Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Krok ku Ziemi 2.0

Krok ku Ziemi 2.0

24.07.2015
Czyta się kilka minut
Ogłoszone przez NASA odkrycie planety Kepler-452b jest epokowe. A ściślej – jest wyjątkowym elementem epokowego odkrycia.
Ziemia i Kepler-452b
Wizja artystyczna planety Kepler-452b (z prawej) w porównaniu z Ziemią. W środku - macierzyste gwiazdy z perspektywy obu planet / fot. NASA/JPL-Caltech/T. Pyle
O

Odkryciem tym są obserwacje teleskopu kosmicznego Kepler: bo przyniosły one kopernikański przewrót w naszym myśleniu o Wszechświecie. Tak jak za czasów polskiego astronoma trzeba się było pogodzić z myślą, że Ziemia nie jest centrum Wszechświata, tak dzisiaj godzimy się z myślą, że nie jest we Wszechświecie aż tak szczególna.

Kepler z orbity wokół Słońca obserwuje niewielki wycinek nieba na pograniczu gwiazdozbiorów Łabędzia oraz Lutni. I wypatruje sygnałów świadczących, że wokół którejś z gwiazd krążą planety. Od marca 2009 r. do dziś odkrył 1030 planet, a dalszych 4696 obserwacji czeka na potwierdzenie.

Szczególny cel teleskopu to poszukiwanie światów krążących w tzw. ekosferze swojej gwiazdy – czyli w odległości, z której do planety dociera akurat tyle ciepła, by na powierzchni mogła występować woda w stanie ciekłym.

Co czyni planetę Kepler-452b wyjątkową? Choć jej średnica jest o 60 proc. większa od ziemskiej, to jest ona Ziemi najbliższa rozmiarem spośród wszystkich odkrytych planet krążących w ekosferach gwiazd podobnych do naszego Słońca. W dodatku jej rok jest niemal równy naszemu: Kepler-452b okrąża swoją gwiazdę w 385 dni. Jest od Ziemi starsza: jej macierzysta gwiazda liczy 6 mld lat, o 1,5 mld więcej niż Słońce.

To jeszcze nie druga Ziemia. John Grunsfeld z kwatery głównej NASA powiedział, że odkrycie stanowi „kolejny krok bliżej do znalezienia Ziemi 2.0”.


Przeczytaj także:


Choć NASA przedstawiło malownicze obrazki z wyobrażeniami planety (chmury, góry, kaniony, rzeki), to wiadomo o niej niewiele. Bo przez teleskop Kepler nie widać majaczących w dali globów. Bada on tzw. tranzyt: gwiazda, gdy przed jej tarczą przechodzi planeta, minimalnie ciemnieje. Znając rodzaj i jasność gwiazdy, skalę i częstotliwość pociemnień, naukowcy obliczają rozmiar planety i jej odległość od gwiazdy. Istnieją też modele pozwalające oszacować, czy planeta będzie raczej skalista, jak Wenus bądź Mars, czy gazowa jak Jowisz albo Saturn. Masy planety Kepler-452b nie znamy, ale jak czytamy w notatce NASA, planety tych rozmiarów mają „spore szanse” być skaliste.

Polecieć i sprawdzić się nie da: Kepler-452b leży 1400 lat świetlnych od nas. Pozostaje wiedza, że planet podobnych do Ziemi może być wiele. Wg naukowców z Berkeley, tylko w naszej galaktyce mogłoby krążyć 20 miliardów Ziem, a najbliższa mogłaby się statystycznie znajdować zaledwie 12 lat świetlnych stąd. Czyli jej macierzystą gwiazdę widzielibyśmy gołym okiem.

Gdy w 2018 r. na orbitę trafi teleskop kosmiczny Webba, który będzie potrafił analizować atmosferę planet pozasłonecznych, zrobi się naprawdę ciekawie. Widmo tlenu czy metanu będzie świadczyło, że może na nich istnieć życie.


Przeczytaj także:


Kto kosmosem przestał się interesować w dzieciństwie, niech nie będzie zaskoczony: życie pozaziemskie to już nie pojęcie z science fiction. Wielu naukowców całkiem serio się go spodziewa.

Horyzont naszych wyobrażeń o Wszechświecie przez ostatnie lata rozciągnął się miliardy razy.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, kierownik wydania internetowego „Tygodnika”, twórca i wieloletni kierownik działu „Nauka”. W 2016 r. nominowany do...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Woda to jedynie ha dwa o. A życie to ho ho ho. "Mój przyjaciel" Fred (Hoyle): "Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie." Korekta: nie sceptykiem, a realistą.

