List i oświadczenie Henryka Giedroycia

Po śmierci Jerzego Giedroycia
Czyta się kilka minut

Maisons-Laffitte, 9 marca 2010 Wolą mojego brata, Jerzego Giedroycia, było, ażeby korespondencja, której był autorem, wchodząca w skład rozmaitych wyborów z jego listami przygotowywanych w przyszłości, objęta była copyright Stowarzyszenia Instytut Literacki „Kultura”, stowarzyszenia będącego przedłużeniem i prawnym następcą Instytutu Literackiego SARL. Chodzi nie tylko o listy wynikające z pełnionych przez niego funkcji – dyrektora Instytutu Literackiego i redaktora należących do Instytutu wydawnictw – ale również o pozostawione przez niego korespondencje prywatne lub pochodzące z wcześniejszych niż Instytut Literacki okresów. Taka też była wola Zofii Hertz, jeśli chodzi o listy, których autorem była ona sama lub Zygmunt Hertz. Prawa autorskie do ich listów w ewentualnych publikacjach w przyszłości winny być również – zgodnie z jej życzeniem– objęte copyright Stowarzyszenia Instytut Literacki „Kultura”. Taka była wola mojego brata w tej sprawie, Zofii Hertz, i taka jest moja wola. Prawa do moich listów i notatek mają być potraktowane w identyczny sposób.

Maisons-Laffitte, 7 sierpnia 2009 Drodzy moi Współpracownicy i Przyjaciele, Po śmierci mojego brata Jerzego Giedroycia i po odejściu Zofii Hertz ja ponoszę pełną odpowiedzialność za losy Instytutu Literackiego. Ludzie, wiadomo, odchodzą, ale dzieło, nad którym przez całe życie pracowali, zostaje. Wiele się może zmienić, są jednak rzeczy i sprawy, które pozostają. Dom „Kultury” – dzieło mojego brata i jego współpracowników – jest miejscem wyjątkowym, miejscem, w którym zawsze, w szczególny sposób, podchodziliśmy do obowiązków. Naszym celem była praca dla Polski. Nasz zespół nigdy nie szczędził trudu, nie oczekując żadnych gratyfikacji i wzajemnych podziękowań. Wierni tej tradycji, my wszyscy, którzy opiekujemy się dziśInstytutem Literackim, jesteśmy, nie lekceważąc materialnych potrzeb dnia codziennego, zobowiązani kontynuować taki sposób i taki sens naszej pracy. Bez tego bowiem ani osiągnięcie tego, co zostało dokonane, ani utrzymanie naszego patrymonium nie byłoby i nie będzie możliwe. Duch, który panował zawsze w „Kulturze” – połączenie rygoru z zasadami – zmienić się nie powinien i nie może. Nasz Dom, otwarty dla wszystkich, nie może i nie powinien przestać być tym, czym był i czym dzisiaj ciągle jest. Do tego dopuścić nie mogę ja, do tego dopuścić nie powinniście Wy. W „Kulturze” nikt nigdy nie pracował ani wyłącznie, ani przede wszystkim dla osobistych korzyści. To nie powinno ulec zmianie. Ten Dom ma już miejsce w historii, praca w nim to także misja, która nam przynosi satysfakcję, Polsce i społeczeństwu – korzyść, i powinna być powodem do dumy. Chciałbym, Drodzy moi Współpracownicy, abyście tego byli świadomi i o tym pamiętali.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Kultura Paryska