Naukowczyni i pisarka – dwa zajęcia, które wiążą się z ponadprzeciętną liczbą wyjazdów. Wykłady w innych ośrodkach naukowych, konferencje, jubileusze, doktoraty i habilitacje, czasem zaproszenie z zagranicy. A także spotkania autorskie, festiwale literackie i trasy promocyjne.
Zapiski Ingi Iwasiów nie są jednak kroniką życia naukowego ani literackiego, nie są też tradycyjnym dziennikiem podróży. Jeśli już – więcej w nich elementów dziennika intymnego, a poszczególne małe prozy tworzą zamknięte całości, rządzą się indywidualną logiką. Przede wszystkim zaś mikrooberwacje nanoszone na prywatną mapę podróży układają się w obraz świata: ułomny i niepełny, świata nie na pokaz, ale takiego, jaki jest nam dany w dotyku wilgotnawej obcej poduszki, w smakach zarówno hotelowego szwedzkiego stołu, jak i zapiekanki z Żabki, w pokusie minibarku, w hałasie zza okna – zmorze cierpiących na bezsenność.
„Uważam, że banał codzienności jest najciekawszy” – mówi prowokacyjnie autorka w rozmowie na internetowej stronie wydawcy. To jest rzeczywistość, jakiej doświadczamy niezależnie od tego, czy przyjechaliśmy na sesję o klasyku, czy na dyskusję młodych poetów. Zawsze towarzyszyć temu będzie zmęczenie drogą, oswajanie anonimowości obcych pokoi, nieufne badanie stanu łazienki, rozmowy z przypadkowymi ludźmi, których inaczej może nigdy byśmy nie spotkali.
No i widoki z okien, utrwalane tanim aparatem, potem po prostu komórką. To też znak – te starannie ponumerowane podróże (jest ich dziewięćdziesiąt trzy) przypadły na kolejny etap rewolucji technologicznej, notatki robione najpierw na przypadkowych karteluszkach, przewędrują do laptopa i do mediów społecznościowych. A co na tych widokach? Rzadko szczegóły powszechnie rozpoznawalne, jak wieża gdańskiego Mariackiego, raczej anonimowe obrzeża.
Moje prywatne odkrycie: na jednym z krakowskich zdjęć, pod numerem 53, oglądamy ogród klasztoru Karmelitów „Na Piasku”, z pobielonymi pniami owocowych drzewek. Czyli że autorka mieszkała w tak zwanej Bursie Pigonia, bo to stamtąd widać to niedostępne na ogół miejsce. I tam właśnie zobaczyła siebie w pisowskiej telewizji, pokazującej materiał z czarnego protestu („zobaczyłam siebie jako zepsutą, plugawą inteligencję”). Bo podróże Ingi Iwasiów odbywają się tu i teraz – przypominają, gdzie i kiedy żyliśmy, żyjemy.
Inga Iwasiów WIDOK Z OKNA W PODRÓŻY SŁUŻBOWEJ, Biuro Literackie, Kołobrzeg 2024, ss. 232
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















