Reklama

Lektury pobożne

Lektury pobożne

26.01.2006
Czyta się kilka minut
Abbé Pierre
W

Wyznania Abbé Pierre'a

Niedawno ukazała się książeczka, w której Frédéric Lenoir spisał swoje rozmowy-medytacje prowadzone z liczącym 93 lata Abbé Pierre'em. W telewizyjnym plebiscycie, mającym wskazać najważniejszych w historii Francuzów, Abbé Pierre zajął trzecie miejsce po generale de Gaulle'u i Marii Curie, tak więc sędziwy założyciel wspólnot Emaus to w świadomości Francuzów nadal nie byle kto.

Rozmowa, trochę wyznanie, trochę teologiczne dywagacje na temat wiary i Kościoła (tytuł w tłumaczeniu polskim: "Mój Boże... dlaczego"), jak to u Abbé Pierre'a chwilami nieco szokujące. I tak np. wyrażając podziw dla Jana Pawła II, polemizuje z nim na temat antykoncepcji i możliwości kapłaństwa kobiet. Polemika nie jest teologicznie ani pogłębiona, ani oryginalna, sprowadza się raczej do powtarzania obiegowych klisz. O Benedykcie XVI Abbé Pierre mówi, że papieski urząd zmieni dawnego prefekta Kongregacji ds. Nauki Wiary, że prawdopodobnie ogłosi on możliwość przystępowania do sakramentów osób rozwiedzionych i powtórnie zaślubionych oraz że wprowadzi udzielanie święceń kapłańskich ludziom żonatym. Narzeka na sposób nauczania religii w latach swej młodości, a sam - w niektórych fragmentach - jest jak z tamtej epoki. Na ogół jednak mówi rzeczy bardzo piękne. Piękne jest niemal wszystko, co mówi o Matce Bożej, do której żywi dziecięce nabożeństwo, wszystko, co mówi o Eucharystii, a także rozważania o dziwnych drogach wiary.

Jednak książeczka zrobiła zawrotną karierę z innej racji. Byłem w październiku we Włoszech, właśnie wtedy, kiedy ukazało się jej tłumaczenie, i wszystkie dzienniki na pierwszych stronach wielkimi tytułami wykrzykiwały: "Abbé Pierre miał stosunki z kobietami!", niemal sugerując zdemaskowanie rozpustnika. Istotnie, sędziwy Abbé Pierre w rozmowie z Lenoirem wyznaje, że w jego życiu zdarzyło mu się "ulec sile pożądania". Jeżeli uznał to wyznanie za potrzebne, jego sprawa. Sądzę, że uczynił tak dlatego, by powiedzieć to, co mówi zaraz potem (i czego oczywiście dzienniki już nie przytaczały). A mówi o fundamentalnym wyborze kapłańskiej drogi życia, wyborze, który wyklucza pełny, trwały, miłosny związek z kobietą. Owszem, powiada, tamte, bardzo rzadkie chwile przyniosły satysfakcję, ale owa satysfakcja była źródłem głębokiej frustracji (insatisfaction). Nie chciał przecież wyrządzać kobietom krzywdy, nie chciał prowadzić podwójnego życia.

Tak daleko posunięta szczerość zawiera ostrzeżenie. Nawet jeśli Abbé Pierre wyprowadza z tych doświadczeń wniosek o potrzebie (także w Kościele łacińskim, jak to jest we wschodnich) dwóch kategorii księży: tych, którzy wybierają celibat, i żonatych w chwili przyjmowania święceń, to w podtekście jest tu coś z wyznania winy, z naciskiem nie na pożądanie, ale na krzywdę uczynioną innym. Piszę o tym, by zapobiec repetycji sensacyjnych wiadomości u nas, kiedy książeczka się ukaże. Swoją otwartością Abbé Pierre ryzykuje takie reakcje, ale z pewnością zasługuje na większy szacunek.

Homo homini...

