Reklama

List, ostryga i kolekcjoner

List, ostryga i kolekcjoner

15.02.2016
Czyta się kilka minut
Nie możemy zająć się dziś analizą listu naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do BBC.
Fot. Grażyna Makara
Stanisław Mancewicz / Fot. Grażyna Makara
B

Bowiem, jak zauważył pan Rostowski na swym Twitterze, w liście owym, w jego wersji angielskiej, jest siedemnaście błędów językowych, co każe nam – naturalnie w imię polskiej racji stanu oraz z braku kompetencji lingwistycznych – zamknąć po prostu paszczę.

Niemniej nie możemy sobie darować spostrzeżenia takiego oto, że list ów, nawet gdyby był napisany na piątkę z gramatyki, jest skrajną osobliwością i nie mamy żadnej wątpliwości, że jesteśmy jedynym krajem na świecie, z którego urzędów takie korespondencje wychodzą na trzeźwo. To ostatnie słowo jest domniemaniem i winno być uznane za przejaw dobrej woli wobec tzw. „dobrej zmiany”. Tak czy owak list omówimy, gdy w MSZ zostanie zatrudniony choćby Anglik z Kołomyi.

Powinniśmy takoż zmilczeć brawurową próbę przeprosin, której podjął się znany nam wszystkim w Krakowie legendarny już wicepremier. Ów próbował bądź nie próbował...

2956

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ile tygodni Polską rządzi drużyna znana pod nośną nazwą Dobra zmiana? Przez ile jeszcze miesięcy resortowe dzieci nie zrozumieją na czym polega nowa jakość rządzenia? Ile jeszcze trzeba będzie demonstrować, że nie żyjemy już w czasach kolesiostwa od koryta? Rząd wyraża jasno swoją postawę wobec innych wartości, które płyną z głębokiego nurtu życia narodu. Dobra zmiana jest drużyną, którą wybrał naród i to naród decyduje czy list do BBC jest dobry czy nie. Narodu nie obchodzi gramatyka języka, zwłaszcza angielskiego, ponieważ to nie gramatykę wkłada się do garnka! Po drugie, jeśli ktoś wybrany przez naród przeprasza to nie znaczy, że przeprasza, bo jeszcze nie wiadomo czy naród tak naprawdę chciałby, żeby przeprosił, czy należy jeszcze poczekać z oceną. Po trzecie to wielka odpowiedzialność rządzić krajem i nie mieć zaplecza politycznego zniszczonego przez obecną opozycję czyli Schetynę i Petru. Należy naprawdę zmusić się trochę do myślenia. Naszemu polskiemu rządowi należy się odrobina spokoju i szacunku, bezwzględnego - jak bezwzględna jest miara wielkości prezesa.

Naszemu polskiemu rządowi się należy odrobinka, jak psu buda, z michą zupy przed tą budą.

Nasi panujący mają budę, mają miskę, a w tej misce mają zupę, ale nie chcą się przyznać do tego, że oni jedzą z tej miski. Niech naród wie, że to narodowa miska. Innymi słowy, niech będzie, że pojęciami zaczerpniętymi z etyki, odsuwamy wszystko co możliwe w przestrzeń odpowiedzialności zbiorowej, bo... i tutaj użyję popularnego na Wyspach sarkazmu cytując Norwida, że naród to zbiorowa odpowiedzialność. Ten rząd ma swoją budę, ale przekonuje wszystkich, że ta buda to buda wszystkich (nie dla wszystkich).

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]