Miasto dzieci świata? Brzmi bajkowo, ale okładka z rzędem leżanek ustawionych pod sznurek budzi raczej skojarzenia z regulaminem wojskowym. Określenie zresztą zastosowano wobec Rabki stosunkowo niedawno, kiedy miasto-sanatorium zaczęło już przeżywać kryzys. „Historia Rabki-Zdroju jest baśnią, nie bajką, jakie tworzono na użytek propagandowy czy reklamowy – mówiła autorka w wywiadzie dla „Vogue’a”. – A w baśni, jak w rzeczywistości, jasność przenika ciemność, a szlachetne przeplata się z okrutnym”.
Beata Chomątowska nie ogranicza się do wątku uzdrowiska. Owszem, kwestia wpływu na psychikę dzieci szpitalno-wojskowego rygoru, zilustrowana wspomnieniami byłych pacjentów, jest tematem ważnym, ale nie jedynym. To wielowarstwowa historia z mnóstwem bohaterów, po trosze też studium antropologiczne o miejscu, w którym lepiej lub gorzej współżyły różne grupy społeczne.
Po pierwsze więc – górale skupieni głównie w okolicznych przysiółkach. Po drugie – rodzina Kadenów, właściciele uzdrowiska. Wieczorkowski i jego gimnazjum męskie, otwarte i nowocześnie prowadzone, oraz siostry Szczuka i gimnazjum żeńskie, mocno naznaczone rysem religijnym. Kuracjusze dziecięcy i dorośli – ci ostatni chcieliby widzieć w Rabce ośrodek wypoczynkowo-rozrywkowy podobny do Juraty. Wśród nich Żydzi – ci miejscowi, mieszkający blisko Rynku, i przyjezdni, których jest w latach 30. coraz więcej. Autorka cytuje felieton Magdaleny Samozwaniec z „Kuriera Poznańskiego”, tak wściekle antysemicki, że czyta się go z zażenowaniem.
A potem przychodzi wojna. Żydzi zostają wymordowani, w sanatoriach leczą się (i szkolą) dzieci niemieckie. Po wojnie nauczycielka Lena Küchler tworzy sierocińce dla ocalonych z Zagłady, musi je jednak przenieść do Zakopanego, bo zaatakowali je chłopcy z antykomunistycznej partyzantki. Ta opowieść, podobnie jak pamięć o masowych wojennych grobach w lesie za sanatorium Tereska, wróciła niedawno – Chomątowska idzie śladem badań Karoliny Panz i Magdaleny Smoczyńskiej. Patroni partyzantów czczeni są do dzisiaj.
Lata ostatnie to stopniowy schyłek uzdrowiska, związany także z rosnącym zatruciem powietrza. Na marginesie głównej narracji przewijają się postacie świetnych lekarzy, jak prof. Jan Rudnik, a także osoby nieoczekiwane, jak mieszkający przez lata w artystycznej kolonii na Majorce Tadeusz Fuss-Kaden, nieślubny syn Kazimierza Kadena, albo ks. Mieczysław Maliński, rabczański wikary. Bardzo różnorodny jest to przekładaniec!
Beata Chomątowska, Miasto dzieci świata
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024, ss. 470
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