Autor: doktor medycyny, specjalista psychiatra, adiunkt Katedry i Kliniki Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Akademii Medycznej w Gdańsku, ordynator Oddziału Nerwic, pierwowzór postaci doktora Petera Ankewitza w powieści Pawła Huellego "Castorp" itd.; dwadzieścia wierszy na czwartej stronie okładki oparte na "Who is who w Polsce".

Książka: "jest przeznaczona dla ludzi zastanawiających się nad psychiczną kondycją współczesnego człowieka, szczególnie tego cierpiącego i odrzucanego, którzy nie godzą się z utartymi stereotypowymi wyobrażeniami na jego temat" - napisał we wstępie prof. Jerzy Landowski.

Lektura wymaga pewnego wysiłku umysłowego. Niemal połowa to relacje z badań socjologicznych w województwie pomorskim: wprowadzenie, cel badań, metoda i badania, diagramy, formularze ankiety, wykresy, wnioski. Jako suplement dwa wywiady z... autorem. Zakończenie - o Ericha Fromma "Wojnie w człowieku". Jako ostatni akord - bliskie bywalcom Piwnicy pod Baranami, śpiewane tam pięknie i uroczyście "Desiderata" ("Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech...") - jakoby anonimowy tekst z 1692 roku, jakoby znaleziony w kościele w Baltimore, w rzeczywistości autorstwa żyjącego dwieście lat później Maxa Ehrmanna.

Tak formalnie ta książka wygląda. Autor zapowiadając, co czytelnik ("być może") w niej znajdzie, książkę określa mianem "zbiór", w innym miejscu pisze o "esejach naukowych". Tytuł "Metapsychiatria" znaczy: rekapitulacja, synteza tego, co z nagromadzonych przez psychiatrię doświadczeń wynika dla człowieka. "Nie jest to summa psychiatrica, ale może stanowić wstęp do niej" - skromnie informuje autor.

Po tym zniechęcającym wstępie dodam, że "chodzi o ujęcie istoty ludzkiej tak pełne, jak to jest możliwe, w jej wieloaspektowości, jako osoby psycho-socjo-biologicznej, jednak z uwzględnieniem jej aspektów duchowych", i że jest to książka ważna, którą warto przeczytać i nad wnioskami podumać. Nie jest "pobożna", ale wpisuję ją do "lektur pobożnych", bo dotyczy tych miejsc, w których styka się ziemia z niebem, duchowe z materialnym.

Kluczem jest rozdział poświęcony personalistycznej koncepcji człowieka i wynikającemu z niej sposobowi postrzegania chorego. Przegląd koncepcji personalistycznych (Kępiński, Maritain, Mounier, Krąpiec, Ingarden, Wojtyła, Teilhard de Chardin) przeciwstawiony zostaje pozytywistycznemu modelowi poznania naukowego, prowadzącemu do bezosobowego traktowania człowieka, pozbawienia go podmiotowości.

Do tych filozoficznych rozważań autor nie wraca w dalszym ciągu pracy, zakłada, że czytelnik je pamięta. On sam natomiast referuje wyniki badań dotyczących postrzegania osób chorych psychicznie (np. czy według opinii badanych powinni zakładać rodziny? co uważa się za przyczynę ich chorób i co z nimi należy robić - leczyć? leczyć przymusowo? otoczyć opieką? izolować od zdrowych? przygotować do życia?). Referuje, jak niepełnosprawni psychicznie są postrzegani przez niepełnosprawnych fizycznie, jak niepełnosprawni psychicznie postrzegają swoje miejsce w społeczeństwie i jak się kształtują interakcje między niepełnosprawnymi psychicznie i studentami psychiatrii.

Rozdział o artystycznej twórczości chorych oraz wywiad z autorem książki dotyczący rozmaitych "chorób duszy" mówią pośrednio o tym, jak reagujemy na "inność", jak bardzo rządzą nami wtedy stereotypy, jak wyolbrzymione szczegóły przesłaniają całość, jak narzucona przez społeczeństwo rola "osób wykluczonych" zostaje biernie zaakceptowana przez tych, których dotyczy, co prowadzi do rezygnacji z podejmowania wysiłków kreatywnych.

