Kościół ubogich

Luigi Accattoli, watykanista: Nikt nie myśli, by stworzyć światowy rząd, który pomagałby biednym i zajął się sprawiedliwą dystrybucją dóbr. Papież, który się tego domaga, nie ma sprzymierzeńców dla przeprowadzenia zmian w Kościele, a co dopiero w światowej polityce. Rozmawiał Jarosław Makowski
Czyta się kilka minut

Jarosław Makowski: Czy Benedykta XVI można nazwać antykapitalistą?

Luigi Accattoli: Papież podejmuje wątki alterglobalistyczne i antykapitalistyczne, co widać w jego encyklice-manifeście "Caritas et veritate". Nowy, globalny typ rządzenia powinien, jego zdaniem, skoncentrować się na walce z biedą, na ochronie Ziemi przed dewastacją i na pokoju.

Jaka jest siła jego oddziaływania?

Niestety, mała. Papież nie jest traktowany jako poważny gracz polityczny, chociaż doskonale rozumie problemy, jakie niesie zglobalizowany świat. Podobne rzeczy mówił Jan Paweł II - i też nie był poważnie traktowany przez możnych tego świata. Kiedy w Gnieźnie, po upadku muru berlińskiego, mówił o drugim murze, o wiele twardszym, bo zbudowanym między bogatymi i biednymi, jego słowa przeszły bez echa.

Czy to światowy kryzys sprawił, że Papież postawił pod pręgierzem neoliberalną ideologię i kapitalizm?

Tak, choć i neoliberalizm, i kapitalizm triumfują, a dla tego ostatniego brak alternatywy. Do myślenia daje coś innego: jedyną siłą sprzeciwiającą się dyktatowi wolnego rynku są dziś Kościoły chrześcijańskie. Problem w tym, że nie mają mocy przełożenia swojego społecznego przesłania na rozwiązania polityczne. Papież zresztą w krytyce kapitalizmu mógłby pójść jeszcze dalej.

Dlaczego tego nie robi?

Jest bardzo czujny, jeśli chodzi o kwestie antropologiczne i związane z nimi problemy: aborcja, eutanazja, in vitro. Na tym się koncentruje, na kwestiach czysto socjalnych mniej. Kiedy jednak mówi o sprawach społecznych - biedzie, wykluczeniu, nierównościach - robi to w sposób przenikliwy, co było widać podczas podróży do Afryki, gdzie wskazał przyczyny ubóstwa kontynentu i odpowiedzialności Zachodu za tamtejszą nędzę.

Tzw. realiści mówią, że papieska wizja sprawiedliwego społeczeństwa jest przejawem marzycielstwa.

Benedykt nie głosi utopii. Mówi, jak na forum ONZ w 2008 r., że polityka socjalna musi mieć prawo obywatelstwa w politycznej i ekonomicznej przestrzeni. Tyle że świat znajduje się w chwili wrzenia. Z kryzysu, zarówno moralnego, jak i ekonomicznego, wyłoni się zapewne nowa wizja ekonomiczna i nowa wizja społeczeństwa. Ale każdy dba o siebie i chce jak najwięcej przy tej zawierusze ugrać. Nikt nie myśli, by stworzyć światowy rząd, który w pierwszej kolejności pomagałby biednym i zajął się sprawiedliwą dystrybucją dóbr. Papież, który się tego domaga, nie ma sprzymierzeńców dla przeprowadzenia koniecznych zmian wewnątrz Kościoła, a co dopiero do stworzenia koalicji na rzecz ogólnoświatowych przemian.

Papieska oś krytyki kapitalizmu sprowadza się do twierdzenia, że przestał przejmować się moralnością, a jego cnotą nie jest uczciwość, ale chciwość.

Papiestwo krytykuje kapitalizm od czasów Leona XII, a kapitalizm i tak jest silny. Jest to więc przegrana nie tyle konkretnego papieża, co wszystkich Kościołów chrześcijańskich. Nie sądzę, by nawet zjednoczone potrafiły zmodyfikować obowiązujący model ekonomiczny. A Kościół katolicki będzie miał raczej mniejszą siłę oddziaływania społecznego, co znaczy, że jego głos będzie po prostu ignorowany przez świat polityki i biznesu.

Mówi Pan o Kościele w krajach Zachodu, bo przecież w innych częściach świata - Afryce czy Ameryce Łacińskiej - pełni on ważną rolę społeczną. Przede wszystkim jest głosem biednych.

Kościół coraz wyraźniej staje po ich stronie, dlatego jego środek ciężkości przesuwa się w kierunku Azji, Afryki, Ameryki Południowej. Społeczeństwa zachodnie będą coraz mniej chrześcijańskie, społeczna rola Kościoła zmniejszy się także w Polsce. Tyle że dzięki temu będzie on bardziej wolny i ewangeliczny w działaniu; mniej polityczny, co było jego piętą achillesową.

Sporym zaskoczeniem jest akcent proekologiczny u papieża-intelektualisty.

Ten aspekt nauczania zaskoczył wszystkich. Tym bardziej że Benedykt przyjął dobrą strategię: chce łączyć "ekologię człowieka" z "ekologią ziemi". Dziś nauczanie to rozumieją ci, którzy mają mniej niż 20 lat, ale przyjdzie czas, kiedy zrozumiemy je wszyscy. Ta nowa wizja symbiozy człowieka i natury jest błogosławieństwem dla przyszłości naszego globu.

Gdyby miał Pan sprowadzić nauczanie społeczne Benedykta XVI do jednego zdania, jak by ono brzmiało?

To zdanie z "Caritas et veritate": "Potrzebna jest prawdziwa światowa władza polityczna - pisze Benedykt - by zarządzać ekonomią światową; uzdrowić gospodarki dotknięte kryzysem; zapobiec pogłębieniu się kryzysu i związanego z nim zachwiania równowagi; przeprowadzić właściwe, pełne rozbrojenie oraz zagwarantować bezpieczeństwo żywieniowe i pokój; zapewnić ochronę środowiska i uregulować ruchy migracyjne".

Luigi Accattoli jest włoskim watykanistą, publikuje w "Corriere della Sera". Autor książki "Kiedy papież prosi o przebaczenie".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”