Wszechświat ma tyle planet, że nawet takiej liczby nie znamy. Natomiast ograniczanie warunków życia do jakiś polimerów zakrawa na fanatyzm. W materii życia pozaziemskiego jedyne co wiemy, to to że nic nie wiemy, cała reszta to dywagacja, często na ideologicznych usługach.

Rachunek prawdopodobieństwa jako taki nie jest ideologiczny. a Fred Hoyle był ateistą.

A tak swoją drogą mówimy o życiu na ziemi czy o życiu w wszechświecie? Jeśli kwestie prawdopodobieństwa istotnie wskazują, że życie na ziemi miałoby zbyt mało czasu na powstanie (jeśli rzucamy kostką raz to wynik może być od 1 do 6, ale jeśli rzucimy kostką kilka tysięcy razy to średnia rzutów będzie tylko nieznacznie odstawać od 3,5), ale teoria panspermii wydaje się być najbardziej sensownym (i ją własnie preferuje wspomniany Fred Hoyle o czym raczył pan nie wspomnieć i tylko wspomniał to co panu wygodne) rozwiązaniem problemu, natomiast tylko jakiś szalony ideolog może wypowiadać się o warunkach powstania życia w wszechświecie, można tylko dywagować o modelach życia podobnego nam, ale to nadmiar megalomanii uważać, że tylko takie rozwiązanie jest możliwe. ps. ateizm jest ideologią jak każda inna, w miarę wolni od ideologii są jak na mój gust tylko agnostycy i oni najbardziej poruszają naukę do przodu i wyrywają ją z okowów ideologii :)))

Nie ma większego znaczenia czy mówimy o życiu na ziemi czy we wszechświecie. Teoria panspermii odsuwa rozwiązanie problemu w czasie ale go nie rozwiązuje. Mówiąc obrazowo, ferrari nie wyrośnie na drzewie, nawet wtedy gdy poświęcimy temu drzewu ( i kolejnym wyhodowanym z jego owoców ) nieskończenie wiele czasu i energii. Ja zakładam, że człowiek nie musi być najbardziej inteligentną istotą we wszechświecie. Może gdzieś ( choćby w innym, niedostępnym dla nas wymiarze ) jest ktoś kto funkcjonuje na zasadach dla nas niezrozumiałych i być może niedostępnych dla naszego rozumu, a przynajmniej dla instrumentów jakimi dysponujemy. Może nasza relacja z tym kimś przypomina nieco relację psa do człowieka. Bywają psy, które są potulne, inne ujadają, są i takie, które potrafią ugryźć. Wszystkie jednak mają relatywnie małe rozumki i nie ogarniają tego co się wokół nich dzieje. Nawet jeśli ich psi rozum mówi im, że jest inaczej.

Proponuję jednak zapoznać się z większą częścią koncepcji Freda Hoyle, bo właśnie bardzo istotne jest czy jest to ziemia czy wszechświat. Jeśli mamy do czynienia z odpowiednią ilością czasu a rzeczywistość wykazuje się odpowiednią dynamiką to ewolucja chemiczna miałaby szansę zaistnieć, ziemia jest tworem zbyt młodym i stąd te plastyczne lecz absolutnie nie naukowe porównania pana Freda. ps. pana opowiastka o psach podtrzymuje moje zastrzeżenia do osób religijnych, ta skłonność do podporządkowania się obcej świadomości nawet wbrew własnemu sumieniu budzi zastrzeżenia, wczoraj z racji pewnych zobowiązań rodzinnych byłem na mszy, usłyszałem że Bóg mści się do 3 a nawet 4 pokolenia, chwilę potem pani chórzystka zaczęła śpiewać jaki to Bóg jest kochający i miłosierny, cóż może faktycznie? przecież mógłby się mścić do 10 pokolenia? ale proszę wybaczyć ja takiego miłosierdzia nie kupuję. W ogóle opis rozmowy Mojżesza z Bogiem bardziej przypominał mi książkę z cyklu SF niż boże objawienie. Starotestamentowy Bóg bardziej kojarzy mi się z kultem cargo niż z jakimkolwiek moralnym przesłaniem (w zasadzie nic nowego nie wymyślili, 10 przekazań to tylko pewna kombinacja staroegipskich zasad moralnych).