Autor nie napisał ogólnego podsumowania i nie wiem, czy chodziło mu tylko o budzenie wrażliwości na obecność wokół nas ludzi niepełnosprawnych psychicznie, czy szerzej - o nasze reakcje na inność. Zajmując się sytuacją swoich pacjentów (jest psychiatrą), napisał książkę o samotności słabych. Jest to rozpisana na konkretne problemy przypowieść o dobrym Samarytaninie, o kapłanie i lewicie, którzy przeszli mimo pobitego przez zbójców. Pokazał także, jak ogromne znaczenie dla życiowej (lekarskiej zwłaszcza) praktyki ma wyznawana filozofia, dokładniej - przyjęty przez każdego sposób rozumienia człowieczeństwa.

Piotr Pankiewicz nie moralizuje, lecz referuje. Nie narzuca wniosków, raczej na nie naprowadza. Tylko w kończącym książkę wywiadzie powie dobitnie, że nasza "nietolerancja wynika między innymi z cywilizacyjnego zacofania". Czy jedynie nietolerancja wobec niepełnosprawnych umysłowo? Na to musi sobie odpowiedzieć czytelnik. Ujęty w cyfry, wykresy i opisy obraz sytuacji w tej jednej sferze prowokuje do rozszerzenia pytań przytoczonych ankiet na inne sfery, na przekształcenie ich w wielką ankietę dla zbadania naszego chrześcijańskiego personalizmu. Tę ankietę musi teraz przeprowadzić każdy z sobą samym. Czy wierzymy jeszcze, jak Seneka, że "homo homini res sacra"?

Doświadczenia byłego homoseksualisty

Do książki dołączony był list. Jego autor, Robert Gamble, pisał po angielsku i sam przekładał każdy fragment na polski. Nawiązywał do dyskusji, która w lipcu 2005 roku toczyła się w "Tygodniku". Przytaczam fragment listu tak, jak został napisany, bo chropawa polszczyzna tym lepiej wyraża zatroskanie autora.

"Drogie Ks. Boniecki, Ks. Oko i Ks. Prusak. Jestem Amerikaninem (z pochodzenia Szkocko-Irlandskiego) z Bostonu, który stal sie (jako niespodzianka dla siebie) wydawca w Polsce 13 lat temu. Jestem wlaścicielem wydawnictwa Media Rodzina, w Poznaniu. (...) Posyłam do Was egzemplary ksiażki, autor Alan Medinger, »Podróż ku pełni meskości«, wydane przez Dominikanów, wydawnictwo »W drodze«. Ja osobiście sponsorowałem tłumaczenie książki po polsku. Później w tym roku, u Media Rodzina, będzie książka więcej akademicka, »Reparative Therapy for the Male Homosexual«, autor Dr. Joseph Nicolosi. Obaj dwie książki określają problem homoseksualizmu jako problem rozwoju. Jeśli chlopczik nie znajduje sens swój męskości, kiedy jest okres dojrzewania płciowego, brak może stać się potrzeb erotyczny. Stosunki z ojcem są szczególnie ważne. Obaj dwie autorzy mieli sukces dając pomoc mężczyznom, które traktowali ich pociąg do własnej płci jako problem: który nie zgodił z ich wartościami, lub który chwilowi próbowali życie gejowski i widziali, że nie jest zdrowe".

