List

W środę, 29 września, "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita" poinformowały o rezygnacji Zofii Romaszewskiej i Ryszarda Bugaja z członkostwa w kapitule Orderu Odrodzenia Polski.

05.10.2010

Czyta się kilka minut

Tytuł w "Gazecie" był ogólnikowy: "Odchodzą z kapituły orderu"; "Rzepa" była konkretniejsza: "Odchodzą, bo mają inne poglądy niż Komorowski". Romaszewska powiedziała mediom, że poglądy prezydenta na wzorce osobowe i obywatelskie promowane poprzez odznaczenia rozmijają się z jej przekonaniami (po zacytowaniu tej opinii "Rzeczpospolita" przypomniała mniej rozgarniętym czytelnikom, że Ordery Odrodzenia Polski otrzymali ostatnio prezydenci Warszawy, Poznania i Gdańska). Bugaj, jak zwykle, uderzył w ton jeszcze wyższy i wspominał o horyzoncie etycznym, etycznej wyobraźni i etycznych uwarunkowaniach (w odmienianiu przez przypadki słów takich jak "etyka" i "etyczny" Ryszard Bugaj jest niezrównany).

W czwartek, 30 września, "Wyborcza" opublikowała ostry w tonie tekst Pawła Wrońskiego "Ordery z klucza partyjnego". Jego przesłanie wyłożone zostało w początkowych zdaniach: "»Spór o wartości« między kanclerz kapituły Orderu Odrodzenia Polski Zofią Romaszewską a Bronisławem Komorowskim zaczął się tuż po katastrofie smoleńskiej. Kapituła chciała wtedy dla ofiar z PiS odznaczeń wyższych niż dla pozostałych". Mocno brzmiące zarzuty wsparte zostały odwołaniami do dokumentów z prezydenckiej kancelarii. Wynika z nich, że pierwotne decyzje kapituły, proponujące ordery wyższej rangi dla ofiar katastrofy związanych z Prawem i Sprawiedliwością, zostały zmienione po ich zakwestionowaniu przez Komorowskiego, pełniącego wówczas obowiązki głowy państwa.

W sobotę, 2 października, na drugiej stronie "GW" znalazł się niezwykle emocjonalny list Zofii Romaszewskiej, odrzucający zarzuty Wrońskiego i nazywający je insynuacjami. W jego zakończeniu autorka broni dobrego imienia, na które pracowała całym swym życiem, i dodaje: "nie mogę zgodzić się, by ktokolwiek przypisywał mi w sprawach etycznych niskie pobudki, w tym partyjne".

Nie sądzę, by Paweł Wroński (czy ktokolwiek inny) negował zasługi Zofii Romaszewskiej z czasów jej opozycyjnej działalności w PRL albo podważał jej dobre imię. Zarzuty Wrońskiego nie dotyczyły odległej przeszłości, tylko konkretnej decyzji kapituły Orderu Odrodzenia Polski (z 14 kwietnia 2010 r.), której ślady istnieją w dokumentach. Z tej perspektywy wspomniany poprzednio list jest świadectwem paradoksalnym. Jest takim właśnie świadectwem, gdyż odrzucając zarzuty "Wyborczej", de facto je potwierdza...

Zofia Romaszewska powiada: "każda kapituła orderu zmuszona jest do dokonywania porównań i ocen moralnych. Staraliśmy się właśnie na ich podstawie, uwzględniając całą drogę życiową tego, kto miał order otrzymać, ustalać odpowiednią naszym zdaniem klasę odznaczenia. (...) Nie inaczej było w przypadku ofiar tragedii smoleńskiej".

"Nie inaczej"? A przecież sytuacja była wyjątkowa; przecież ofiary katastrofy honorowano w obliczu ich śmierci, nie zaś za zasługi czy za drogę życiową... Ciąg dalszy jest jeszcze bardziej zastanawiający (i całkowicie potwierdza zarzuty Wrońskiego): "Osobiście nie podzielałam w tej sprawie opinii wykonującego obowiązki prezydenta przedstawianej przez jego szefa kancelarii (...). Pan Michałowski był zdania, że klasy odznaczenia powinny zależeć od rangi urzędu pełnionego przez daną osobę (...). Ja natomiast nie uważałam, by należało tak samo oceniać długoletnią aktywną działalność w PZPR albo w PRON jak wiążące się z życiowym ryzykiem działanie w opozycji demokratycznej". Słowem: śmierć śmiercią, ale teczki przejrzeć trzeba, bo na wyższe odznaczenia zasługują tylko nasi ludzie.

Zofia Romaszewska zapewnia: "ani ja, ani pozostali członkowie Kapituły nie kierowali się względami partyjnymi". Jak widać, przymiotnikiem "partyjny" można się posługiwać na bardzo różne sposoby... Zresztą: być może w głosie Zofii Romaszewskiej odzywa się nie tyle partyjny punkt widzenia, ile doskonale znane z dwudziestolecia i z okresu PRL poczucie wyższości kombatanta walki o dobrą sprawę. Ja walczyłem, mówi kombatant ogarnięty tym poczuciem, po zwycięstwie racja należy do mnie; ja będę oceniał, kto jest dobry, a motłoch niech się nie wtrąca. Jeśli to jest przepis na uprawianie polityki w demokratycznym państwie, to ja za ten przepis bardzo dziękuję. Jeśli to jest świadectwo etycznej wyobraźni, to dziękuję też za taką wyobraźnię.

Pierwotna decyzja kapituły została zmieniona, to prawda. Nie znaczy to, iż nie warto o niej mówić w sytuacji, gdy Zofia Romaszewska i Ryszard Bugaj przeciwstawiają (w sposób aż nadto widoczny) wyższość swych racji niskim pobudkom Bronisława Komorowskiego. Jasne jest i to, że ta sprawa powinna dać do myślenia także prezydentowi (i przestrzec go przed partyjnością i kombatanctwem w polityce odznaczeniowej). Skądinąd zaś: wysokie tony nie wszystkim się podobają.

Tego samego dnia, w którym ukazał się list Zofii Romaszewskiej, Piotr Semka napisał w swej rubryce (w "Plusie-Minusie"): "Bycie tajnym współpracownikiem to pryszcz i detal? Tak, i dowodów tej tendencji mamy coraz więcej. Oto Zofia Romaszewska i Ryszard Bugaj odchodzą z kapituły Orderu Odrodzenia Polski m.in. z powodu utraty przez Kancelarię Prezydenta w wyniku werdyktu Trybunału Konstytucyjnego uprawnień do sprawdzania, czy kandydat do orderu nie był przypadkiem agentem SB". No i poznaliśmy najprawdziwszą prawdę. Jak jednak wynika z zacytowanych słów, Zofia Romaszewska i Ryszard Bugaj nie powinni się martwić o Świętą Sprawę Lustracji. Piotr Semka, na przykład, będzie lustrował do ostatniego tchu. A jak się już znajdzie w raju, to przejrzy teczki wszystkich aniołów. Będzie miał na to całą wieczność.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2010