Po jednej stronie barykady jestem ja i dwa żubry ( Fred Hoyle i Francis Criek ), a po drugiej pan i stado wróbli. Ja stoję na gruncie nauki tworzonej przez wybitnych profesorów z Oxfordu. Panu odpowiada towarzystwo publicystów-antyklerykałów-pseudonaukowców ze smętnym Dawkinsem na czele ( uczciwość nakazuje jednak przyznać, że Hoylem zainteresowałem się czytając Dawkinsa ). Mnie nie przeszkadzają pańskie lewicowe poglądy ( np w polskiej polityce wysoko sobie ostatnio cenię W. Czarzastego ze względu na jego błyskotliwe wywody i rzeczową argumentację ) ale nadmierny oparty na hurraoptymizmie superhurraoptymizm w opisie rzeczywistości. Zgadzam się z panem, że miłość Boga do człowieka jest trudna do zrozumienia i w zasadzie tylko ludzie prości wiedzą o co tu chodzi ( ja mam przebłyski ). Ale jak się przestrzega 10-ciu przykazań ( na licencji egipskiej ) to wtedy łatwiej Boga zrozumieć ( nie ma się tej pomroczności jasnej, która zwykle nam towarzyszy ). Newton rozumowo jest przystępny dla wielu, Einstein dla nielicznych. Gwałtownie maleje liczba rozumiejących. Ostateczny, realny, rzetelny i obiektywny opis wszechświata może być dla człowieka zupełnie nieczytelny. Na szczęście bez tego zrozumienia też można być szczęśliwym.

Fred Hoyle to właśnie nurt którego jestem zwolennikiem (zwłaszcza jeśli chodzi o panspermię, ale nie jest moim Bogiem, zatem zakładam, że gdzieniegdzie może się mylić, zwłaszcza gdy mowa o wszechświecie, zresztą nawet Einstein się czasem mylił), pan tylko wybiórczo cytuje jego niektóre porównania i po katolicku je interpretuje, co do reszty może być, choć moja lewicowość jest mocno dyskusyjna, ale ileż można tłumaczyć, że antyklerykalizm niekoniecznie musi być związany z lewicą? Katolikowi nie przetłumaczysz :P ps. Dawkinsa nie poważam, miał parę trafnych myśli i na tym koniec, poza tym w kwestii manipulowania faktami i cytatami to raczej pan jego szkołę powiela w tym wątku, cóż widać kogo zwalczasz to takim się stajesz, ale to niezbyt dobrze dla pana wróży. ps2. koncepcja panspermii powinna oznaczać, że życie w wszechświecie jest dosyć powszechne a jej początkiem mogło być nawet pojedyncze "wydarzenie", czy to w postaci eksperymentu istot o innej formie budowy (Bóg laborant, cóż tylko pogratulować obiektu czci) czy jako epizod połączenia z innym wszechświatem, wymiarem czy DWC (diabli/bogowie wiedzą czym).

Myślę, że życie nie powstało przypadkowo. A jeśli już, nie jest to przypadek w potocznym rozumieniu, czy nawet w rozumieniu klasycznej probabilistyki (Kołmogorowa). Tak więc obrazowe przedstawienie prawdopodobieństwa przez plainduncana nie powala, bo jest, hm, prawdopodobnie chybione :) Przy okazji polecam ciekawą książkę Michała Hellera "Filozofia przypadku".

Moim zdaniem woda ma się tak do życia jak krzem do Doliny Krzemowej. Owszem woda sprzyja życiu i życie podtrzymuje, ale życia nie tworzy. Krzemu na ziemi mamy całe pustynie, a nawet więcej ale Dolina Krzemowa powstała nie dlatego, że mamy dużo krzemu, ale dlatego, że ktoś inteligentny wiedział co z nim zrobić. To powszechne obecnie bajdurzenie o tym, że się samo wymieszało, zagotowało i zrobiło to jest czysty harrypoterryzm. Nawet na zupę pomidorową trzeba mieć jakiś przepis. Dasz za mało pomidorów albo za dużo soli no i porażka. Żywy organizm jest jednak trochę bardziej skomplikowany od pomidorówki. Bezmyślny żywioł jest genialnym destruktorem ( potrafi zniszczyć wszystko to co człowiek ulepi ) ale niestety nie jest kreatywny. Nawet zwykłej, prymitywnej torebki foliowej, których miliardy latają na wietrze przyroda sama z siebie nie jest w stanie wyprodukować.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]