Książka godna uwagi. Gdy psychologowie i inni specjaliści wiodą spory na temat podłoża skłonności homoseksualnych (genetyczne? nabyte?), Alan Medinger opowiada o swoim życiu. Cała książka, której celem jest pomoc homoseksualiście w zrozumieniu siebie i dojściu do pełni męskości, jest jednocześnie zapisem własnego doświadczenia. Żeby nie było wątpliwości, Medinger (w apendyksie A) opowiada, bardzo konkretnie, historię swojego życia, życia homoseksualisty. I opowiada o drodze wyzwolenia. Apendyks A w przysłanym egzemplarzu był założony żółtą karteczką-listem. Nadawca zachęcał mnie, bym lekturę rozpoczął od tego właśnie tekstu. Tę radę przekazuję dalej.

Wróćmy do samej książki: "Droga do męskości jest długa. To droga nauki, prób, upadków i ponownych prób - podróż pełna klęsk i zwycięstw. Chłopcy przeważnie w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, że są na jakiejś drodze, i tylko niewielu uświadamia to sobie po osiągnięciu celu. Tak czy inaczej, większość z nich dociera we wczesnym okresie dorosłości do punktu, w którym - gdzieś w głębokich pokładach podświadomości - wiedzą, że są już mężczyznami. Dla niektórych jednak w którymś momencie walka okazała się zbyt trudna, a klęski i upadki tak bolesne, że zeszli z wyznaczonej drogi i powędrowali drogą okrężną. Osiągnęli metrykalny wiek, w którym uznano ich za mężczyzn, mieli wszelkie fizyczne atrybuty męskości, ale gdzieś w głębi duszy, tam, gdzie powinno znajdować się owo niewyrażalne słowami przekonanie, że jest się mężczyzną, była tylko pustka. Nie czuli się kobietami - a przynajmniej większość z nich - ale jakoś nie należeli do świata mężczyzn. Byłem jednym z takich chłopców". Autor mówi o sobie. Kiedy wrócił - jak pisze - "na właściwą ścieżkę", miał lat 38.

Nie piszę o tej książce, by prowokować podjęcie lipcowej debaty. Piszę dla zainteresowanych. Stworzenie międzynarodowej sieci Exodus, organizacji takich jak ta, do której należy autor - Regeneration - i wielu innych pokazało, że wielu ludzi boryka się ze swymi skłonnościami i szuka pomocy.

"Nie jest to książka o moich osobistych przeżyciach - pisze Medinger - choć wiele z tego, o czym piszę, opiera się na moim doświadczeniu dorastania do pełni męskości. Dorastania, które zostało zahamowane, gdy miałem lat trzynaście, i ponownie podjęte dopiero po przemianie, którą przeszedłem w wieku trzydziestu ośmiu lat. Zobaczymy, że przyczyna męskiego homoseksualizmu w swej najgłębszej istocie tkwi w tym, iż nie dorosło się w pełni do bycia mężczyzną, a prawdziwe uzdrowienie wymaga, byśmy - nawet w dojrzałym wieku - do męskości dorośli. Prześledzimy, jak przebiega ten proces u chłopców i co w naszym rozwoju nie wyglądało tak, jak powinno. Głównym przesłaniem tej książki jest teza, że każdy z nas może stać się w pełni mężczyzną i czuć się z tym dobrze. Dowiecie się z niej, jak to osiągnąć. W tym miejscu powiem tylko, że wszystko opiera się na dwóch zasadach. Po pierwsze, wszyscy mężczyźni muszą przejść przez kolejne stadia rozwojowe; w procesie dorastania do męskości nie ma żadnych dróg na skróty. Jeśli nie przeszliśmy przez te etapy jako chłopcy, musimy przejść przez nie później. Druga zasada głosi, że męskość polega na sposobie działania". O tym jest ta książka.

Abbé Pierre (avec Frédéric Lenoir), "Mon Dieu... pourquoi? Petites méditations sur la foi chrétienne et le sens de la vie", Paris 2005, Plon; Piotr Pankiewicz, "Metapsychiatria", Warszawa 2005, Wydawnictwo Medyk; Alan Medinger, "Podróż ku pełni męskości". Przełożył Aleksander Kowalczyk. Poznań 2005, Wydawnictwo W drodze.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]