opluciem człowieka w mundurze z epoki i rzucaniem kostką brukową w policjantów. "Szalbierstwem" nazwaliśmy właśnie tego rodzaju, bardzo liczne, próby.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2011